Fot.: Team Visma | Lease a Bike

Wout van Aert (Team Visma | Lease a Bike) okazał się najlepszy na trasie legendarnego wyścigu Paryż-Roubaix (1.UWT). Tuż za Belgiem finiszował Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG). Brukowana impreza przebiegała w dramatycznych okolicznościach, a najwięksi faworyci mierzyli się z wieloma przeciwnościami losu, wliczając w to przede wszystkim defekty. 

12 kwietnia, niedziela. To właśnie na ten dzień czekało wielu miłośników kolarstwa. Dlaczego? W niedzielę mieliśmy poznać odpowiedź na to, czy Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG) spełni swoje wielkie marzenie i dopisze do swojego bogatego dorobku kolejny monument. Przeszkodzić miał mu w tym przede wszystkim Mathieu van der Poel (Alpecin-Premier Tech), choć na starcie nie brakowało również innych wielkich nazwisk. Trudności? Mnóstwo, w tym m.in.: Quiévy à Fontaine au Tertre (****) (3.7 km)Trouée d’Arenberg (*****) (2.3 km)Hornaing à Wandignies (****) (3.7 km)Tilloy à Sars-et-Rosières (****) (2.4 km) Auchy-lez-Orchies à Bersée (****) (2.7 km)Mons-en-Pévèle (*****) (3 km) czy też Carrefour de l’Arbre (*****) (2.1 km). Brukowane sektory gwarantowały niesamowite widowisko! Na liście startowej mieliśmy czterech reprezentantów Polski: Filipa Maciejuka (Movistar Team), Stanisława Aniołkowskiego (Cofidis), Kamila Małeckiego (Pinarello-Q36.5 Pro Cycling Team) oraz Kamila Gradka (Bahrain-Victorious). Do pokonania było łącznie nieco ponad 258 kilometrów.

Fot.: ProCyclingStats

Już na samym początku niedzielnej rywalizacji byliśmy świadkami licznych ataków, a swoich szans szukali m.in.: Matevž Govekar (Bahrain-Victorious), Riley Sheehan (NSN Cycling Team) czy też Cees Bol (Decathlon CMA CGM Team). Defekt zanotował z kolei Nils Politt (UAE Team Emirates-XRG). Następnie atakowali Stan Dewulf (Decathlon CMA CGM Team) i Alessandro Borgo (Bahrain-Victorious), ale ich akcja również nie zakończyła się sukcesem. Aktywnie jechał Martijn Rasenberg (Unibet Rose Rockets).

Nie brakowało kolejnych ataków, często bardzo licznych, ale ostatecznie na czele mieliśmy cały peleton. W pewnym momencie defekt zanotował Filip Maciejuk (Movistar Team). Do mety pozostało 208 kilometrów. Tempo w peletonie narzucał Silvan Dillier (Alpecin-Premier Tech). Na około 190 kilometrów przed metą w peletonie doszło do podziału. W drugiej grupie jechało wielu faworytów, w tym m.in.: Mathieu van der Poel (Alpecin-Premier Tech), Wout van Aert (Team Visma | Lease a Bike) oraz Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG). Finalnie wszystko się jednak unormowało i dla wielu kolarzy skończyło się jedynie na nerwach. Grupki się połączyły.

Kolejnym zawodnikiem, który musiał sobie poradzić z defektem był Niklas Märkl (Team Picnic PostNL). Czujnie jechały ekipy UAE Team Emirates-XRG, INEOS Grenadiers, Decathlon CMA CGM Team oraz Team Visma | Lease a Bike. Niestety w kraksie uczestniczył Matevž Govekar. Rozpoczął się brukowany sektor Troisvilles à Inchy (***) (2.2km), a tempo w peletonie dyktował Joshua Tarling (INEOS Grenadiers). Mechaniczne problemy mieli Lorenzo Milesi (Movistar Team), Thomas Gachignard (TotalEnergies) i Riley Sheehan. Na atak zdecydował się z kolei Mike Teunissen (XDS Astana Team).

Kolejne kilometry i kolejne defekty. Tym razem szczęścia nie mieli Max Walscheid i Mads Pedersen (Lidl-Trek) oraz Sven Erik Bystrøm (Uno-X Mobility). Pedersen musiał zmieniać rower, ale szybko wrócił do peletonu. Tymczasem dogoniono Teunissena, a następnymi ofiarami mechanicznych problemów byli Yves Lampaert (Soudal Quick-Step) i Toon Aerts (Lotto Intermarché). Na czele głównej grupy pojawił się Juan Sebastián Molano (UAE Team Emirates – XRG). 150 kilometrów przed metą defekt zanotował Wout van Aert, a jego los podzielili Kamil Małecki (Pinarello-Q36.5 Pro Cycling Team) oraz Kasper Asgreen (EF Education-EasyPost).

Van Aert zdołał powrócić do peletonu, a tuż przed podziałem głównej grupy defekt zaliczył Lukáš Kubiš (Unibet Rose Rockets). Na około 140 kilometrów do mety w peletonie doszło do wspomnianego już podziału. W drugiej grupie znalazło się około 50 zawodników, w tym m.in. Mick van Dijke oraz Tim van Dijke (Red Bull-BORA-hansgrohe). W czołówce mocno pracowali zawodnicy UAE Team Emirates-XRG.

Defekt nie ominął Pera Stranda Hagenesa (Team Visma | Lease a Bike). Następnie byliśmy świadkami kraksy, w której uczestniczyli Ben Turner Joshua Tarling (INEOS Grenadiers) oraz Davide Ballerini (XDS Astana Team). Kraksę zanotował też Pavel Bittner (Team Picnic PostNL). Na trasie działo się naprawdę sporo, ponieważ na 120 kilometrów do mety z defektem musiał sobie poradzić Tadej Pogačar. Później jego los podzielili Dylan van Baarle (Soudal Quick-Step) i Silvan Dillier.

Słoweniec zmienił rower, a jego koledzy z ekipy pomagali mu w powrocie do czołówki. Grupka z Pogačarem traciła około 20 sekund. Czołówka mocno się rozciągnęła, ale finalnie Słoweńcowi udało się do niej powrócić, choć kosztowało go to sporo sił. Na brukowanym odcinku Trouée d’Arenberg (*****) (2.3km) mocne tempo narzucił Wout van Aert. Tym razem pech dopadł Mathieu van der Poela, który zanotował defekt, podobnie jak Sandy Dujardin (TotalEnergies). Holender musiał zmieniać rower. Niestety nie potoczyło się to szczęśliwie dla holenderskiego zawodnika, ponieważ Van der Poel stracił naprawdę dużo czasu. Obrońca tytułu nie był w stanie jechać na rowerze otrzymanym od kolegi z zespołu i musiał czekać na dalszą pomoc. Jego szanse na zwycięstwo gwałtownie zmalały. W międzyczasie defekt zanotował też Florian Vermeersch (UAE Team Emirates-XRG).

Van der Poel przeżywał dramatyczne chwile, a rywalizacja toczyła się dalej. Czołówkę utworzyło siedmiu zawodników: Christophe Laporte Wout van Aert (Team Visma | Lease a Bike), Stefan Bissegger (Decathlon CMA CGM Team), Jasper Stuyven (Soudal Quick-Step), Laurence Pithie (Red Bull-BORA-hansgrohe), Mads Pedersen oraz Tadej Pogačar. Z tyłu defekty zanotowali Jonathan Milan (Lidl-Trek) oraz Mike Teunissen. Wkrótce do czołówki zdołali dojechać Filippo Ganna (INEOS Grenadiers) oraz Jordi Meeus (Red Bull-BORA-hansgrohe). Do mety pozostały 84 kilometry.

Niestety Ganna zanotował defekt, a problemy mechaniczne miał też Pithie. Z przodu nie było już Meeusa, w związku z czym na czele mieliśmy sześciu zawodników. W tej edycji nie było jednak miejsca na nudę, a w głównych rolach (często bardzo pechowych) występowali najwięksi faworyci Paryż-Roubaix 2026. Mechaniczne problemy dotknęły Tadeja Pogačara, co zakończyło się wymianą roweru. Rower musiał też zmieniać Wout van Aert, gdyż Belg również nie uniknął defektu.

Na 70 kilometrów do mety grupka z Van der Poelem traciła do czołówki około 1 minutę i 25 sekund. Wkrótce Słoweniec powrócił do prowadzącej grupki, a grupka Van der Poela dogoniła grupkę Ganny. 65 kilometrów przed metą sytuacja przedstawiała się następująco: na czele jechało pięciu zawodników (Pogačar, Pedersen, Laporte, Bissegger i Stuyven), dalej mieliśmy trzech kolarzy (Van Aert, Pithie i Meeus – strata 15 sekund), a jako kolejna jechała już grupka z Van der Poelem (ze stratą nieco ponad minuty, jechał w niej też Stanisław Aniołkowski). Mały kryzys przeżywał Jordi Meeus.

Na 60 kilometrów do mety czołówka liczyła już sobie ośmiu kolarzy, gdyż dołączyli tam Van Aert, Pithie i Meeus. Mocno odrabiała jednak grupa z Van der Poelem, mając już tylko 40 sekund straty do liderów. Doszło tam do podziału, a nieco z tyłu został m.in. Aniołkowski. W końcu na atak zdecydował się Wout van Aert, za którym podążył Tadej Pogačar. Dzielnie walczył również Mads Pedersen, a z tyłu został Jordi Meeus.

Van der Poel i Mick van Dijke dołączyli do grupki, w której jechał m.in. Christophe Laporte. Niestety kraksę zaliczył Filippo Ganna, a chwilę później jego los podzielił Laurence Pithie. Finalnie na czele jechali Pogačar i Van Aert, a 30 sekund za nimi podążali Van der Poel, Mick van Dijke, Laporte, Stuyven, Bissegger i Pedersen. Do mety pozostały 43 kilometry. Gdy wydawało się, że grupka z Van der Poelem będzie odrabiać straty, prowadząca dwójka powiększyła swoją przewagę.

Później zrobiło się trochę spokojniej. Słoweniec i Belg utrzymywali swoją przewagę na poziomie 40 sekund. Do mety było już coraz bliżej, gdyż zawodnikom pozostało jedynie 26 kilometrów ścigania. Czekaliśmy na finałowe rozstrzygnięcia. Nie nie było jeszcze przesądzone. Grupka Van der Poela zaczęła się nieco zbliżać do prowadzącej dwójki.

14 kilometrów przed metą Belg i Słoweniec mieli 25 sekund zapasu nad grupką Van der Poela. Wkrótce panowie wjechali na ostatnie 10 kilometrów. Emocje rosły z każdą kolejną minutą. Czy Tadej Pogačar będzie w stanie pokonać Wouta van Aerta? Poczeka na finisz? Zaatakuje wcześniej?

Na 5 kilometrów do mety stało się jasne, że to właśnie ktoś z dwójki Pogačar – Van Aert sięgnie po zwycięstwo w tegorocznej edycji Paryż-Roubaix. Grupka z Holendrem traciła około 28 sekund. Zbliżaliśmy się do finałowego kilometra, a z tyłu na przyspieszenie zdecydował się jeszcze Jasper Stuyven. Pogačar i Van Aert wjechali na welodrom w Roubaix.

Faworytem do zwycięstwa na finiszowych metrach wydawał się Van Aert i to właśnie Belg sięgnął po wyjątkowy triumf! Na drugim miejscu przyjechał Pogačar, a trzecie miejsce wywalczył Stuyven. Van der Poel ukończył zmagania na 4. pozycji.

Wyniki Paryż-Roubaix 2026:

Results powered by FirstCycling.com

Poprzedni artykułParyż-Roubaix orlików 2026: Davide Donati zgarnia cenne zwycięstwo
Następny artykułŚlężański Mnich 2026: Patryk Stosz pierwszym polskim zwycięzcą w tym sezonie!
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
68 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Ktoś inny
Ktoś inny

Nie ma to jak wozić się na kole. Nie lubię takich „zwycięstw”.

Tomko
Tomko

Fajnie Pogacar dowiózł Van Aerta na kreskę!

Łukasz
Łukasz

Gratulacje dla Wouta 💪💪💪.
Szkoda MvdP. Szkoda Pogiego.
Epicki wyścig. To co pokazał Mateusz budzi wielki podziw. Tak ciężko i długo pracował. To się nazywa wojownik.
Pogi za rok wpadnie do piekła z zamiarem wygrania i będę mu kibicował z całego serca.

Cedric
Cedric

Brawo van Aert ,nie dawać zmian a na mecie się popłakać ze szczęścia,co za kolarz

Kamil
Kamil

Szkoda Tadka. Niestety nie miał wyjścia. Musiał ciągnąć Van Aerta, bo inaczej dogoniłaby ich grupa z MVdP. Na finiszu było wiadomo, że Van Aert bardziej dynamiczny. Mam nadzieję, że za rok Tadej wróci i wygra Piekło Północy

Marcraft
Marcraft

Niby profesjonalni kolarze, niby światowa czołówka, a sprzęt mają słaby.

Xxxx
Xxxx

Przecież vout pokazywał, że nie da zmiany bo nie ma siły xd

darek
darek

van Woziowoda ..wygral bez klasy, z czego sie cieszy ???

Marek Aureliusz Junior
Marek Aureliusz Junior

Trochę późno w tym roku zacząłem sezon, ale inauguracja udała się fantastycznie, wygrywa mój ulubiony zawodnik przed prawdopodobnie najlepszym kolarzem w historii. Warto było zostać dzisiaj w domu, serdecznie pozdrawiam wszystkich kibiców kolarstwa 🙂

Kijek
Kijek

Dziś był dobry dzień dla kolarstwa 🙂

Stefan
Stefan

Po tylu kontuzjach, powrotach do formy i znowu kontuzjach, i powrotach i kolejnych kontuzjach i tak dalej…
Zasłużył Wout.
I cieszy że kontuzje nie zniszczyły w pełni wielkiego zawodnika.

Stefan
Stefan

A po napisaniu pierwszego komentarza przeczytałem. Wasze. Ludzie którzy widzieli Wouta nie dającego zmian są albo ślepi albo głupi.

Zenon
Zenon

Fanboye Pogarcara którzy nie widzieli zmian Vouta płakać leszcze!! Najlepszy wyścig sezonu!!

skurvensen
skurvensen

20 lat temu na takie komentarze to odpowiadali 'wróć na onet”

Tomasz
Tomasz

A dlaczego Van Art miał dawać zmiany jak wiedział że jest lepszy w sprincie i wystarczyło mu się utrzymać na kole?

Paul
Paul

Wielokrotnie dawał zmiany. Nawet na jednej przebitce z X w tym artykule to widać. 52km przed metą

Mario
Mario

„Wout nie dawał zmian” :))))))

Chyba co niektórym za mocno obraz śnieżył.

Stefan
Stefan

A sam wyścig fenomenalny. Jeden z lepszych. Zgadzam się, dołączam a nawet przebijam tych co chwalą. Fenomenalny. @Zenon

pik
pik

van Art nie dawał zmian? to ja chyba inny wyścig oglądałem, fani Pogacara są nieznośni

Łukasz
Łukasz

Nieznośne są komentarze, które zamiast na kolarstwie się skupić próbują zmącić wodę.
Van Aert dawał zmiany akurat tyle, aby uniknąć zarzutów że się wiózł na kole. A wiózł się na najtrudniejszych odcinkach w przeciwnym razie Pogi by mu odjechał.
I nie można mieć mu tego za złe. Wiedział doskonale, że w sprincie Słoweniec nie ma szans.
Visma nie pierwszy raz pokazała, że potrafi rozegrać wyścig taktycznie.
Jestem fanem Pogiego, ale przede wszystkim kolarstwa i dziś wygrał lepszy.

Onnn
Onnn

Fanboye Pogaczara myślą sobie chyba, że cały wyścig odbywał się na torze w Roubaix, stąd wniosek o wożeniu się Wójta…🫢

Bart
Bart

Bardzo dobre widowisko, mile spędzona niedziela. Nie powiem lepiej bym się poczuł po zwycięstwie Matiego czy Pogiego, bo to „tworzenie historii” ale za całokształt Wout-a przymknę oczko. Jeszcze raz BRAWO dla chłopaków. Kolejny mega klasyk!

Wojtek
Wojtek

Szkoda Tadeja. Tyle lat się użerał z Milano-San Remo. I teraz gdy to wygrał musi się męczyć z Paryż-Roubaix

Ktoś inny
Ktoś inny

Van Aert częściej kiwał głową niż dawał zmianę, więc nie wiem komu śnieżył obraz. Nie ośmieszajcie się.

reko
reko

Wróci silniejszy…cierpliwy to i kamień ugotuje.

Ricky
Ricky

No i pięknie – od dawna kibicowałem WvA, żeby coś w końcu wygrał (mimo, że to nie jest jakiś mój specjalnie ulubiony kolarz) a ma gość chyba sukces życia. Tadek widać, że ma potencjał żeby to wygrać i o ile sam nie odpuści, to pewnie kiedyś mu się uda – trochę szkoda tylko, że przepadła szansa na 5 monumentów w jednym sezonie, która już raczej nigdy nie wróci (a i pewnie nieprędko się taki kolarz trafi kolejny).

MvdP pechowy, no ale cóż – taki to wyścig, z czego sam w przeszłości też korzystał. Tadek miał jeszcze to szczęście, że zaraz za nim jechał wóz neutralny, a MvdP dostał rower od Philipsena… z niepasującymi zapięciami na buty. Może ktoś tam pomyśli teraz, że jednak w jednej ekipie to nie powinno mieć miejsca.

Tajfun
Tajfun

Wout dawał zmiany? – racja, na asfalcie, przez 5 sekund.
Żałosne jest płakać na mecie po takim wyścigu gdzie ktoś robi za ciebie 70% roboty.

Szkoda tych dętek Tadeja i MVDP, bo jakby byli bez awarii na przedzie to by odjechali Woutowi z łatwością jak już to robili wiele razy.
Brawo Wout – wygrałeś LEDWO przez awarie rywali i na ich kole!

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

Myślałem, że chłopaczyna zawsze już będzie drugi, nareszcie coś wyszarpał przy braku większego pecha. Oj boli fanbojów Potężny Flamand. Ale tak serio, chyba naprawdę jakiś inny wyścig oglądaliście. Ja sobie mowiłem czy tego Wouta pogrzało, że tyle pracuje? Przecież tamten zaraz mu odjedzie. Musicie się pogodzić, że póki Vany są zdrowi i w formie to wasz idol musi liczyć na pecha żeby to wygrać.

Zdecydowanie najmocniejszy był dziś Mathieu. Gdyby zachował chłodną głowę, wziąłby od razu koło od Philipsena i finisz byłby pewnie trójkowy, ale cieszę się bardzo z wyniku tak czy tak.

Ricky
Ricky

Miałem nie kopać leżących ale… – ból d… fanbojów Tadka jest naprawdę uroczy :). Nie wiem jak mocno trzeba być zaślepionym uwielbieniem do jednego konkretnego zawodnika, by twierdzić zupełnie na poważnie, że Wout nie dawał zmian i było cokolwiek nie fair w jego zwycięstwie. No chyba, że ktoś naprawdę włączył wyścig tylko na końcówkę na welodromie xD. Z drugiej strony – właśnie na tym polega bycie fanbojem, więc czemu się tu dziwić.

Eryk
Eryk

Naprawdę nikt nie ma wątpliwości co do Pogacara? żadnych podejrzeń? itp.
bo jest miły i uśmięchnięty?

Przemo
Przemo

Najmocniejszy było Poel! Miał wielkiego pecha, a odrobił prawie dwie minuty, niemal sam.

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

A przypomniało mi się. Fanboje widzieli jak przy defekcie i wyhamowaniu uniesione tylne koło u waszego idola fajnie i długo się kręciło? Chciałbym zobaczyć jeszcze powtórkę. Oczywiście nic nie sugeruję, na pewno to przez te słynne ceramiczne łożyska, hehe.

Przemo
Przemo

Wszystkim, którzy piszą, że ktoś woził się na kole, a ktoś ciągnął chyba nie mają pojęcia o kolarstwie. Wout wiedział, że jest lepszym sprinterem…to się nazywa taktyka….
A poza tym dawał zmiany, to nie jest tak, że ich nie dawał, dawał na tyle, żeby dojechać we dwójkę…to jest mądrość i taktyka…jakby ktoś nie wiedział…

Przemo
Przemo

Szkoda MvdP. Był najsilniejszy…zabrakło tym razem szcześćia.


Eryk
Eryk

Pogacar wygrywa lub prawie wygrywa wszystko…nie zastanawia Was to? za długo interesuje się kolarstwem, żeby nie wiedzieć, że coś się za tym kryje…wszyscy to wiedzą, tylko siedzą cicho…

Pepe
Pepe

Prawda się obroni. Proszę oglądnąć powtórkę. Będzie ich kilka. Nie trzeba być spostrzegawczym, żeby zobaczyć jak Tadej i Pogacar jechali po zmianach.

Al Bundy
Al Bundy

Idealnie się od Wójta fanboye Pogacara. Zasłużył na to zwycięstwo bo mało który kolarz w peletonie miał tyle pecha co on. Zawsze drugi lub trzeci, na wielkich tourach niesamowita pomoc dla liderów i teraz to ma. Dość tych emiratów na topie bo ta drużyna śmierdzi mi us postal na kilometr

Pro hip-hop
Pro hip-hop

Fanboje tak się zafiksowali na tym rzekomym braku zmian, że nikt jeszcze nie napisał obowiązkowego „zapraszamy na TdF – tam sie okaże, kto jest lepszym kolarzem”. Jestem cokolwiek rozczarowany…

Stefan
Stefan

Między obserwacją pierwszych komentarzy a ostatnich już napisałem czy wy jesteście głupi czy ślepi. I czytając ostatnie komentarze nadal nie idzie dojść sedna. Choć sprawa przechyla się ku głupocie.

Hubert
Hubert

Brawo Wout. Biłem brawo na stojąco. Szkoda Mathieu.

Maciej
Maciej

Gratulacje Wout!!! Kibicuje jemu od dłuższego czasu to ile pecha miał każdy wie, należało się to zwycięstwo. Szacunek dla MVDP za to jak pospieszył z gratulacjami dla odwiecznego rywala. Ten kto śledzi kolarstwo wie, że między Panami nie zawsze się dobrze działo.
Ps. Nie mam pojęcia po cholerę w ogóle dawał zmiany TP, skoro taki mocny mógł zerwać Vana z koła i po temacie. Uprzedzając fanów Poga, Wout też zmieniał rower i też gonił główna grupę. Spokojnie, zalecam maść na ból dupy Panowie. He He.

Ernest
Ernest

Van Aert wygrał, bo dwaj konkurenci stracili zbyt dużo sił na dochodzeniu po defektach. Gdyby nie to, prawdopodobnie odczepiliby Wójta gdzieś po drodze. Czy Tadej dałby dzisiaj radę Wnuczkowi? Raczej wątpliwe. Trasa zbyt płaska, Wnuczek zbyt zawzięty – nie do zerwania, w końcówce wygrałby sprint. Miałem dylemat – komu kibicować, bo Tadej pisze historię, a Wójt, to wspaniały kolarz z mnóstwem pecha, któremu coś się w końcu od życia należało. I ostatecznie cieszę się, że wygrał, chociaż muszę przyznać co poniektórym, że w nienajlepszym stylu. Ale każdy zrobił dziś to, na co go było stać. Wójt mógł oddać zwycięstwo Tadejowi, ale ekipa by mu tego nie darowała, a i on sam pozostałby bez najcenniejszego trofeum w życiu. Cieszmy się więc razem z nim, a Tadej odkuje się w przyszłości. No i oczywiście Wnuczek nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Za rok znowu będzie pięknie:)

Onnn
Onnn

Tadek o współpracy z Woutem (wypowiedź na mecie): „… Pracę podzieliliśmy całkiem dobrze …

Chris Horner
Chris Horner

I tak ma być!

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

Przyznaję się do błędu, zobaczyłem powtórkę i w,l tej sytuacji nie było nic podejrzanego, po prostu zakręcił korbą w powietrzu. Akurat wtedy wyszedłem zrobić kawę i wszedłem w takim momencie, że nie widziałem dobrze.

MaciekSatan
MaciekSatan

Wspaniały był to wyścig! 🙂
Defekty, wymiany rowerów, pomoc kumpli z drużyny, kolejne defekty, dochodzenie do czuba, dramaturgia. W dobie nowoczesnego kolarstwa, to był klimat jaki pewnie towarzyszył kolarzom sto lat temu.
Pokrótce parę słów ode mnie. Tak, ja należę do grupy fanboyów Pogaczara, do tych co „mają ścisk dupy”, jak tu kilku pajaców pisało wcześniej…

W. van Aert – od pewnego odcinka wyścigu widać było, że jest dziś nadspodziewanie mocny, często jechał na czele, naciągał grupę, na koniec odjechał z Tadejem. Nie uważam, że nie dawał zmian. Mam wręcz poczucie, ża zachowywał się dokładnie przeciwnie, to zachowania, które proponował w przygłupim komentarzu Ch. Horner. Przy pechu, który miał, przy tej liczbie miejsc blisko victorii, przy mocy, którą dziś prezentował, to po prostu zasłużył

T. Pogaczar – gdy łapał gumę po raz pierwszy, to przecierałem oczy ze zdumienia, on zjeżdżał a czterech kolesi drałowało w czubie peletonu. Minęły dwa, trzy minuty, a lider UAE sam zapier[…]ala na czele 3 grupy i tak przez kilka kilometrów, totalnie bez organizacji to UAE. Powiem, więcej, gdy ich samochód mijał grupę kolarzy aby dać mu Colnago zamiast tej „przejściówki”, to ten manewr był chamski. Auto wyprzedziło grupę „na styk”, wzniecając masę kurzu i pyłu, jakby królewicz peletonu mógł więcej… Cóż, znów drugi. Wróci zapewne w 2027 🙂
Osobiście uważam, że po ostatnim trudnym sektorze, gdy już bezpiecznie jechali przez grupą MvdP, to oboje wiedzieli, który z nich wygra…

M. van der Poel – gdy łapał gumę i rower oddawał mu Philipsen, potem koło del Grosso…wow, dramaturgia level hard. Osobiście myślałem, że w głowie miał już dość ścigania…2:10min straty i przez 50km jak koń cisnął odhaczając kolejnych. Tytan jak cholera. Przegrał podium ze sprytem i większą świeżością J.Stuyvena

Lubię w sporcie niespodzianki. W pewnym momencie wyścigu dobrze wyglądał L. Pithie, niestety jego pokonał defekt i upadek. Liczyłem na niespodziankę z jego strony.

S. Aniołkowski – 18 miejsce i przyjazd w czwartej grupie całego wyścigu. Patrząc na to się działo, jakie było tempo, jak herosi współczesnego kolarstwa cierpieli, to jego miejsce jak najbardziej cieszy i daje sygnał, że na tych brukał dal z siebie 100%.

Do zobaczenia za rok 🙂

Krzysztof
Krzysztof

Zauważyłem, że wiele osób krytykuje Van Aerta za „wożenie się”, ale czy to rzeczywiście miało miejsce w tak dużym stopniu jak niektórzy to opisują? Osobiście zauważyłem, że na asfalcie Wout pracował, więc o co chodzi z tą całą krytyką? Gdzie on miał pracować? Na bruku gdzie Tadej chciał go urwać? No chyba, że rzeczywiście czegoś nie zauważyłem, bo przyznaje się, że cały czas rywalizacji nie oglądałem.

Marcin
Marcin

Raz, że Wout dawał zmiany, dwa, że nie musiał tego robić. Taktyka jest ważna. Nawet jeśli te zmiany nie były mocne, to wystarczyły by dwójki nikt nie dogonił a na tyle oszczędne by utrzymać koło i wygrać na finiszu.

Tensam
Tensam

Pogacar powiedział w wywiadzie, że na finiszu miał nogi jak makaron. Tak, wcześniej widać było, że kilka razy poprawiał się na siodełku wyginając się w odcinku lędźwiowym kręgosłupa, co właśnie przekłada się na ,,kondycję”/pracę nóg.

Pepe
Pepe

W tym wyścigu strategia to podstawa. Jednym z jej elementów jest właściwy dobór ogumienia i ciśnienia opon. Ekipy przygotowują się do wyścigu na kilka miesięcy wcześniej. Brane są wszystkie czynniki takie jak wiatr, temperatura a nawet wilgotność powietrza. Kolejne aspekty to opory toczenia. Wiadomo na bruku są inne na asfalcie inne. Kolejne waga opon i odporność na przebicia. Tych elementów jest sporo i nie zdziwił bym się gdyby w doborze opon pomagała AI. W tym roku ciekawy pomysł miała ekipa Trek z dętkami w oponach bezdętkowych. Z kolei Tadej wybrał 35 mm z przodu i 32 z tyłu. Myślę, że ten z pozoru dziwny wybór podyktowany był wiatrem wiejącym raczej w plecy ( kolarze jechali z południa na północ). Szersza opona nie musiała aż tak bardzo rozcinać powietrza. Reasumując, ekipy i zawodnicy zawsze podejmują ryzyko przy doborze opon.