fot. Volta a Portugal

Jest w świecie kolarstwa taki jeden wyścig, który różni się od pozostałych. Choć walczą w nim mniej znani kolarze, to jednak prędkości czy rezultaty z podjazdów stoją na iście worldtourowym poziomie. Volta a Portugal, znana też jako Grandissima, obrosła wieloma legendami i mitami, a za nami jej 87. edycja. Po 12-dniowej rywalizacji dublet w klasyfikacji generalnej ustrzelili kolarze Anicolor / Campicarn – zwyciężył Alexis Guerin przed Artemem Nychem. W gronie pokonanych znaleźli się m.in. zawodnicy UAE Team Emirates-XRG.

Jaki jest najbardziej znany portugalski wyścig kolarski? Kibice tego sportu śledzący zmagania głównie w telewizji bez wahania odpowiedzą, że Volta ao Algarve – w końcu to impreza kategorii ProSeries, a na jej liście triumfatorów w ostatnich latach znaleźli się m.in. Tadej Pogačar, Jonas Vingegaard, Remco Evenepoel (3-krotnie), Primož Roglič, Geraint Thomas (2-krotnie) czy nasz Michał Kwiatkowski (również 2-krotnie). Jeśli jednak spojrzeć na zasięgi w lokalnych mediach czy liczbę kibiców przy trasie to Volta ao Algarve nie jest w stanie równać się z istną legendą, jaką bez wątpienia jest Volta a Portugal. Grandissima, bo taki przydomek ma ten wyścig, jest jedną z najbardziej specyficznych imprez pierwszej kategorii na świecie, a jej sława niekoniecznie jest czymś pozytywnym – na świecie bowiem jest znana głównie z afer dopingowych i wręcz niewyobrażalnych wyników osiąganych przez zawodników. Bez problemu można znaleźć bowiem porównania sugerujące, że nawet Tadej Pogačar miałby niemały problem z wygraniem Grandissimy w jej „najlepszych” latach.

Kończąc przydługi wstęp i rys historyczny – Volta a Portugal owiana jest złą sławą, a takie edycje jak ta z 2018 roku, z której dziś w czołowej „10” ostało się tylko 5 zawodników, albowiem resztę zdyskwalifikowało, z pewnością będą się ciągnęły za nią przez kolejne dekady. Tylko czy komukolwiek na miejscu to przeszkadza? Grandissima ma kolarzy, którzy wręcz się w niej specjalizują, a kolejne edycje wciąż są kolarskim show, z którego transmisje śledzą tysiące osób. Za nami 87. edycja, a oto jej krótkie podsumowanie.

Zmagania zainaugurował długi na 6,5 kilometra prolog w Lizbonie, który wygrał specjalizujący się w tego typu próbach Julius Johansen (UAE Team Emirates – XRG). Dla bliskowschodniego UCI World Teamu otwarcie można by nazwać miłym złego początkiem, bowiem i 2. miejsce zajął kolejny z zawodników z tej formacji, konkretnie Rui Oliveira.

Kolejne 3 dni to spokojne wchodzenie w wyścig, a na metę wpadał mniej lub bardziej przerzedzony peleton. Triumfatorami po sprinterskich pojedynkach zostawali kolejno Francisco Campos (Team Tavira / Crédito Agrícola), Santiago Mesa (Anicolor / Campicarn) oraz Leangel Rubén Linarez (Tavfer-Ovos Matinados-Mortágua).

4. etap był tym królewski, który rozegrano w ramach 87. edycji Volta a Portugal. Metę po nieco ponad 150 kilometrach ulokowano na podjeździe Covilhã (21,2 km; 6,3%), czyli wspinaczce, na której rokrocznie wykręcane są wprost szalone liczby. Nie inaczej było tym razem, bo zwycięski Alexis Guerin (Anicolor / Campicarn) nad swoim klubowym kolegą, broniącym tytułu sprzed roku Artemem Nychem zyskał niemal 2 minuty i wyraźnie poprawił wyniki z poprzednich lat – chociażby o niemal 3 minuty wolniejszy 2 lata temu był tu lider tegorocznego Giro d’Italia, czyli Afonso Eulálio.

Przed dniem przerwy zorganizowana została jeszcze jazda indywidualna na czas, którą dość pewnie wygrał Julius Johansen (UAE Team Emirates – XRG). Dla jego grupy nie był to jednak póki co udany wyścig – na półmetku liderujący jej Adrià Pericas zdołał przebić się z końcówki czołowej „10” na 5. lokatę, ale do walki o zwycięstwo było cały czas bardzo daleko.

Po odpoczynku do głosu, po raz pierwszy w tym roku, doszli uciekinierzy, a po wygraną sięgnął Xabier Isasa (Euskaltel – Euskadi). Dzień później na bardzo trudnym etapie swoją chwilę chwały miał wspominany Adrià Pericas, który w trójkowym finiszu ograł zarówno Guerina, jak i Nycha – zawodnicy Anicolor / Campicarn wciąż jednak zmierzali po dublet w klasyfikacji generalnej. Niestety ściganie zatrzymało się dzień później, albowiem na trasie doszło do tragedii – na skutek wypadku zginął Finlay Tarling (NSN Development Team), a rywalizację zneutralizowano.

Choć zastanawiano się czy wyścig będzie kontynuowany, to finalnie dzień później kolarze zafiniszowali na Senhora da Graça (8,4 km; 7,4%). Tam górą ponownie był Alexis Guerin i jasnym stało się, że to Francuz wygra tegoroczną Grandissimę – 2. zawodnik sprzed roku wymienił się pozycjami w klasyfikacji generalnej ze swoim klubowym kolegą, broniącym tytułu Artemem Nychem. Na podium wyścigu stanął także Pedro Silva (Feira dos Sofás – Boavista), zaś najlepszy w klasyfikacji młodzieżowej Adrià Pericas (UAE Team Emirates – XRG) zajął „dopiero” 5. lokatę.

Na zakończenie zobaczyliśmy jeszcze szalony etap z metą w Porto, który wygrał Rui Oliveira (UAE Team Emirates – XRG). Dla 29-letniego Portugalczyka to była 1. zawodowa wygrana w karierze.

Końcowe wyniki 87. edycji Volta a Portugal:

Poprzedni artykułProfwielerronde Etten-Leur 2026: Kasia Niewiadoma na 2. miejscu
Następny artykułTorowe Grand Prix of Poland 2026: Wyniki z 2. dnia rywalizacji w Pruszkowie
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze