fot. Volta a Portugal / Matias Novo / Podium Events

Zakończył się niezwykle popularny w niektórych kręgach kolarskich, w tym roku 12-dniowy wyścig Volta a Portugal. 85. edycję wygrał Rosjanin Artem Nych pokonując w klasyfikacji generalnej broniącego tytułu Colina Stüssiego oraz Abnera Gonzáleza – ten trzeci dzięki sukcesowi z 9. etapu zapisał się w historii jako pierwszy Portorykańczyk z wygraną zawodową.

Tegoroczna edycja Volta a Portugal, wyścigu znanego szerzej jako Grandissima, składała się z prologu i 10 etapów, a w środku zmagań znalazło się nawet miejsce dla dnia przerwy. Ponownie na portugalskich szosach przygotowano masę trudnych, poprowadzonych przez selektywne podjazdy odcinków, a w 17-drużynowej stawce znalazło się miejsce dla 4 Pro Teamów oraz 13 grup kontynentalnych. Choć Volta a Portugal to wyścig pierwszej kategorii to dla niektórych bywa on wielkim widowiskiem ze względu na wysokie średnie prędkości, a rekordów z podjazdów nie powstydziłby się nieraz sam Tadej Pogačar. Ma to rzecz jasna związek z tym, że wiele wyników z tej imprezy po latach było rewidowanych przez dopingowe historie, z którymi portugalskie kolarstwo wciąż walczy.

Tegoroczną edycję otworzył krótki prolog w Águedzie, który wygrał miejscowy bohater Rafael Reis (Sabgal / Anicolor). Dla 32-latka była to 9. etapowa wygrana w karierze w tym wyścigu. Portugalczyk koszulką lidera nie nacieszył się jednak długo – już 2. dnia broniący tytułu Colin Stüssi (Team Vorarlberg) zostawił rywali za plecami i na solo wjechał na Observatorio Vila Nova (9,9 km; 8,2%).

Trzeciego dnia zobaczyliśmy coś, co być może nie zdarzyło się nigdy wcześniej w historii kolarstwa – w zawodowym wyścigu dublet na sprinterskim etapie ustrzelili Argentyńczycy. Wygrał German Nicolás Tivani (Aviludo – Louletano – Loulé Concelho), który od tej pory aż do końca nie rozstał się już z koszulką lidera klasyfikacji punktowej.

3. etap to kolejne historyczne wydarzenie – tym razem na pewno zobaczyliśmy pierwszą zawodową wygraną dla Gwatemali. 23-letni Sergio Geovani Chumil (Burgos-BH) jako pierwszy wspiął się na szczyt podjazdu Covilhã (20,3 km; 6,5%), a nowym liderem został 22-letni Afonso Eulálio (ABTF Betão – Feirense).

Kolejny etap również przyniósł bardzo ciekawe rozstrzygnięcie, albowiem w Guardzie jako pierwszy zameldował się 40-letni Luis Ángel Maté (Euskaltel – Euskadi). Dla weterana szos to dopiero 4. zawodowa wygrana w karierze, a druga w tym wyścigu.

Po dniu przerwy 5. etap zakończył się skuteczną ucieczką, z której najlepszy okazał się być Hugo Scala Jr (Project Echelon Racing). Dla 26-letniego Amerykanina to pierwsza wygrana na tym poziomie. Także i kolejnego dnia peleton został oszukany przez uciekiniera – Artem Nych (Sabgal / Anicolor) wygrał w Boticas i przesunął się z 20. na 14. miejsce w klasyfikacji generalnej. Rosjanin cały czas tracił jednak niemal 3 minuty do lidera.

7. etap wygrał po finiszu z peletonu 23-letni Wenezuelczyk Francisco Joel Peñuela (Rádio Popular – Paredes – Boavista), kolejnego dnia również powalczyli szybcy zawodnicy, a najlepszy okazał się być Tomas Contte (Aviludo – Louletano – Loulé Concelho).

Wielkie emocje zobaczyliśmy za to przedostatniego dnia zmagań – niesamowicie trudny etap z metą na Mondim de Basto (8,4 km; 7,5%) wygrał Abner González (Efapel Cycling), który tym samym został pierwszym w historii Portorykańczykiem z wygraną zawodową, a drugi metę przeciął Artem Nych (Sabgal / Anicolor), który awansował o 12. lokat w klasyfikacji generalnej i został jej nowym liderem. Czołówka wyścigu metę przecinała bowiem pojedynczo ze stratą kilku minut do najlepszych na 9. etapie.

Na zakończenie kolorowa karawana przeniosła się do Viseu, gdzie rozegrana została niemal 27-kilometrowa jazda indywidualna na czas. Ubrany na żółto Artem Nych (Sabgal / Anicolor) wygrał finałowy etap i przypieczętował swój triumf w całym wyścigu.

Wyniki 85. Volta a Portugal:

Wyniki dostarcza FirstCycling.com

Poprzedni artykułParyż 2024: Wielki wyścig Francuzów! Madouas wzruszony, Laporte nie wiedział o medalu
Następny artykułParyż 2024: Na czym polegają konkurencje torowe?
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze