Fot.: NSN Development Team

Dawid Lewandowski od tego sezonu reprezentuje barwy NSN Development Team. Dla młodego polskiego kolarza oznaczało to zupełnie nowe możliwości i stwarzało szansę na zdobycie cennego doświadczenia, o charakterze międzynarodowym. Dawid ma za sobą bardzo dobry występ w Alpes Isère Tour (2.2), gdzie na jednym z odcinków zameldował się nawet na podium. Postanowiłem zapytać go o odczucia związane z tym wyścigiem oraz o kilka innych kwestii. 

Nie da się ukryć, że Dawid uchodzi za jeden z większych talentów w polskim kolarstwie, dlatego kibice chętnie spoglądają na wyścigi z jego udziałem oraz na osiągane przez niego wyniki. W tym sezonie młody Polak ścigał się już w takich imprezach, jak: Youngster Coast Challenge, Volta ao Alentejo, NXT Classic, Mur de Huy Classic, Circuit des Ardennes (8. i 9. pozycja na poszczególnych etapach + 3. lokata w klasyfikacji młodzieżowej), À travers les Hautes Fagnes, Flèche Ardennaise oraz Lotto Circuit de Wallonie.

W końcu przyszła pora na francuską etapówkę Alpes Isère Tour (2.2), gdzie Dawid pokazał pełnię swoich umiejętności. Zaczęło się od 10. miejsca na inauguracyjnym odcinku. Później była 5. lokata, a na 3. etapie Lewandowski zameldował się na podium (3. pozycja)! Finalnie zajął też 7. lokatę w klasyfikacji punktowej. Postanowiłem porozmawiać z nim o tym wyścigu i oddać mu głos.

Mateusz Gruszeczka: Za Tobą bardzo ciekawa francuska etapówka Alpes Isère Tour. Jakie były założenia na ten wyścig? 

Dawid Lewandowski: Moim założeniem na ten wyścig było skupienie się na finiszach, które po dość wymagającym terenie zdecydowanie mi pasowały. Oczywiście myślałem o wygranej, ale z perspektywy czasu podium i parę wyników w top10 wydają się być znakomitym wynikiem w tak prestiżowym wyścigu.

MG: Trzeba przyznać, że ten wyścig bardzo dobrze się dla Ciebie zaczął. Rozkręcałeś się z etapu na etap, aż w końcu przyszło etapowe podium. Spodziewałeś się tego? To była bardzo emocjonująca końcówka.

DL: Zdecydowanie z etapu na etap nabierałem pewności siebie. Końcówka była bardzo emocjonująca. Na szczęście moja drużyna miała wszystko pod kontrolą, a chłopaki wykonali kawał dobrej roboty, dzięki której mogłem walczyć o jak najlepszy wynik. Trudno powiedzieć czy się tego spodziewałem. Zawsze staję na starcie z myślą o zwycięstwie, więc wierzyłem, że stać mnie na dobry rezultat. Czułem, że mam dobre nogi, ale przy tak chaotycznych końcówkach wiele może się wydarzyć. Tym bardziej cieszę się z etapowego podium.

MG: Jesteś w pełni zadowolony ze swojego startu? Etapowe podium, wyniki w czołowej dziesiątce. To chyba dobry prognostyk na przyszłość?

DL: Jestem zadowolony, przede wszystkim dlatego, że widzę u siebie progres. Jeszcze niedawno trudno było mi sobie wyobrazić, że będę w stanie walczyć o czołowe lokaty na wyścigach tej rangi i rywalizować z tak mocną stawką. Te wyniki pokazują, że idę w dobrym kierunku. Daje mi to dużą motywację do dalszej pracy i rozwoju.

MG: Jakie plany na najbliższe tygodnie? Gdzie będziemy mogli Cię zobaczyć i na czym będziesz się skupiać?

DL: Co do następnych tygodni, nie są to jeszcze potwierdzone informacje, ale może się okazać, że kolejny start będzie małym spełnieniem marzeń… Póki co skupiam się na treningach, aby utrzymać lub nawet rozwijać obecną formę.

MG: W jakim miejscu Dawid Lewandowski chciałby się znaleźć za 5 lat? Największe kolarskie marzenie? 

DL: Za 5 lat chciałbym się ścigać na najwyższym poziomie World Tour i być ważną częścią mojego zespołu. Marzeniem byłoby wygrywać ile się da, ale tak naprawdę najważniejsze jest dla mnie cieszyć się kolarstwem i moją przygodą jak najdłużej się da [uśmiech – przyp. red.].

MG: Jak zadomowiłeś się w obecnej ekipie? Poszło gładko czy potrzebowałeś trochę czasu na aklimatyzację? 

DL: Już na pierwszym zgrupowaniu zostałem bardzo miło przyjęty, więc aklimatyzacja przebiegła szybko. Atmosfera jest świetna, a ja czuję się jakbym był częścią jednej wielkiej rodziny.

Rozmawiał Mateusz Gruszeczka

Jak widzimy Dawid pozostawił w tej rozmowie nutkę tajemnicy. Życzymy mu oczywiście spełnienia wszystkich kolarskich marzeń, samych wspaniałych wyników i jak najdłuższej kariery w pełnym zdrowiu. Trzymamy kciuki za kolejne dobre rezultaty i obserwujemy rozwój, mając nadzieję, że młody Polak za kilka lat podbije World Tour.

Poprzedni artykułThymen Arensman: „Przez 3 tygodnie utrzymywałem stały, bardzo wysoki poziom”
Następny artykułArnaud De Lie i jego pechowy powrót
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze