Niedawno zakończyła się tegoroczna edycja Giro d’Italia, którą zdecydowanie wygrał Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike). Duńczyk w najbliższej przyszłości będzie rywalizować z Tadejem Pogačarem (UAE Team Emirates-XRG) na trasie Tour de France 2026. Na temat tej rywalizacji, tegorocznego Giro d’Italia oraz swojej ekipy wypowiedział się Mauro Gianetti – menedżer UAE Team Emirates-XRG.
Mauro Gianetti uważa, że Giro d’Italia 2026 wyglądałoby zupełnie inaczej, gdyby jego zawodnicy byli w pełni zdrowia. Jednocześnie stwierdził, że Jonas Vingegaard pokazał tam bardzo duże umiejętności i rywalizacja z nim na trasie Tour de France 2026 będzie niezwykle wymagająca, ale ekipa UAE Team Emirates-XRG oraz Tadej Pogačar są na to gotowi. Mauro Gianetti opowiedział o swoich odczuciach w rozmowie z Cyclingnews.
Tadej oglądał Giro i widział, jak dobry był Jonas. Na pewno go obserwujemy, ale bardziej skupiamy się na tym, co robimy. Tadej ciężko pracuje i skupia się na treningach do Touru. Wiemy, że musimy być gotowi na Tour, na intensywną rywalizację. Jonas zawsze był świetnym kolarzem. Wiemy, jak dobry jest i teraz to potwierdził, wygrywając Giro. To wielki moment w jego karierze i zrobił słusznie jadąc na Giro. Zasłużył na zwycięstwo. My mieliśmy pecha na tym Giro. Jeszcze przed rozpoczęciem wyścigu straciliśmy naszego lidera, João Almeidę. W wypadku na drugim etapie straciliśmy też Adama Yatesa, a był w świetnej formie. Jay Vine też dobrze sobie radził i też wypadł. Gdyby ci trzej zawodnicy walczyli o klasyfikację generalną, zrobilibyśmy z tego zupełnie inny wyścig, ale takie jest kolarstwo
– mówi Mauro Gianetti.
Trudno teraz prognozować, na co konkretnie mogłaby liczyć ekipa UAE Team Emirates-XRG w kontekście walki o klasyfikację generalną, ale faktem jest to, że ta drużyna miała sporego pecha. Wszystko rozpoczęło się jeszcze przed Giro d’Italia 2026, kiedy to ogłoszono, że na skutek problemów zdrowotnych w wyścigu nie wystartuje João Almeida, a później wszystko posypało się na 2. etapie (kraksa). Ekipa Mauro Gianettiego nie zamierzała się jednak poddawać i dzielnie walczyła o swoje, a najlepszym dowodem na to były trzy wygrane odcinki przez Jhonatana Narváeza (finalnie on również nie ukończył wyścigu, a walczył o triumf w klasyfikacji punktowej). Z bardzo dobrej strony pokazał się też Igor Arrieta.
Po utracie liderów musieliśmy na nowo wymyślić nasze Giro. Zawodnicy traktowali każdy etap jako okazję do zwycięstwa i tak właśnie się stało. Jhonatan wygrał trzy etapy, dzięki ofensywnej jeździe, a Igor Arrieta również odniósł znakomite zwycięstwo etapowe. Cieszymy się z tego, jak drużyna odpowiedziała po stracie swoich liderów
– zakończył Mauro Gianetti.
Teraz najważniejszym celem dla tej ekipy jest oczywiście Tour de France. Będący w kapitalnej formie Tadej Pogačar rusza tam po swoje piąte zwycięstwo w klasyfikacji generalnej, a jego największymi rywalami powinni być Jonas Vingegaard oraz Paul Seixas (Decathlon CMA CGM Team). Trzeba jednak uczciwie przyznać, że nie wiadomo na co konkretnie stać młodego Francuza w obliczu 3-tygodniowej próby, i to tak wymagającej. Miejmy nadzieję na to, że emocji na trasie nie zabraknie do samego końca.










Gdyby nie te kraksy UAE może by nie miało tych 4 etapów.
W lipcu tez bedzie ogladał, ale plecy Jonasa i pewnie Seixasa tez.
I to jest różnica klasy lub jak kto woli taktyki. W 2024 jeden z dyrektorów Vismy pitolił, że Tadej i owszem jeździ nieźle, ale zabrakło na ówczesnym Giro tych najsilniejszych.
Natomiast Gianetti uznaje siłę i wynik Jonasa i skupia się na przygotowaniach do Touru. Szkoda strzępić język walcząc z faktami.
Eh, gdyby tak Tadej dostał w d… nie tylko od Jonasa, ale też dolozylby mu Seixas byłoby super. Nawet Remko bym zdzierżył na podium zamiast Slowenca.
@Dynda
Nie jestem delikatnie mówiąc fanem Pogacara, ale na to co tu wypisujesz to aż żal ściska.
@Łukasz
Ten, kto przywiązuje wagę do kurtuazyjnych wypowiedzi medialnych, ten sam sobie szkodzi. Czy nie ktoś ze sztabu UAE albo sam Mistrz, twierdził, że mają czarną listę kolarzy, których ucieczki kasują i nie pozwalają na ich zwycięstwo etapowe?
Zachowaj dobre rady dla siebie.
Jeżeli kurtuazją nazywasz wypowiedzi dyrektorów to umyka ci , że to jest element gry psychologicznej, która odgrywa znaczną rolę zawsze w sporcie zawodowym.
Pewność siebie jest jasnym sygnałem dla przeciwników.
Nie wiem co Wy macie wszyscy do tego Słoweńca.
Przynajmniej wszystko jeździ i niczego się nie boi. Jonas kiedyś się srał że też będzie jeździć klasyki i że pokaże szerszy wachlarz…no i się zesrał, tyle z tego.
Czuć, że zbliża się wielka konfrontacja, bo fun-boye coraz aktywniejsi. Naturalnie Jonas też ma swoich, ale nie są oni tak napastliwi no i nie ma ich tak wielu – w końcu trudno o mniej stresującą i bezpieczniejszą opcję, niż bycie fanem Tadka – a że większości ludzi lubi iść na łatwiznę…
Tadeu ładuje koks w ciszy…
@łukasz
Myślisz że obchodzisz mnie na tyle żeby dawać ci jakieś rady? Człowieku przeżywasz co powiedział jakiś typ, który nie ma o tobie pojęcia i idealizujesz ekipę jeżdżącą za pieniądze petrodolarowej satrapii.
Misiu kolorowy, zostaw światopogląd dla siebie. To forum o kolarstwie a nie wyzywanie kolarzy za islam czy jazdę dla wschodnioazjatyckiej formacji.
Niczego nie przeżywam. Ledwo zaznaczyłem drobny fakt a ty dorabiasz do tego ideologię.
Zobaczymy jak to wszystko się potoczy ale szczerze nie wydaje mi się żeby ktoś Tadkowi w tym sezonie podskoczył. Może za dwa, trzy lata będzie jakaś powolna zmiana.
I jak mam być szczery to raczej będzie to Seixas. absolutnie nie Jonas, którego nie mogę polubić, jakiś taki za bardzo „pluszowy” jest.
Nadal trzymam kciuki za Tadka ponieważ lubię jego nieprzewidywalne ataki, fun oraz lekkie szaleństwo.