fot. INEOS Grenadiers

To smutny dzień polskiego kolarstwa. Najpierw Katarzyna Niewiadoma (CANYON//SRAM zondacrypto), stawiana w roli jednej z głównych faworytki do zwycięstwa w Sanremo Women 2026, zakończyła walkę o pierwszy Monument sezonu w przerażających okolicznościach na zjeździe z Cipressy. Później, w wyścigu mężczyzn, poszkodowany był Michał Kwiatkowski (INEOS Grenadiers). 

Wszystkie oczy były zwrócone na Polkę. Niewiadoma, zwyciężczyni Tour de France Femmes 2024, przystępowała do wyścigu w życiowej formie. Zgodnie z przewidywaniami, na legendarnym podjeździe pod Cipressę polska mistrzyni jechała w ścisłej czołówce, kontrolując ataki rywalek i przygotowując grunt pod decydujące uderzenie.

Niestety, to właśnie techniczny i niezwykle szybki zjazd z tego wzniesienia stał się miejscem sportowego dramatu. Na 18 kilometrów przed metą, na jednym z najbardziej zdradliwych, ciasnych zakrętów, Kasia Niewiadoma straciła panowanie nad rowerem.

Polka jako pierwsza „przestrzeliła” zakręt, uderzając w barierę ochronną. Siła pędu była tak duża, że doprowadziła do reakcji łańcuchowej. Za plecami Niewiadomej upadło co najmniej siedem innych zawodniczek, w tym Kim Le Court, która niemal natychmiast znalazła się na asfalcie obok Polki.

Podczas gdy świat kolarski zamarł, widząc przerażający upadek Debory Silvestri, która wypadła poza barierki, polscy kibice z niepokojem śledzili stan Niewiadomej. Kasia, choć poturbowana, uniknęła najgorszego scenariusza, jaki spotkał reprezentantkę ekipy Laboral Kutxa, jednak szanse na historyczny triumf w Sanremo rozwiały się w ułamku sekundy.

Jak dowiedzieliśmy się z Instagrama Taylora Phinneya, męża Kasi, Polka jest w drodze do szpitala na szczegółowe badania. Zawodniczka, zgodnie z relacją męża, uderzyła się w głowę i odczuwa ból w plecach.

Do kraksy, w której uczestniczył Michał Kwiatkowski doszło na około 65 km przed metą. W pewnym momencie doszło do kontaktu między Marcelem Camprubim(Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team), a właśnie zawodnikiem INEOSU, w wyniku którego Polak upadł, a następnie wpadł na niego kolega klubowy z brytyjskiej drużyny, a zaraz po nim następny. Pechowcami tymi byli Joshua Tarling i  Connor Swift. Polak dosyć niefortunnie uderzył jeszcze nogą w znak drogowy, a następnie zastygł w bezruchu. Karetka przetransportowała zwycięzcę Mediolan-San Remo z 2017 roku do szpitala i pozostaje nam oczekiwać na komunikat medyczny dotyczący obrażeń Michała Kwiatkowskiego.

Poprzedni artykułClàssica Terres de l’Ebre 2026: José Manuel Díaz przypomniał się kibicom
Następny artykułMediolan-San Remo 2026: Tadej Pogačar dopiął swego! Wygrana pomimo kraksy!
Artur Goławski
Kiedyś szef ligi hiszpańskiej i wydawca na iGol.pl oraz regionalny wysłannik Kuriera Lubelskiego. Dziś zakręcony na punkcie kolarstwa (nie tylko tego na szosie). Miłośnik gotowania, NBA i języków romańskich. Prowadzę małe domowe zoo, składające się dwóch psów i trzech kotów.
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Fred
Fred

Wy oglądacie wyścig!? Kwiato jest najbardziej poszkodowanym kolarzem i nawet się mało co poruszał leżąc po tym strasznym upadku. Jeżeli nie będzie złamań to byłby cud.

Alek
Alek

Kwiato uderzył piszczelem W znak, bardzo źle to wyglądało.
Kasia chyba bez złamań, ale jakiś wstrząs mógł być. Obawiałbym się też o te co leciały przez barierkę. Bardzo bardzo brzydki upadek.
Ajajjaja
Włochy I barierki to nie jest dobre połączenie dla Polaków (Kubica….)
Dużo pecha, a u Kasii jakiś błąd, może kamyczek, szkoda.

Ricky
Ricky

Serio Probosz myślał, że po takiej kraksie Kwiato może wrócić do wyścigu?