W rozmowie ze Sporzą Mathieu van der Poel (Alpecin-Premier Tech) opowiedział o zbliżającej się kolejnej edycji Mediolan-San Remo. Dwukrotny zwycięzca Primavery ponownie stanie w szranki z Tadejem Pogačarem, który wciąż poluje na swój pierwszy triumf w tym monumencie. Według 31-letniego Holendra, wygrana mistrza świata to jednak kwestia czasu.
Lider Alpecin-Premier Tech bardzo dobrze wszedł w ten sezon. Triumf w debiucie w Omloop Nieuwsblad oraz dwa wygrane etapy Tirreno-Adriatico to rezultaty, które mogą rozbudzić apetyt na tegoroczną kampanię wiosennych klasyków. Pierwszy poważny sprawdzian już w przyszłym tygodniu, za sprawą Mediolan-San Remo, gdzie van der Poel powalczy o swój trzeci triumf w tym wyścigu. Jak mówi sam zainteresowany, jest bardzo zmotywowany przed sobotnim startem:
Nie wydaje mi się, że czegoś mi brakuje. Dobrze się czuję i miałem dobry okres przygotowawczy. Nogi mają się świetnie, a ja jestem z nich zadowolony i z tego, jak poszło mi w tym tygodniu (podczas Tirreno-Adriatico – przyp. red.). To wszystko, czego potrzebuję
– powiedział Mathieu van der Poel.
Holender został również zapytany o wskazanie swojej listy faworytów na tegoroczną edycję pierwszego w kalendarzu monumentu. Kolarzowi nieco zasugerowano, że najpoważniejsi kandydaci do wygranej najpewniej mają za sobą włoską tygodniówkę, jednak van der Poel nie bierze takich sugestii zbytnio na poważnie:
To, czy zwycięzca przejechał właśnie Tirreno, to wciąż ogromny znak zapytania. Ale fakt faktem, często w dyskusji pojawiają się te same nazwiska – ja, Wout van Aert oraz Filippo Ganna
– strofował Holender.
Zeszłoroczny zwycięzca pierwotnie ominął w swojej wypowiedzi swojego największego rywala, Tadeja Pogačara. Nie było to jednak spowodowane jakąś uszczypliwością czy podgrzewaniem atmosfery przed wyścigiem – kolarz traktuje to bowiem jako oczywistość, że Pogačar zawsze będzie się liczył w walce o zwycięstwo. Według niego, zwycięstwo mistrza świata w Primaverze to kwestia czasu, a zeszłoroczna edycja tego wyścigu, tylko potwierdziła te domysły:
W przeszłości przejeżdżając przez Cipressę, nie musiałeś zbytnio się koncentrować na wyścigu. Tadej i UAE niewątpliwie to zmienili. Kiedyś spróbowali utrudnić wyścig przyspieszeniem już na Capi, ale tylko się tym bezsensownie zmęczyli. Nie widzę w tym sensu. Rok temu było jednak bardzo blisko. Jeśli byłbym o choć procent słabszy, Tadej odjechałby każdemu na Cipressie. To tylko kwestia czasu, aż Pogačar wygra Mediolna-San Remo
– skwitował Mathieu van der Poel.










Niestety jestem odmiennego zdania. Choć niej jestem fanem MvdP , on wydaje się bestią, której nikt nie jest obecnie w stanie pokonać na krótkim intensywnym podjeździe. Będę kibicował Pogiemu, ale ostatecznej to Holender sięgnie po zwycięstwo. Jednak emocji na pewno nie zabraknie.
Ja z kolei jestem odmiennego zdania. Mimo ze z całego serca zycze trzeciej wygranej wlasnie MvdP, to pewnie Pogi tym razem stanie najwyższym stopniu podium.
Mam nadzieję, że wygra ktoś trzeci, np. Vout, choć mam świadomość na ile jest to realne.