fot. Tour of the Alps / Sprint Cycling Agency

Giulio Pellizzari (Red Bull-BORA-hansgrohe) okazał się najlepszy na trasie 2. etapu tegorocznej edycji Tour of the Alps (2.Pro). Włoch został również nowym liderem wyścigu. Bardzo dobrze spisał się Mattia Gaffuri (Team Picnic PostNL), który jechał w ucieczce, a po dogonieniu przez grupę faworytów zdołał jeszcze zafiniszować po 3. pozycję. 

Na wtorek organizatorzy Tour of the Alps 2026 przygotowali znacznie trudniejszy odcinek, kończący się wymagającą wspinaczką na Val Martello (5 km ; 8,9%). Nie była to jednak jedyna trudność na trasie wtorkowego etapu, ponieważ wcześniej kolarze musieli się zmierzyć z podjazdami Piller Hohe (1. kategoria – 9 km ; 6,2%) oraz Passo Resia (3. kategoria – 16 km ; 3,3%). Łącznie panowie mieli do pokonania 147,5 kilometra.

 

Rywalizacja rozpoczęła się o godzinie 11:35. Ucieczkę dnia utworzyło dziewięciu zawodników: Oliver Stockwell (Bahrain-Victorious), Mattia Gaffuri (Team Picnic PostNL), Luca Verrando (Solution Tech NIPPO Rali), Davide Bais (Team Polti VisitMalta), Benjamin Eckerstorfer, David Paumann i Valentin Poschacher (reprezentacja Austrii) oraz Emanuel Zangerle Dominik Röber (Team Vorarlberg). Panowie szybko wyrobili sobie kilka minut przewagi nad peletonem.

Na lotnym finiszu Arzl im Pitztal najlepszy okazał się Davide Bais. Tempo w peletonie dyktowała ekipa Team UKYO. Wkrótce rozpoczęła się wspinaczka na Piller Hohe. Jako pierwszy na szczycie zameldował się Davide Bais, który był bardzo aktywny na trasie wtorkowego odcinka. Włoch zdobył 10 punktów do klasyfikacji górskiej.

Główna grupa jechała około 4 minuty za ucieczką. Prowadziła ją ekipa Red Bull-BORA-hansgrohe. Następnym przystankiem na mapie wtorkowego etapu był lotny finisz Tösens, gdzie po triumf sięgnął Benjamin Eckerstorfer. 80 kilometrów przed metą na czele peletonu pojawiły się ekipy INEOS Grenadiers i Tudor Pro Cycling Team. Przewaga ucieczki zaczęła spadać. Tymczasem kolarze musieli się zmierzyć z długim, lecz niezbyt wymagającym podjazdem Passo Resia. Jako pierwszy na premii górskiej zameldował się Oliver Stockwell, który dopisał do swojego dorobku 3 punkty.

Wydawało się, że peleton kontroluje poczynania ucieczki, na skutek czego czołówka miała już tylko 1 minutę i 35 sekund zapasu na 25 kilometrów do mety. Mocno pracowała ekipa Tudor Pro Cycling Team. Panowie wjechali na ostatnie 20 kilometrów, a przewaga uciekających kolarzy spadła do 1 minuty i 20 sekund.

W pewnym momencie można było się zastanawiać, czy ucieczka zostanie w ogóle dogoniona, ponieważ mijały kolejne kilometry, a przewaga utrzymywała się na podobnym poziomie. Należało jednak pamiętać o finałowej wspinaczce, bardzo wymagającej. Lotną premię Goldrain/Coldrano na własną korzyść rozstrzygnął Davide Bais. Włoch zyskał 6 sekund bonifikaty czasowej.

Rozpoczął się finałowy podjazd, a peleton tracił około 50 sekund. Z czołówki odpadli David Paumann i Valentin Poschacher. Do przodu ruszył z kolei Mattia Gaffuri. W peletonie widoczne były koszulki INEOS Grenadiers. Główna grupa traciła już tylko 30 sekund i po kolei „wchłaniała” kolarzy z ucieczki.

Wysokie tempo doprowadziło do tego, że kolejni zawodnicy tracili kontakt z mocno zredukowanym peletonem. Bardzo dobrze radzili sobie przede wszystkim Lorenzo Finn i Giulio Pellizzari (Red Bull-BORA-hansgrohe), Michael Storer (Tudor Pro Cycling Team) oraz Thymen Arensman Egan Bernal (INEOS Grenadiers). W pewnym momencie na atak zdecydował się Giulio Pellizzari, który dogonił Gaffuriego. Tuż za nimi jechali jednak Bernal, Arensman i Finn.

Te dwie grupki się połączyły, w związku z czym na czele mieliśmy pięciu zawodników. Rozpoczął się finałowy kilometr. Do czołówki zdołał jeszcze dojechać Aleksandr Vlasov (Red Bull-BORA-hansgrohe) i to właśnie ten zespół był w uprzywilejowanej pozycji. Mocno prezentował się zwłaszcza Giulio Pellizzari, który zachował najwięcej sił na końcówkę etapu i to właśnie on okazał się zwycięzcą. Na drugim miejscu przyjechał Thymen Arensman, a trzeci był Mattia Gaffuri. Pellizzari został nowym liderem wyścigu. Do zakończenia zmagań pozostały trzy odcinki.

Wyniki 2. etapu Tour of the Alps 2026:

Results powered by FirstCycling.com

Poprzedni artykułLorenzo Finn: „Wszyscy w ekipie skupiamy się na wyniku Giulio”
Następny artykułMajowe klasyki na Dolnym Śląsku „Korona Gór Sowich” oraz „Jaworska Pajda Chleba”
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
MaciekSatan
MaciekSatan

D. Pozzovivo wysoko! 🙂
A gdzież ten T. Pidcock??
Na ten moment trzymam kciuki za E. Bernala 🙂

Salazar
Salazar

@MaciekSatan
Też się cieszę, że kieszonkowy Pozzovivo powrócił w dobrej formie (a pamiętam go jak gonił Frumiego w 3 grupie w pamiętnym Giro d’Italia). Tacy sportowcy, którzy są radośni tym co robią: również udzielają innym radości i optymizmu.

Podobnie Bernal, zapisałem sobie jego maksymę: „Niech ci nikt nie wmawia, że nie możesz czegoś osiągnąć”. Jego postawa udowadnia, pomimo tak ciężkiej kraksy, że wszystko jest możliwe… 

Mam wrażenie że ten wyścig jest jakiś taki wesoły, zauważmy że Rondel też jedzie wysoko, a Pozzovivo przyjechał z Rondlem 🙂 🙂

I to nie śmichy chichy, bo o tym Rondlu jest coraz głośniej w dobrych wynikach.