Fot.: NSN Cycling Team

Jeszcze niedawno Corbin Strong (NSN Cycling Team) ścigał się na trasie tegorocznego Giro d’Italia, a teraz może się cieszyć ze zwycięstwa w belgijskim wyścigu klasycznym Circuit Franco-Belge. Na końcowych metrach reprezentant Nowej Zelandii pokonał m.in. Paula Magniera (Soudal Quick-Step). Meta była zlokalizowana na krótkim podjeździe.

Zawodnik NSN Cycling Team był wymieniany jako jeden z głównych faworytów do końcowego zwycięstwa w belgijskim wyścigu Circuit Franco-Belge (1.Pro), ale być jednym z faworytów, a wygrać wyścig, to dwie zupełnie różne sprawy. 26-latek poradził sobie z presją i pokonał mocnego Paula Magniera, który ma za sobą przecież bardzo udane Giro d’Italia (sięgnął tam po trzy zwycięstwa etapowe). Z kolei Strong włoskiego wyścigu nie mógł zaliczyć do zbytnio udanych, gdyż zaledwie trzy razy finiszował tam w czołowej dziesiątce. Wszystko zmieniło się w Belgii. Corbin może być z siebie bardzo dumny i tak właśnie jest, o czym donosi nam WielerFlits.

Moje nogi były dobre, uwielbiam ten wyścig. Chciałem szybko wrócić do siebie po Giro i cieszę się, że udało mi się tutaj wygrać. To ogromna ulga. Nie był to łatwy start sezonu, gdyż nie zawsze byłem w dobrej formie. Przez to miałem niewiele okazji. Wygrać tutaj to bardzo miłe uczucie. To zwycięstwo wiele dla mnie znaczy. Wiedzieliśmy, że mamy trzech faworytów [Magnier, Brennan i De Lie – przyp. red.]. Chcieliśmy zatem uczynić ten wyścig jak najtrudniejszym. Próbowaliśmy tego, ale pechowo straciliśmy kilku zawodników. Widziałem też, że szybcy zawodnicy mają problemy. W tym trudnym finiszu wiedziałem, że mogę rywalizować z tymi kolarzami, bo rolę zaczęło odgrywać zmęczenie w nogach. Takie wyścigi są dla mnie ważne i sprawiają mi przyjemność. Na początku tego sezonu celowałem w Giro, w którym moim celem była różowa koszulka. Niestety nie udało się z powodu wypadku, ale chcę się pokazywać w ważnych wyścigach

– powiedział Corbin Strong.

Gdzie teraz zobaczymy reprezentanta Nowej Zelandii? Corbin Strong widnieje na wstępnej liście startowej Tour de Suisse 2026 (od 17 czerwca), więc może to właśnie w Szwajcarii po raz kolejny zaprezentuje się przed swoimi kibicami. Czy tak się stanie? Przekonamy się niebawem, tuż po ogłoszeniu oficjalnych składów na ten wyścig.

Poprzedni artykułQuinn Simmons: „Myślę, że zasłużyłem na bilet na Tour”
Następny artykułNajtrudniejszy w Polsce – zapowiedź Małopolskiego Wyścigu Górskiego 2026
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze