Tadej Pogačar oraz Paul Seixas – te nazwiska są ostatnio zestawiane ze sobą w masie rozmów czy analiz. Swój głos w temacie porównywania Słoweńca i Francuza zabrać postanowił także Domen Novak, czyli jeden z przybocznych mistrza świata, a prywatnie jego dobry kolega. 30-latek ma dość ciekawe przemyślenia.
„Paul Seixas to nowy Tadej Pogačar„. „Paul Seixas będzie lepszy od Tadeja Pogačara„. „Paul Seixas już za moment zdetronizuje Tadeja Pogačara„. Ostatnie dni i tygodnie pełne są tego typu zwrotów w przestrzeni medialnej, choć w gruncie rzeczy 19-letni Francuz nie wygrał jeszcze nic wielkiego, a jedynie wygenerował wielkie liczby i potwierdził swój ogromny talent. Jak jednak uważa Domen Novak, od obecnego poziomu kolarza Decathlon CMA CGM Team do wygrywania Tour de France jest jeszcze daleka droga, a 19-latek będzie musiał z czasem stawić czoła różnym wyzwaniom.
Ten chłopak jest naprawdę bardzo dobry. Wszyscy porównują go do Tadeja. Szczerze? Patrząc na jego wiek, jest nawet lepszy niż Tadej w tym samym wieku. Tylko czy to coś zmienia? U niego wszystko jest już bardzo profesjonalne, co z jednej strony jest świetne. Z drugiej jednak martwię się o psychologiczną cenę, jaką będzie musiał za to zapłacić. Obecnie młodzi kolarze żyją pod ogromną presją już w wieku 19-20 lat. Nie wiem, czy tacy jak on będą w stanie ścigać się do 30-stki
— zaczął Domen Novak w rozmowie dla rodzimego portalu Siol, po czym kontynuował opowiadając o przeszłości Tadeja Pogačara.
Trzeba coś wiedzieć. O ile wiem, Tadej nigdy nie był na obozie wysokogórskim gdy miał 19 lat. Jeździł dla drużyny Gusto Ljubljana. Mogę powiedzieć, że wygrał swój pierwszy Tour de France, jedząc pizzę, pijąc piwo i grając na PlayStation. Myślę, że Tadej to prawdziwy, naturalny talent. Młodzi zawodnicy, którzy teraz próbują mu dorównać, są w innym miejscu swojej kariery w podobnym wieku. Trenują na wysokości miesiącami i są przyzwyczajeni do długich okresów poza domem. To zupełnie inne podejście. Nie wiem, czy właściwe
— rozwinął Domen Novak.
Pytanie, na jakie nie znamy na ten moment odpowiedzi, brzmi „Gdzie jest sufit możliwości młodego Francuza?”. O ile bowiem Tadej Pogačar wygrywając swoje pierwsze w karierze Tour de France cały czas będąc rozwojowym zawodnikiem, o tyle niektórzy młodzi zawodnicy osiągają swój szczyt bardzo wcześnie, a później próbują utrzymywać poziom. Wielu wyciąga tu przykład Remco Evenepoela, który dominował wśród juniorów, jako 19-latek wygrał Donostia San Sebastian Klasikoa, zaś w wieku 22 lat triumfował w swoim pierwszym wielkim tourze. Z czasem jednak okazało się, że Belg nie jest w stanie pokonać Słoweńca w kluczowych imprezach. Czy podobnie będzie w temacie Francuza, którego kariera rozwija się dziś niezwykle dynamicznie? Czas pokaże.










Serio? Autor zestawia Pogacara z Evenepoulem? Bez zająknięcia się o ich budowie (czyli naturalnych predyspozycjach).
Trochę to pachnie „sensacyjnością” a nie rzetelnością.