fot. Tour de France

Jasper Philipsen z Alpecin-Deceuninck odniósł drugie zwycięstwo w tegorocznej edycji Tour de France, wygrywając sprint z okrojonego peletonu. Aktywnie jechał Michał Kwiatkowski (INEOS Grenadiers), który przez kilkadziesiąt kilometrów utrzymywał się w ucieczce.

Przed wjazdem w góry, zawodnicy mieli do pokonania etap z Agen do Pau. Nieco ponad 165-kilometrowa trasa była pofałdowana. Organizatorzy ulokowali dziś jeden lotny finisz i dwie górskie premie – na Côte de Blachon (1,5 km; 6,9%) i Côte de Simacourbe (1,8 km; 6,4%). Poza tymi trudnościami, rywalizację urozmaicały mocne podmuchy wiatru.

Czwartkowy etap Tour de France zaczął się od wycofań. Do ścigania nie przystąpili Primož Roglič (Red Bull – BORA – hansgrohe) i Jesus Herrada (Cofidis), a krótko po rozpoczęciu rywalizacji wycofał się również Juan Ayuso (UAE Team Emirates), który – podobnie jak Słoweniec – plasował się w czołowej „10”. Stosunkowo krótki etap rozpoczął się szalonym tempem i wieloma próbami odjazdu.

Gdy tylko samochód dyrektora wyścigu odjechał od peletonu, rozpoczęły się ataki. Peleton mocno się rozciągnął, a zawodnicy jadący w jego pierwszej części liczyli na uformowanie odjazdu. Wysoko jechał między innymi mistrz świata Mathieu van der Poel (Alpecin-Deceuninck), który podążył za mocnym przyspieszeniem Ryana Gibbonsa (Lidl-Trek) na krótkim wzniesieniu. Odjazd został jednak zlikwidowany. Chwilę później zaczęła formować się kolejna ucieczka, tym razem zdecydowanie większa.

Utworzyło ją 21 kolarzy, w tym Michał Kwiatkowski (INEOS Grenadiers), Mathieu van der Poel (Alpecin-Deceuninck), jadący w koszulce górala Jonas Abrahamsen, Magnus Cort (Uno-X Mobility), Matej Mohorič (Bahrain Victorious), Arnaud De Lie (Lotto Dstny) czy 8. w klasyfikacji generalnej Adam Yates z UAE Team Emirates.

Za kontrolę sytuacji zabrały się ekipy, które nie miały swojego przedstawiciela w czołówce. Współpraca z przodu układała się jednak bardzo dobrze, przez co spora grupa stopniowo powiększała przewagę. W międzyczasie kilku zawodników było w stanie oderwać się od peletonu, ale nie dali oni rady doskoczyć do harcowników.

W peletonie mocno pracował natomiast Team Jayco AlUla, celujący w zwycięstwo etapowe Dylana Groenewegena. Zawodnicy australijskiej drużyny mieli również wsparcie Team Visma | Lease a Bike – ekipa Jonasa Vingegaarda starała się skasować ucieczkę ze względu na wysoko sklasyfikowanego Adama Yatesa.

Niespełna 140 kilometrów przed metą, gdy przewaga czołówki wynosiła 40 sekund, od peletonu oderwała się niewielka grupa, w której znaleźli się… Tadej Pogačar, Joao Almeida (UAE Team Emirates), Remco Evenepoel (Soudal – Quick Step) czy Jonas Vingegaard z czterema pomocnikami (Team Visma | Lease a Bike). Kontratak przegapiła ekipa INEOS Grenadiers, która robiła wszystko, by skasować akcję liderów. Udało się to po kilku kilometrach.

Wtedy obserwowaliśmy przeciąganie liny pomiędzy prowadzącą grupą, a peletonem. Na doścignięciu odjazdu z Adamem Yatesem zależało szczególnie ekipie INEOS Grenadiers, ale w pogoni pomagały jej również inne drużyny, które nie znalazły się w ucieczce. Do przetasowań w czołówce doszło na 95 kilometrów przed metą, kiedy rozpoczęły się pierwsze ataki. Przyspieszył Magnus Cort z ekipy Uno-X Mobility, do którego szybko doskoczyli czujni Julien Bernard (Lidl-Trek) i Michał Kwiatkowski. Czołówkę wzmocnił jeszcze Romain Gregoire z Groupama-FDJ.

Odjazd zgodnie współpracował i oddalał się od byłych już kompanów z odjazdu. Na lotnej premii, wygranej przez Romaina Gregoire, czwórka z Michałem Kwiatkowskim miała ponad 50 sekund przewagi nad pogonią, którą niemalże w zasięgu wzroku miała główna grupa. Niedługo później na czele pozostało już tylko 4 zawodników.

Sytuacja w wyścigu zmieniła się około 60 kilometrów przed metą, gdy mocno przyspieszyła ekipa lidera – UAE Team Emirates. Zawodnikom nie udało się zgubić kluczowych rywali, ale porwali oni peleton na strzępy. Główna grupa szybko zbliżała się do ucieczki i złapała ją po kilkunastu minutach.

Błyskawicznie do ataku ruszył Jonas Abrahamsen, liczący na powrót na prowadzenie w klasyfikacji górskiej, jednak nie zdołał samotnie odjechać pozostałym kolarzom. Norweg był też aktywny na pierwszej górskiej premii – chwilę po tym, gdy do peletonu dojechała druga duża grupa –jednak jego odjazd został skasowany przez innych zawodników.

Na czoło wysforowali się natomiast Richard Carapaz (EF Education-EasyPost) i Tobias Halland Johannessen (Uno-X Mobility), który zdobył jeden punkt na Côte de Blachon. Duet utrzymał się na prowadzeniu przez kilkanaście kilometrów, jednak cały czas był kontrolowany przez peleton i został doścignięty, gdy do mety pozostało nieco ponad 20 kilometrów.

Po chwili spokoju, kolejni kolarze ruszyli do ataku. Przyspieszył Fabien Grellier z TotalEnergies, a wraz z nim odjechali Jasper Stuyven (Lidl-Trek) i Brent Van Moer (Lotto Dstny). Pierwszy z zawodników odpadł z czołówki po mocnym zaciągu Stuyvena. Niedługo później do prowadzącego duetu doskoczyli Mathieu Burgaudeau (TotalEnergies) i Christophe Laporte (Team Visma | Lease a Bike), ale wszystko zjechało się około 10 kilometrów przed metą.

Tempo cały czas było szalone, ale wszystko wskazywało na to, że na mecie w Pau powalczą sprinterzy. Inny plan na końcówkę miał jednak Jasper Stuyven, który nie zamierzał składać broni i wciąż próbował oderwać się od rywali. Zamieszanie nie ustało aż do końca rywalizacji. Trzy kilometry przed metą zaatakował Jonas Abrahamsen, ale peleton szybko wybił mu z głowy odjazd w końcówce. Niedługo później na czele zorganizowali się zawodnicy Intermarche-Wanty, rozprowadzający Biniama Girmaya.

Na finałowej prostej doszło do kraksy, która pokrzyżowała plany części sprinterom. O wygraną walczyła niewielka grupka, a najszybszy był z niej Jasper Philipsen z Alpecin-Deceuninck. Kolejne pozycje zajęli Wout van Aert (Team Visma | Lease a Bike) i Pascal Ackermann (Israel – Premier Tech).

Tadej Pogačar bezpiecznie przeciął linię mety na 9. pozycji i utrzymał prowadzenie w klasyfikacji generalnej.

Wyniki 13. etapu Tour de France 2024:

Results powered by FirstCycling.com

 

Poprzedni artykułWystartował Wyścig by Tomasz Marczyński
Następny artykuł„Pechowiec” Primož i jego marzenia o Tour de France
Kacper Krawczyk
Szukam ciekawych historii w wyścigach, które większość uważa za nieciekawe.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Grzesiek
Grzesiek

Ucieczka nie miala dziś za dużo szans przez Yatesa, ale taktyka Ineos to dramat.
Gonić gościa, który jest pomocnikiem w górach i straci kolejne minuty na następnych etapach i skasować przez to Kwiato, tylko po to żeby bezjajeczny Rodrigez nie spadł z 5 czy 6 miejsca na 7.
Zespół przepłacanych emerytów nie wygra nic w tym roku.

Andrzej
Andrzej

Zgadzam się z Grzegorzem. Ineos tal naprawdę się nie liczy. Liczy się tylko trójka czyli panowie Remco, Tadej i Jonas. Kto z kibiców zwraca uwagę na kolarzy, którzy od razu po ataku nie liczą się już w walce i przyjeżdżają razem lub osobno ze znaczącymi stratami? Natomiast że zwycięstwem etapowym jest zgoła inaczej.