Tadej Pogačar wygrał piąty etap w tegorocznej edycji Tour de France, pokonując Jonasa Vingegaarda w końcówce podjazdu pod Col de la Couillole. Trzecie miejsce zajął Richard Carapaz, który obronił prowadzenie w klasyfikacji górskiej.
Tour de France dotarł na Lazurowe Wybrzeże, gdzie wyjątkowo w tym roku się zakończy. Zanim jednak kolarze wezmą udział w finałowej czasówce, mieli do pokonania ostatni górski etap ze startu wspólnego. Rozpoczynał się on w Nicei, skąd zawodnicy ruszyli w stronę Col de Braus (10 km; 6,3%) – pierwszego kategoryzowanego podjazdu. Następnie wspinali się pod Col de Turini (20,9 km; 5,7%), Col de La Colmiane (7,4 km; 7%) oraz Col de la Couillole (15,8 km; 7,3%), gdzie zakończyła się rywalizacja. Do etapu w żółtej koszulce lidera przystąpił Tadej Pogačar (UAE Team Emirates), mający sporą przewagę nad plasującymi się za nim Jonasem Vingegaardem (Team Visma | Lease a Bike) i Remco Evenepoelem (Soudal – Quick Step).

Kolarze od startu pędzili w szalonym tempie, pożerajac kolejne kilometry. Licząc na zielone światło od Tadeja Pogačara, wielu kolarzy było zainteresowanych odjazdem. Z przodu widoczne były między innymi koszulki EF Education-EasyPost czy Uno-X Mobility. Amerykańska drużyna liczyła na zdobycz punktową Richarda Carapaza na górskich premiach i wywalczenie koszulki w grochy.
Duża grupa z Ekwadorczykiem, która oderwała się od peletonu niedługo po starcie, została jednak doścignięty przez UAE Team Emirates. Ze względu na mocne tempo, kolejni zawodnicy odpadali od peletonu, a grupa lidera zmniejszała się w oczach. Aktywny w pogoni za mocnymi akcjami był sam właściciel żółtej koszulki – Tadej Pogačar.
Niewielką przewagę udało się wypracować Wilco Keldermanowi (Team Visma | Lease a Bike), do którego dołączyli Bruno Armirail (Decathlon AG2R La Mondiale) i Enric Mas (Movistar Team). Hiszpan jako pierwszy wjechał na górską premię, gdzie na chwilę za dwójką kolarzy został Kelderman.
Ciekawe rzeczy działy się natomiast w niewielkiej grupce faworytów. Problemy miał szósty w klasyfikacji generalnej Carlos Rodriguez (INEOS Grenadiers), a w finiszu o 1 punkt na górskiej premii Richarda Carapaza wyprzedził Matteo Jorgenson.
⚪️🔴 Battu au sprint par 🇺🇸@MatteoJorg, 🇪🇨@RichardCarapazM n'a pas marqué de point au col de Braus.
📊 Il en compte toujours 14 d'avance sur 🇸🇮@TamauPogi alors qu'il reste 35 points en jeu dans ce #TDF2024 pic.twitter.com/BHUkzez2X8— Maillot à Pois E.Leclerc (@maillotapois) July 20, 2024
Na zjeździe grupa lidera powiększyła się o kilkudziesięciu kolarzy. Część z nich liczyła na przeskok do czołówki. Po licznych przetasowaniach, do ucieczki dołączyli Marc Soler (UAE Team Emirates), Jan Tratnik (Team Visma | Lease a Bike), Romain Bardet (Team dsm-firmenich PostNL), Kevin Geniets (Groupama-FDJ), Jasper Stuyven (Lidl-Trek), Tobias Halland Johannessen (Uno-X Mobility) oraz walczący o koszulkę górala Richard Carapaz, który jako pierwszy wjechał na Col de Turini. Aktywni byli też plasujący się w czołowej dziesiątce Giulio Ciccone (Lidl-Trek) i Derek Gee (Israel – Premier Tech), jednak peleton nie zamierzał odpuścić tak groźnych zawodników.
Ucieczka początkowo była kontrolowana przez UAE Team Emirates, ale z czasem inicjatywę przejęła ekipa Soudal – Quick Step, mająca nadzieję na awans w generalce Remco Evenepoela i Mikela Landy. Wysokie tempo doprowadziło do uszczuplenia głównej grupy i urwania między innymi takich kolarzy, jak Felix Gall (Decathlon AG2R La Mondiale) czy Guillaume Martin (Cofidis).
Mimo przyspieszeń w ucieczce, 10-osobowa grupa dojechała do podnóża finałowego podjazdu razem. Po drodze lotną premię wygrał Jasper Stuyven, a triumf w klasyfikacji górskiej przypieczętował Richard Carapaz, który musi jedynie ukończyć jutrzejszą czasówkę.
⚪🔴 It's done for @RichardCarapazM! He'll be the first Ecuadorian to win the polka dot jersey of the Tour de France if he finishes the #TDF2024! 👏
⚪🔴 C'est fait pour @RichardCarapazM ! Il sera le premier Equatorien à remporter le @maillotapois du Tour de France s'il termine… pic.twitter.com/1esIE6Yz90
— Tour de France™ (@LeTour) July 20, 2024
Wciąż ważyły się jednak losy zwycięstwa etapowego. Na 20 kilometrów do mety liderzy mieli nieco ponad 3 minuty przewagi nad peletonem, w którym mocno pracowali zawodnicy Soudal – Quick Step. Wymagające stoki Col de la Couillole od początku dały się we znaki kolarzom. Z ucieczki odpadli Tratnik, Geniets, Armirail i Stuyven, a w „peletonie” pozostało tylko kilkunastu zawodników. Wśród nich nie było Carlosa Rodrigueza, który od samego startu nie wyglądał dziś najlepiej.
Ucieczka podzieliła się nieco ponad 10 kilometrów przed szczytem finałowego podjazdu, gdy rywalom odjechali Enric Mas i Richard Carapaz. Kolarze toczyli rywalizację nie tylko ze sobą nawzajem, ale również z napierającą grupą Pogačara, odrabiającą stratę w mgnieniu oka. 7 kilometrów przed metą, gdy przewaga czołówki wynosiła niespełna 1,5 minuty, zaatakował Richard Carapaz, natchniony zwycięstwem w klasyfikacji górskiej. Nie zdołał on jednak odjechać Enricowi Masowi.
W ślady Ekwadorczyka poszedł Remco Evenepoel, który również zdecydował się na przyspieszenie, zabierając ze sobą Tadeja Pogačara i Jonasa Vingegaarda. Po chwili do grupy dojechali Matteo Jorgenson i Joao Almeida, zmotywowany brakiem Mikela Landy – swojego głównego rywala w walce o 4. miejsce w klasyfikacji generalnej. Grupa Pogačara chwilę później dogoniła Wilco Keldermana, jednak nie zdołał on utrzymać tempa faworytów. Los swojego kolegi z drużyny niedługo potem podzielił Matteo Jorgenson, przez co wsparcie miał już tylko Tadej Pogačar.
5 kilometrów przed metą atak ponowił Remco Evenepoel, jednak tym razem jego próbę skontrował Jonas Vingegaard. Duńczyk odjechał Belgowi z Tadejem Pogačarem – duet najmocniejszych kolarzy w Tour de France zaczął zbliżać się do prowadzącej dwójki.
Pogačar z Vingegaardem złapali Carapaza i Masa niespełna 3 kilometry przed metą. Niedługo później Hiszpan zaczął mieć problemy z utrzymaniem tempa rywali i odpadł z czołówki. Ekwadorczyk jechał na kole Tadeja Pogačara do La Flamme Rouge, kiedy to stopniowo zaczął tracić kolejne metry.
Na prowadzeniu wciąż jechał wyczerpany Jonas Vingegaard, którego w końcówce zmienił Tadej Pogačar. Na ostatnich metrach Słoweniec zaprezentował swoją dynamikę i na kilka sekund odjechał Duńczykowi, zwyciężając piąty etap w tej edycji Tour de France.
Drugie miejsce zajął dziś Jonas Vingegaard, a trzeci na metę wpadł Richard Carapaz, który przypieczętował triumf w klasyfikacji górskiej.
Wyniki 20. etapu Tour de France 2024:
Wyniki dostarcza FirstCycling.com










Vini robi co może, tylko po prostu jest słabszy. Ani tak będą po nim ludzie jechać… Niesprawiedliwe zwłaszcza patrząc gdzie był 2 msc temu.
Pogacar w innej lidze, ale mam nadzieję że mu los odda za to, że ktoś nie ma okazji napisać swojej własnej historii.
Ani contador w 2011,a zwłaszcza w 2015 na Giro gdzie jechał sam nje miał zespołu.
Siła sky w 2018 też była mniejsza więc i więcej siły musieli włożyć w wygrane wówczas froome i Alberto. Pogi miał dużo większy komfort.
W. 2011 na tdf już sami liderzy musieli ciągnąć, a nie całe drużyny a teraz w top drużynach są zawodnicy, którymi top10 można by wypełnić gdyby jechali na swoje konto. Zmieniło się Kolarstwo i nie chodzi o opony 28mm i hamulce..
Nie ma to jak nadrobić pewnie ponad 10 sekund na 200 metrach nad Vingegaardem i jeszcze przed przekroczeniem linii mety zwolnić i wyłączyć sobie licznik, a ponadto nie okazać żadnego zmęczenia.
Pamiętam kolarza podobnego do tegorocznego Pogacara (powtarzam – tegorocznego). Ma na imię Lance Armstrong.
Trudno nie być wykończonym po takim etapie jak wczoraj. Jutro Remco wszystkich znokautuje na czasówce.
Trochę się nadmiarowo pokopiowało.
Wypada posprzątać.
Tadek nawet sie nie spocił heh. Za kilka lat pojawią sie krzyżyki przy jego wygranych. Dla dobra kolarstwa im szybciej tym lepiej
Emocji jak na rybach, chyba że ktoś się jara kolejnym kom-em Pogacara, bijącym czasy doperów poprzedniej ery.
Doping działa dalej.Nie chce mi sie już tego oglądać.Pozdro.
Wszyscy piszą, że Tadej albo coś bierze albo po prostu jest taki mocny. Zastanawiam się nad trzecią opcją, tj. że faktycznie jest czymś „wspomagany”, ale wcale nie musi o tym wiedzieć – kolarze raczej nie analizują tego wszystkiego, co im tam dają w zespołach. To by przynajmniej tłumaczyło tę bezczelność, z jaką goli kolejne etapy. Niemniej aż przykro było dziś patrzeć jak Jonas odpuścił kompletnie walkę o etap…
Brawo Pogacar. Jeszcze jutro daj z siebie wszystko i zgarnij 6 etap!!! Jak w słabo obsadzonym Giro. Życzę następnie złota w Paryżu i udziału w Vuelcie. Rany, ależ chciałbym pojeździć na ich rowerach. To musi być postęp technologiczny w porównaniu z latami 1991-2005…
Postęp w dziedzinie farmakologii jest, w rzeczy samej, niesamowity. Wszyscy wjeżdżają na rzęsach, a ten jeden jakby byl na niedzielnej przejażdżce.
Brawo Michał, jestes wielki
Dzisiaj w plecy tylko niecałe 34 minuty. Brawo.
Ja na pewno mialbym większa stratę. Szacun
Gorzki ten TdF , 15 pierwszych miejsc będzie za rok
Oczywiście nie twierdzę, że najlepsi sięgają po niedozwolone środki, ale też nie uważam, że tak nie jest. Musimy jednak pamiętać, że wśród prezentujących najwyższy światowy poziom zdarzają się jednostki wybitne. Dlatego porównywanie ich możliwości, do możliwości przeciętnego człowieka może budzić podejrzenia