fot. UCI

Wyścig ze startu wspólnego orlików wyłonił nam Francuza Axela Laurance’a jako nowego mistrza świata w tej kategorii wiekowej. Podium niesamowicie pasjonującej rywalizacji zakończonej na ulicach Glasgow uzupełnili António Morgado (Portugalia) oraz Martin Svrček (Słowacja). Bardzo aktywnie w początkowej fazie wyścigu pokazał się jedyny Polak w stawce – Michał Pomorski, który ukończył zmagania na dalszej pozycji.

Dla kategorii do lat 23 przygotowano trasę o długości 168,4 kilometra, na której w sumie zebrało się około 2000 metrów przewyższenia. Start ulokowano w Loch Lomond, a po około 60 kilometrach orlicy wjechali na doskonale już znaną, mierzącą 14,3 kilometra rundę miejską w Glasgow. Znów mogliśmy podziwiać 48 zakrętów, a także masę krótkich ścianek, w tym m.in. St Vincent Street (550m; 5,7%), University Avenue (250m; 6%), Great George Street (350m; 7,6%), Kelvingrove Park (350m; 6,8%), Scott Street (200m; 10%) czy ulokowane ledwie 1500 metrów przed metą słynne już Montrose Street (200m, 13%).

Na starcie stanęło 176 kolarzy z całego świata, w tym jeden reprezentant Polski – Michał Pomorski. Biało-czerwonego ciężko było przeoczyć, bowiem to właśnie on jako pierwszy zaatakował otwierając niejako rywalizację, która nie zwalniała przez kolejne kilometry. Polakowi nie udało się odjechać, acz nie ustawał w próbach. Już we wczesnej fazie wyścigu próbowali m.in. Mats Wenzel (Luksemburg), po którego złapaniu zaatakowali mistrz świata w jeździe indywidualnej na czas Lorenzo Milesi (Włochy), Brody Mcdonald (USA), Antoine Huby i Axel Laurance (Francja), Jack Rootkin-Gray (Wielka Brytania), Moritz Kretschy (Niemcy), Trym Brennsæter (Norwegia), Jonathan Guatibonza (Kolumbia), Alastair Mackellar (Australia) oraz Abdulla Jasim Al-Ali (Zjednoczone Emiraty Arabskie).

W strugach deszczu uciekająca dziesiątka wypracowała sobie 30 sekund przewagi nad goniącymi ich Carlosem Canalem (Hiszpania), Adamem Seemanem (Czechy) i Axelem Källbergiem (Finlandia) i prawie minutę nad peletonem u podnóża Crow Roas (5,5km; 4%). Niedługo później jako pierwszy z odjazdu odpadł Abdulla Jasim Al-Ali, chwilę później jego los podzielił Jonathan Guatibonza. Tempo było naprawdę wysokie.

Na podjeździe peleton mocno zwolnił, a gdy różnica wyniosła 2,5 minuty na straceńczy kontratak zdecydował się wicemistrz świata juniorów z Wollongong, czyli António Morgado (Portugalia). Przeskoków było zresztą więcej, nie wszystkie udało się uchwycić w tych bardzo deszczowych warunkach kamerom telewizyjnym, ale przed główną grupą znaleźli się także m.in. Carl-Frederik Bévort (Dania), Pepijn Reinderink (Holandia) czy Darren Rafferty (Irlandia).

Niestety kiepska pogoda zbierała też żniwo w postaci niejednej kraksy – w jedną z nich zamieszany był Michał Pomorski. Mimo to tempo nie spadało, a w peletonie głównie pracowali reprezentanci Belgii, którym obecność tak mocnych kolarzy przed peletonem musiała przeszkadzać.

Do bardzo dużej kraksy doszło ponownie na 108 kilometrów przed metą. Na asfalcie znalazło się kilkunastu zawodników, a wielu z nich zakończyło w tym miejscu swój udział w wyścigu. Peleton jednak nie czekał, a wręcz nadal przyspieszał – złapano wszystkie grupy jadące za ucieczką, a także mającego defekt Antoine’a Huby.

100 kilometrów przed metą pierwszy raz przecięto linię mety – do końca pozostawało 7 okrążeń. Sytuacja prezentowała się tam następująco:

  1. Lorenzo Milesi (Włochy), Brody Mcdonald (USA), Antoine Huby i Axel Laurance (Francja), Jack Rootkin-Gray (Wielka Brytania), Moritz Kretschy (Niemcy), Trym Brennsæter (Norwegia) i  Alastair Mackellar (Australia)
  2. +48 sekund kontratakujący Raúl García Pierna (Hiszpania)
  3. +0:59 peleton prowadzony przez Holendrów
  4. +2:07 grupa goniąca, w niej m.in. Michał Pomorski

Pierwsze pełne okrążenie nie dało nam żadnych większych odpowiedzi na temat tego kto zostanie mistrzem świata. Do goniącego Hiszpana doskoczył Max Walker (Wielka Brytania), a w około 60-osobowym peletonie pracować zaczęli także m.in. Szwajcarzy, acz ogólnie działo się stosunkowo niewiele.

Pogoń została złapana na następnej rundzie, a kolejny kontratak przypuścił Iván Romeo (Hiszpania). Niestety równie wiele co ataków to nadal było kraks w tym wyścigu – z odjazdu wskutek jednego z nich odpadł Antoine Huby, w peletonie pecha mieli rodacy Francuza czy Darren Rafferty.

Hiszpan finalnie dołączył do odjazdu na 65km przed metą, a 8-osobowa grupa utrzymywała przeszło minutę przewagi nad peletonem. Z tego co rusz oglądaliśmy kolejne próby przeskoków, skuteczną wykonał Logan Currie (Nowa Zelandia), aktywny był m.in. Thibau Nys (Belgia) czy Robert Donaldson (Wielka Brytania). Ten drugi przyspieszenie przypłacił jednak upadkiem na mokrym zjeździe i wypadnięciem z rywalizacji.

Na 4 rundy przed końcem różnica między odjazdem a peletonem cały czas wynosiła przeszło minutę. Bardzo mocną pogoń zawiązał Thibau Nys (Belgia), z którym pojechali Pavel Bittner (Czechy) i Pierre Gautherat (Francja). Trójka szybko dogoniła Nowozelandczyka i zaczęła odrabiać do uciekającej ósemki, a mocne zmiany dawał także Francuz, który jechał jakby nie wiedział o obecności kolegi z kadry w pierwszej grupie.

48 kilometrów przed metą kontrę złapano, a różnica między grupami spadła do niespełna 40 sekund. Chwilę później czołówka podzieliła się – przyspieszył Moritz Kretschy, a dołączyli do niego Jack Rootkin-Gray, Axel Laurance i Lorenzo Milesi. Z peletonu z kolei na atak zdecydował się Martin Svrček (Słowacja).

Niedługo później za Słowakiem ruszył António Morgado (Portugalia). Obaj szybko minęli uciekającego wcześniej Alastaira Mackellara, a ten pierwszy na 36 kilometrów przed końcem dogonił Ivána Romeo, Brody Mcdonalda i Tryma Brennsætera. Słowak został w tej grupie, do której później dołączył Portugalczyk, a z którą z kolei pożegnał się reprezentant USA. Z tyłu były jeszcze kolejne kontry i na 2 okrążenia (28km) przed końcem sytuacja prezentowała się przez to następująco:

  1. Moritz Kretschy (Niemcy), Jack Rootkin-Gray (Wielka Brytania), Axel Laurance (Francja) i Lorenzo Milesi (Włochy)
  2. +0:11 Martin Svrček (Słowacja), António Morgado (Portugalia), Iván Romeo (Hiszpania) i Trym Brennsæter (Norwegia)
  3. +0:19 Alec Segaert (Belgia) i Max Walker (Wielka Brytania)
  4. +0:25 Igor Arrieta (Hiszpania)
  5. +0:46 15-osobowy, pierwszy peleton

Na początku przedostatniej rundy z czołówki odjechał Axel Laurance. Za jego plecami grupy łączyły się, a peleton całkowicie odpuścił – było wiadomo, że wszystkie medale zdobędzie 3 z 11 uciekinierów. Zanosiło się, że złoto zdobędzie Francuz, ten bowiem szybko zyskał ponad 20 sekund przewagi. Gonić próbowali go Moritz Kretschy, Jack Rootkin-Gray, Lorenzo Milesi, Martin Svrček i António Morgado, acz nie wszyscy mieli już wystarczająco sił. Pozostali zawodnicy tracili zaś na 16km przed metą już ponad minutę.

Na rundę przed metą Axel Laurance miał już prawie pół minuty i jego przewaga cały czas rosła. Grupa z tyłu nie poddawała się jednak i wciąż miała w głowie nie tylko walkę o srebro, ale i próbę wyrwania Francuzowi złota. Dzięki temu zegar w pewnym momencie nie tylko się zatrzymał, ale i różnica zaczęła spadać.

Ataków za plecami samotnego uciekiniera próbował zdobywca tęczy w jeździe indywidualnej na czas Lorenzo Milesi, a największe problemy z utrzymaniem koła miał przez to Moritz Kretschy. Niemiec przestał przez to dawać zmiany i jedynie wiózł się za rywalami, którzy sekunda po sekundzie zbliżali się do Francuza. Licznik u podnóża ostatnich podjazdów pokazywał ledwie 13 sekund, acz jednocześnie w pogoni zmiany nie do końca były już na tym etapie dawane na 100% – każdy patrzał na swoich rywali z myślą, by zachować siły także na finisz.

Przechodzący od nowego roku do Alpecin-Deceuninck uciekinier skorzystał na tym i niedługo później zapewnił kolejną na tych Mistrzostwach Świata tęczową koszulkę dla zespołu braci Roodhooftów. Dosłownie kilka sekund po nim metę jako drugi przeciął António Morgado, a na podium dzięki dobremu wyrzutowi roweru znalazł się także Martin Svrček. Michał Pomorski ukończył wyścig w jednej z odleglejszych grup.

Wyniki wyścigu ze startu wspólnego orlików o mistrzostwo świata 2023:

Wyniki dostarcza FirstCycling.com

Poprzedni artykułTadej Pogačar zapowiedział zbiórkę na rzecz poszkodowanych przez powódź
Następny artykułAntonio Morgado – chłopak z błyskiem w oku nowym nabytkiem UAE Team Emirates [sylwetka]
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Jakub
Jakub

A będzie jakiś artykuł który podsumuje nasze występy na mistrzostwach ? Z góry dziękuję ?