Nie można napisać, że było łatwo, ale szybko − owszem. Mateusz Rudyk przebrnął przez pierwszą rundę keirinu i awansował do ćwierćfinału, który odbędzie się jutro. − Nogi już nie są takie, jak były na początku, ale mam nadzieję, że dzisiaj je przepaliłem − mówił nam po zakończeniu swojego biegu.
Emocje na olimpijskim welodromie rosły z kadym biegiem pierwszej rundy keirinu mężczyzn. Na szybkich deskach toru oglądaliśmy zacięte pojedynki i walkę bark w bark. Już pierwszym biegu za nieprzepisową jazdę za dernistą zdyskwalifikowany został wicemistrz olimpijski z Tokio − Malezyjczyk Mohd Azizulhasni Awang − który tym samym przedwcześnie zakończył rywalizację w paryskiej imprezie.
Drugi z reprezentantów azjatyckiego kraju, Muhammad Shah Sahrom, został natomiast relegowany za finisz po niebieskim trotuarze, ulokowanym pod czarną linią. Sytuacja miała miejsce w biegu Mateusza Rudyka, lecz nie wpłynęła na wynik Polaka. Ten trzymał się koła rozpędzonego Nicholasa Paula, za którym wjechał na metę na drugiej pozycji, pewnie kwalifikując się do jutrzejszego ćwierćfinału.
− Bardzo chcieliśmy wejść z tego pierwszego biegu. Wchodziła pierwsza dwójka. Po prostu rozjechać się chwilę, uciec stąd i szykować się na jutro. Udało się, choć nogi już nie są takie, jak były na początku, ale mam nadzieję, że dzisiaj je przepaliłem i trochę puści ten ból i jutro może będzie lepiej, ale zobaczymy
− mówił Mateusz Rudyk w rozmowie z Naszosie.pl po zakończeniu dzisiejszej rywalizacji.
− Dalej czuję się, jak dziecko we mgle. Tak naprawdę teraz będę musiał usiąść z trenerem i pooglądać ten bieg, bo mało co z niego pamiętam. Całe szczęście udało się, wchodzę do ćwierćfinału i jutro będę walczył dalej
− dodał polski zawodnik, który dwa dni temu wywalczył 5. lokatę w sprincie indywidualnym.
Podczas ostatniego dnia igrzysk olimpijskich zobaczymy go w ćwierćfinale keirinu, jednak w tej chwili nie wiadomo, z jakimi zawodnikami przyjdzie mu się mierzyć. Dziś wieczorem w Saint-Quentin-en-Yvelines odbędą się bowiem jeszcze repasaże.
Z welodromu w Saint-Quentin-en-Yvelines dla Naszosie.pl, Kacper Krawczyk









