Fot.: Soudal Quick-Step Pro Cycling Team / Getty Images

Paul Magnier (Soudal Quick-Step) wygrał w sobotę 4. etap Volta ao Algarve, triumfując w sprincie w Tavirze przed Jordim Meeusem (Red Bull-Bora-hansgrohe) i Odedem Kogutem (NSN Cycling Team). Francuz po raz drugi w tym wyścigu był najlepszy w grupowym finiszu a na mecie opowiedział o tym, jak zdecydował się samodzielnie wyprowadzić sprint. Juan Ayuso (Lidl-Trek) zachował koszulkę lidera generalki i zdradził, jakie plany miała jego drużyna na finał etapu.

Ayuso przyznał, że dzisiejszy dzień był spokojny oraz wyjaśnił, jak jego drużyna zaplanowała końcówkę etapu i co pokrzyżowało jej plany.

Był to całkiem przyjemny dzień z drużyną, w klimacie tego, co pokazujemy od początku tygodnia. Przez cały dzień byliśmy dobrze ustawieni. Finał był trochę chaotyczny, ale na około 3 km przed metą była niewielka górka. Ustaliliśmy, że jeśli pokonam ją na czele, to będę dobrze ustawiony, i udało mi się też pomóc Timowi Teutenbergowi. Problem w tym, że na zjeździe wyprzedzili mnie wszyscy ciężsi zawodnicy i nie mogłem już za bardzo pomóc Timowi, ale robiłem co mogłem i dojechałem do mety bezpiecznie.

Dla Magniera to drugie zwycięstwo w cztery dni, po triumfie na etapie otwierającym wyścig. Francuz przyznał, że sprint wyglądał na łatwiejszy niż był w rzeczywistości.

Może wyglądało to na łatwe zwycięstwo, ale było naprawdę trudne. Na ostatnich trzech kilometrach jechaliśmy naprawdę na maksa. Małe podjazdy, potem zjazd i ostatnia prosta pod wiatr. Na ostatnim kilometrze miałem jeszcze dwóch kolegów z drużyny, którzy naprawdę mi pomogli. A że dziś czułem się naprawdę mocny, byłem w stanie dobrze przyspieszyć na ostatnich 200 metrach.

Pociąg Soudal Quick-Step na chwilę się rozpadł, ale Magnier i tak wolał wziąć sprawy w swoje ręce. Francuz opowiedział o tym jak podjął decyzję o samodzielnym wyprowadzeniu sprintu.

Na podjeździe przez chwilę byłem zdany na siebie, ale na zjeździe, 1,5 km przed metą, kolarze drużyny wrócili do mnie i dali mi właściwe wsparcie. W końcówce za wszelką cenę chciałem uniknąć zablokowania, więc zdecydowałem się wysunąć na czoło na ostatniej prostej i samemu rozkręcić sprint. Wyszło naprawdę dobrze. Dałem z siebie wszystko.

Magnier patrzy teraz w kierunku belgijskich klasyków, gdzie wobec niemal pewnej nieobecności Tima Merliera będzie głównym liderem ekipy do sprintu.

Myślę, że teraz będziemy mogli naprawdę skupić się na klasykach. Jestem bardzo szczęśliwy, że zaczynam sezon z dwoma zwycięstwami.

Poprzedni artykułZmarnowana okazja – zapowiedź Tour du Rwanda 2026
Następny artykułRobbe Ghys ze złamanym obojczykiem
Artur Goławski
Kiedyś szef ligi hiszpańskiej i wydawca na iGol.pl oraz regionalny wysłannik Kuriera Lubelskiego. Dziś zakręcony na punkcie kolarstwa (nie tylko tego na szosie). Miłośnik gotowania, NBA i języków romańskich. Prowadzę małe domowe zoo, składające się dwóch psów i trzech kotów.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze