Przed 9. etapem było wiele pytań, jak poradzą sobie faworyci. Białe drogi nie są „naturalnym środowiskiem” wielu kolarzy, którzy mają walczyć o czołowe miejsca w klasyfikacji generalnej. Ostatecznie faworyci pojechali na remis.
Największą aktywnością z grona faworytów wykazał się nie kto inny, tylko Tadej Pogačar. Lider wyścigu nie raz decydował się na ataki na szutrowych odcinkach. Chociaż nie miał tak dużego wsparcia ze strony kolegów, jak Jonas Vingegaard, to atakował – zwłaszcza na szutrowych podjazdach daleko od mety.
Na jednym z odcinków odjechaliśmy w trójkę. Myślę, że to była świetna okazja, aby nadrobić nad innymi kolarzami. Ale Jonas nie chciał współpracować. patrzył tylko nie mnie, nie myśląc o innych kolarzach. Sam etap był świetną zabawą. Było dużo kurzu i trzeba było polegać na instykcie i sile. Miałem świetne nogi na tym jednym z najtrudniejszych etapów. Jak dotąd, jestem z siebie zadowolony. Mam dużą pewność siebie i także cieszę się z dobrej postawy moich kolegów
– powiedział Tadej Pogačar po 9. etapie.
Jonas Vingegaard w przeciwieństwie do swojego najgroźniejszego rywala przyjął postawę defensywną. Obrońca tytułu raczej tylko reagował na ataki Tadeja Pogačara. Chciał oszczędzić najwięcej sił, także korzystając z dużej pomocy kolegów z zespołu.
Nie myślałem o ataku. Lepiej było jechać z kolegami obok siebie. Na jednym z ostatnich sektorów, gdzie nie czułem się dobrze, Tadej zdobył trochę przewagi. Miałem problemy z kontrolą roweru. Na szczęście koledzy pomogli mi odrobić stratę. Z Woutem van Aertem i Christopem Laportem czułem się dobrze. Naprawdę mocno mi pomogli
– skomentował rywalizację Vingegaard.
Remco Evenepoel na wjeździe na jeden z sektorów miał problem z wyrobieniem się na zakręcie. Oprócz tego jechał na białych drogach pewnie i także atakował. Belg próbował rozciągnąć grupę na ostatnim sektorze. Czasu nie udało się nadrobić, ale Remco po raz kolejny pokazał, że jest dobrze przygotowany.
Sądzę, że byłem całkiem dobry. Miałem dużo pewności siebie, dobrze znałem trasę. Na szutrach poszło mi dobrze. Ogólnie jestem zadowolony z tego etapu. Myślę, że ten daleki atak był dobrym pomysłem. Ale Tadej chciał jechać, a Jonas nie. Trzeba też to zrozumieć. Uznaliśmy, że szkoda, bo mogliśmy pojechać po zwycięstwo etapowe. A inni mieliby duże problemy z organizacją pościgu
– powiedział Evenepoel na mecie 9. etapu.
Po pierwszym tygodniu zmagań w Wielkiej Pętli liderem jest Tadej Pogačar. Jego przewaga nad drugim Remco Evenepoelem wynosi 33 sekundy. Trzeci Jonas Vingegaard traci już minutę i 15 sekund. Spokojnie na etapie po szutrach jechał Primož Roglič. Jego celem było, aby nie stracić do rywali i to osiągnął. W klasyfikacji nadal plasuje się na 4. pozycji ze stratą 1:35.










Remco: „Mogliśmy wygrać”, no ta i Jonas byłby 3 bo jest najwolniejszy na finiszach z nich i straciłby czas, więc czemu miałby pracować :D?
Widziałem wypowiedź Tadeja po ang i tam brzmiał dosadniej „trzeba mieć jaja żeby atakować, a Jonas patrzy tylko na mnie, być może nie docenia innych”. po 1 to to co wyżej napisałem, a po drugie po prostu realizuje plan, a nie skacze jak szalony po kilka sekund. Na galibier w zasadzie Tadej uciekł na przyspieszeniu. Ciekawe jak to będzie na dłuższym podjeździe, gdzie trzeba bd trzymać tempo. Rok temu tak zaatakował Tadej i potem się zrównali, mimo początkowej podobnej przewagi Tadeja.
Zabrakło wypowiedzi Remco, który podsumował jazdę Vinigo.
Duńczyk nie miał jaj, żeby zaryzykować i zapewnić sobie miejsce w pierwszej trójce, współpracując z Remco i Tadejem.
Można było nie lubić jazdy Sky i zwycięstw Frooma, Jonas idzie tą samą ścieżką.
Akurat taktyka Jonasa na tym etapie była dobra. Co z tych skoków Remco, skoro był to odjazd na 100 metrów i powolne tracenie przewagi. Przed sobą miał jeszcze ucieczkę, a klubowych kolegów i auta techniczne z rowerem w razie defektu daleko w tyle. Przy jakiejś „przygodzie” jak jesteś sam to zostajesz za peletonem i powrotu praktycznie nie ma. Na takim długim wieloetapowym wyścigu nie pojedzie w trupa jak Tadej na Strade Biance. Tam miał przewagę i auto koło siebie, a wszyscy mieli wtedy gorszą od niego formę. Na 9 etapie Visma jechała wysoko, a zrywy Pogacara kasował Laporte i Jorgenson. Dlatego albo Tadej nie chciał, albo nie miał aż takich argumentów żeby zrobić konkretną akcję. Też uważam że jazda wielkiej trójki podium do mety skończyłaby się trzecim
miejscem i powiększeniem straty Jonasa, więc ciężko żeby na taką akcję miał się zdecydować myśląc długofalowo. Na ten moment i tak imponuje dyspozycją po takiej kraksie i obrażeniach jakie go spotkały wiosną. Zapowiada się interesująca dalsza część wyścigu. Póki co zawodzi Alpecin – Philipsen nagle przegrywa wszystkie finisze, a MvdP wczoraj był cieniem dominatora z klasyków i sezonu przełajowego.
Z taktycznego punktu widzenia, zachowawcza jazda Jonasza była najlepszym wyborem. Widać, że nie czuje się najlepiej na szutrach. To nie jedno bajka. Wydaje się, że czeka na kolejny tydzień na długie podjazdy i gorszy dzień Tadeja i Remco.