fot. Team Bahrain Victorious / Sprint Cycling Agency

Od 1 lipca 2026 roku w życie wchodzą nowe przepisy UCI, a jeden z nich dotyczy bardzo ważnego zagadnienia, a mianowicie etapów sprinterskich. Wielu obserwatorów oraz zawodników zwracało uwagę na to, że końcówki niektórych etapów nie są zbyt bezpieczne i trzeba byłoby coś z tym zrobić, aby sprinterskie potyczki charakteryzowały się jedynie pasjonującą walką między najlepszymi sprinterami na świecie. Międzynarodowa Unia Kolarska wprowadzi przepis, który mówi o tym, iż finiszowa prosta będzie musiała mieć minimum 200 metrów.

O nowych przepisach UCI informują m.in. Benji Naesen oraz La Flamme Rouge, za pośrednictwem mediów społecznościowych. Dlaczego do tej pory nie można było wprowadzić takiej zasady? Otóż stara się to wytłumaczyć właśnie wskazany wyżej Benji Naesen, który zwrócił uwagę na to, iż ten zapis miał już zastosowanie na etapach sprinterskich, ale do tej pory był jedynie wytyczną dla organizatorów, przekazywaną przez UCI (konkretnie chodziło o wytyczną mówiącą o tym, aby finiszowa prosta była jak najdłuższa). Teraz się to zmieni i od 1 lipca 2026 roku będzie to oficjalny przepis, który trzeba bezwzględnie respektować. Nad wszystkim będą czuwać kierownicy ds. bezpieczeństwa.

Prosta finiszowa powinna być jak najdłuższa, co najmniej 200 metrów. Jest to szczególnie ważne w przypadku zawodów, które najprawdopodobniej zakończą się grupowym sprintem

– tak będzie brzmiał nowy przepis UCI.

Trzeba przyznać, że to bardzo korzystna zmiana, bo spoglądając na końcówki niektórych etapów sprinterskich można było się złapać za głowę. Oczywiście długa prosta finiszowa nie wyeliminuje całkowicie kraks, ale na pewno zmniejszy prawdopodobieństwo ich występowania. Łatwiej wtedy o bezpieczny finisz i znalezienie optymalnego miejsca do nabrania prędkości lub przygotowanie pociągu sprinterskiego, choć pamiętajmy o tym, że sprinterskie etapy są bardzo specyficzne i niekiedy ciężko zapanować nad emocjami w końcowej fazie wyścigu.

Poprzedni artykułStanisław Aniołkowski już po operacji
Następny artykułMatej Mohorič: „Giro było niemal bajką. Mamy nadzieję, że na Tourze również odniesiemy sukces”
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Marian
Marian

Finisz z peletonu. Największa nuda w całym kolarstwie, naprawdę. Nie ma nic gorszego. Całą karierę bez próby solowej akcji lub zabrania się do ucieczki. Takim kolarzom nie kibicuję!

MaciekSatan
MaciekSatan

@Marian
Powiedz to M. Cavendish’owi, on zdaje się właśnie w taki sposób natłukł tych zwycięstw… 🙂

Piotr
Piotr

@Marian
Źle to ująłeś. Finisz z peletonu jest najciekawszym momentem etapów płaskich, a i sam w sobie ciekawym elementem. Tylko powinni go pokazywać z góry (jak w czasie powtórek) a nie od przodu. Wówczas widać jak pracują lub nie pociągi, kto na kim siedzi i gdzie się przesiada. Można zaobserwować że są kolarze którzy wszystko widzą, czują i myślą. I to się pięknie ogląda. Ale fakt, płaski obraz z przodu g…o daje.

Hubert
Hubert

klawendisz to wozidupa i żadne z jego „zwycięstw” nie jest warte 1 Kanibala czy innych górali czy czasowców.