Za nami pierwszy odcinek tegorocznej edycji Tour de Pologne Women, gdzie najlepiej z Polek zafiniszowała Olga Wankiewicz (MAT Atom Deweloper Wrocław). Była to 5. pozycja. Po pewny triumf w cieniu kraksy sięgnęła zdecydowana faworytka sprinterskiej potyczki – Lorena Wiebes (Team SD Worx-Protime). W samej końcówce upadła m.in. Marta Lach (Team SD Worx-Protime).
Lorena Wiebes to zdecydowana faworytka wszystkich etapów, zaplanowanych w ramach tegorocznej edycji Tour de Pologne Women, więc jej zwycięstwo w Zamościu absolutnie nie może dziwić. Choć Holenderka i tak była na znakomitej pozycji wyjściowej, to jednak sprinterską potyczkę nieco uprzykrzyła finałowa kraksa, w której uczestniczyły m.in. Marta Lach, Marta Jaskulska i Elisa Balsamo. Komentarz pierwszej z nich znajdziemy na stronie internetowej Tour de Pologne Women. Warto tutaj wspomnieć, że Marta miała spory wpływ na końcowe zwycięstwo Holenderki.
Miałyśmy wyścig cały czas pod kontrolą. Były odjazdy, w których nas nie było, ale wiedziałyśmy, że to dogonimy. Później na podjazdach zawsze byłyśmy z przodu, nadawałyśmy mocne tempo. Na ostatnich metrach wszystko było dobrze zaplanowane i ostatecznie udało się wygrać, ale na rondzie asfalt był mokry po deszczu i się wywróciłam. Na szczęście poza drobnymi szlifami wszystko jest w porządku
– powiedziała Marta Lach.
Na całe szczęście z Polką wszystko jest w porządku i powinniśmy ją zobaczyć na trasie dwóch kolejnych etapów Tour de Pologne Women 2026. Nie da się ukryć, że ekipa Team SD Worx-Protime wykonała w piątek niesamowitą pracę dla swojej liderki, ale świetnie przez cały etap prezentowała się też polska drużyna – MAT Atom Deweloper Wrocław. Na finiszowych metrach piąta była Olga Wankiewicz, ale koszulki polskiej drużyny były widoczne przez większą część piątkowego odcinka, co dla kibiców powinno być powodem do dumy. Olga skomentowała swój występ za pośrednictwem strony internetowej Tour de Pologne Women.
Jestem bardzo zadowolona. To piąte miejsce cieszy mnie tak, jakbym wygrała, ale to zasługa nie tylko moja, ale też całej drużyny. Miałyśmy dzisiaj najlepszy pociąg i wszystkie dziewczyny spisały się na medal – to dzięki nim zajęłam to 5. miejsce. Stając na starcie wiedziałyśmy, że będzie ciężko walczyć w tak dobrze obsadzonym wyścigu, te dziewczyny będą wkrótce jechały Tour de France, najważniejszy wyścig w sezonie. Wiedziałyśmy, że miejsce w pierwszej dziesiątce będzie dużym sukcesem, a wywalczyłyśmy piątą pozycję
– mówi Olga Wankiewicz.
Pozostaje nam trzymać kciuki za nasze reprezentantki na sobotnim oraz niedzielnym etapie. W sobotę panie będą miały do pokonania blisko 120 kilometrów, ścigając się z Włodawy do Lubartowa. Po drodze czeka na nie jeden lotny finisz, a o losach tego etapu ponownie powinna zadecydować sprinterska potyczka.









