fot. UCI

Iuri Leitao i Rui Oliveira z Portugalii rzutem na taśmę zwyciężyli w madisonie, pokonując Włochów i Duńczyków. Wyścig był pełen dramaturgii, ataków i kraks. W jednej z nich ucierpiał srebrny medalista igrzysk olimpijskich − Simone Consonni. 

Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana − z takim nastawieniem do olimpijskiego, 50-kilometrowego madisona przystąpili Austriacy, którzy od razu po wystrzale z pistoletu ruszyli do ataku, mając nadzieję na nadrobienie okrążenia nad faworyzowanymi nacjami. Misja zakończyła się sukcesem, a przy okazji wygrali oni pierwszy finisz, zdobywając 5 punktów.

W międzyczasie na deskach wylądowali doświadczeni Theo Reinhardt (Niemcy) i Aaron Gate (Nowa Zelandia), jednak szybko podnieśli się i wrócili do rywalizacji. Ataków próbowało wiele reprezentacji − Portugalia, Holandia, Nowa Zelandia czy Francja − ale żaden z nich nie powiódł się za sprawą wysokiego tempa. To pokonało również walecznych Austriaków, którzy po wczesnym zrywie raz po raz tracili kolejne okrążenia.

Tymczasem swoje dorobki punktowe powiększali, Włosi i Hiszpanie, wysuwając się na prowadzenie. Dobrze znani z szosy Elia Viviani i Simone Consonni byli pierwszymi zawodnikami, którzy nadrobili okrążenie. Niedługo później udało się to również Duńczykom, Michaelowi Morkovowi i Niklasowi Larsenowi. Dwa wspomniane duety po półmetku rywalizacji zajmowały odpowiednio pierwsze i drugie miejsce.

Na odważną szarżę zdecydowali się także Japończycy, którzy również zainkasowali 20 punktów, wskakując na trzecią pozycję. Przyspieszenia nie ustawały, ale nadrobienie okrążenia pozostawało nie lada sztuką, której dokonać mogli tylko zawodnicy o wybitnym zmyśle taktycznym. Ogromną rolę odgrywały w tym nogi i dyspozycja obu kolarzy z danej pary, jednak wybranie odpowiedniego momentu także stanowiło bardzo istotny czynnik.

Na powodzenie akcji liczyli Czesi, którzy długo wisieli za grupą, wygrywając po drodze dwa finisze. Ostatecznie nadrobili jednak okrążenie i zaskakująco wskoczyli na trzecią pozycję. Konsekwencje były jednak podobne do tych w przypadku ataku Austriaków − nasi południowi sąsiedzi dość szybko stracili kontakt z grupą, która de facto się rozpadła.

Okrążenie próbowali nadrobić Holendrzy, a za nimi byli między innymi Australijczycy, Nowozelandczycy, Francuzi czy Belgowie. Walka była niezwykle zacięta i na 30 okrążeń do mety ciężko było przewidzieć, kto zdobędzie złoty medal. Z dorobkiem 43 punktów prowadzili Włosi, drudzy byli Duńczycy (38), a podium uzupełniali Czesi, którzy wciąż nie zostali zdublowani (32).

Chaos madisona prowadził niestety do wielu kraks. Upadli Oliver Wood (Wielka Brytania), Lindsay de Vylder (Belgia), który pociągnął za sobą Alberta Torresa Barcelo (Hiszpania) czy Simone Consonni − reprezentant prowadzących Włoch. O dziwo każdy z nich szybko się pozbierał, jednak Hiszpanie nie mogli kontynuować rywalizacji z powodu pękniętego kasku Torresa, który bardzo mocno chciał wrócić do ścigania, a swoją frustrację wyraził w żywiołowej dyskusji z sędziami.

Tymczasem rywalizacja toczyła się dalej, a zamieszanie wykorzystali Portugalczycy, nadrabiając rundę i wysuwając się na czoło klasyfikacji. Przed ostatnim sprintem wszystko było jeszcze możliwe. Portugalczycy mieli 45 punktów, Włosi − 43, a Duńczycy − 41. Na tłustym finiszu zwycięstwo i pierwszy złoty medal olimpijski dla Portugalii w kolarstwie torowym przypieczętowali Iuri Leitao i Rui Oliveira, zdobywając 10 punktów. Srebro powędrowało do Włochów, a brąz do Duńczyków.

Z welodromu w Saint-Quentin-en-Yvelines dla Naszosie.pl, Kacper Krawczyk

Poprzedni artykułParyż 2024: Mateusz Rudyk w ćwierćfinale keirinu. „Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej”
Następny artykułCzesław Lang – Igrzyska, które spełniły marzenia [wywiad]
Kacper Krawczyk
Szukam ciekawych historii w wyścigach, które większość uważa za nieciekawe.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze