Heinrich Haussler, Australijczyk będący od tego sezonu dyrektorem sportowym w Decathlon CMA CGM Team, opowiedział w rozmowie dla WielerFlits o planach francuskiej ekipy związanych z wyścigami klasycznymi. 42-latek podkreślił, że ambicje były spore, aczkolwiek należało je zrewidować na skutek plagi kontuzji w ekipie.
O tym, że Decathlon CMA CGM Team rośnie w siłę, mówi się od dawna. Francuski zespół w ostatnich latach wyrósł na zdecydowanie najmocniejszą ekipę ze swojego kraju, nikogo nie dziwiła też ocena potencjału na poziomie 8/10 w naszej zapowiedzi sezonu 2026. Duże wzmocnienia, zarówno w temacie kolarzy, jak i sztabu, miały się przełożyć na jeszcze lepsze wyniki, aczkolwiek już na początku roku pojawiły się pewne schody – kilka kontuzji solidnie pokrzyżowało plany zespołu związane z pierwszymi północnymi klasykami. Pauzują m.in. Olav Kooij, Tiesj Benoot czy Robbe Ghys, a to zmusza ekipę do zrewidowania swoich planów.
Z Mathieu van der Poelem i Tadejem Pogačarem walka o monumenty nie będzie łatwa, ale mamy szeroki skład i chcemy go wykorzystać, aby ścigać się atrakcyjnie i odnosić jak najwięcej sukcesów. Mamy wysokie oczekiwania i ambicje, ale jesteśmy też realistami. W takim Ronde van Vlaanderen wielcy kolarze atakują na 70 lub 80 kilometrów przed metą. Często oznacza to, że reszcie stawki zostaje walka o np. 4. miejsce. Taki jest obecnie układ sił, a i my nie będziemy mogli skorzystać ze wszystkich opcji. To prawdziwy cios dla drużyny. Wciąż jednak mamy takich kolarzy jak Tobias Lund Andresen, który dobrze rozpoczął sezon w Australii. Mamy też Daana Hoole’a i Stefana Bisseggera, którzy pokazali się już z dobrej strony. Wiążemy z nimi duże nadzieje
— mówił Heinrich Haussler.
Australijski dyrektor sportowy podkreślał jednocześnie, że świadomość tego, że w monumentach może być ciężko ugryźć największe gwiazdy światowego peletonu nie oznacza, że w Decathlon CMA CGM Team została całkowicie zabita wiara w zwycięstwa. Tych francuski zespół będzie szukał już w ten weekend, bowiem na starcie Omloop Nieuwsblad czy Kuurne-Bruksela-Kuurne nie zobaczymy wszystkich najlepszych zawodników świata.
Chcemy nabrać pewności siebie już w pierwszy weekend z klasykami. Nie tylko my mamy kłopoty – kilku zawodników z innych drużyn również nie powalczy w ten weekend z powodu kontuzji, chorób czy fatalnej zimy. Chcemy więc jak najszybciej wykorzystać szansę w wyścigach takich jak Omloop Het Nieuwsblad, Kuurne-Brussel-Kuurne, a później np. w Dwars Door Vlaanderen, gdzie nie wszyscy najlepsi kolarze będą na starcie. To nasz plan. Chcemy walczyć na przestrzeni całej kampanii wiosennych klasyków. Moje doświadczenie w nich nauczyło mnie, że gdy próbujesz, wszystko jest możliwe. Faworyci mogą złapać gumę, upaść, zachorować lub mieć gorszy dzień… Zwłaszcza w Dwars Door Vlaanderen, Gandawa-Wevelgem i Paryż-Roubaix wszystko jest możliwe, na przykład, gdy wiatr nagle się zmieni. Musimy w siebie wierzyć
— zakończył Heinrich Haussler.









