Fot. Strava

Strava, najpopularniejsza na świecie platforma dla sportowców, wypowiedziała wojnę „cyfrowemu dopingowi”. W wyniku zakrojonej na szeroką skalę akcji, z serwerów serwisu zniknęło kilka milionów aktywności. Powód? Wykorzystanie rowerów elektrycznych (e-bike) do zdobywania trofeów w kategoriach przeznaczonych dla klasycznych jednośladów.

Problem tzw. „e-dopingu” narastał od lat. Użytkownicy rowerów ze wspomaganiem elektrycznym często zapominali o zmianie typu aktywności w aplikacji, przez co ich wyniki trafiały do ogólnodostępnych rankingów segmentów (Leaderboards). Efektem były nienaturalne rekordy (KOM – King of the Mountain), których kolarze napędzani jedynie siłą własnych mięśni nie byli w stanie pobić.

Zamiast polegać wyłącznie na zgłoszeniach od społeczności, Strava wdrożyła zaawansowane algorytmy oparte na uczeniu maszynowym. Od pewnego czasu weryfikowaniem wyników zajmuje się jednak sztuczna inteligencja, która automatycznie analizuje treningi i usuwa te, które wyglądają podejrzanie. System analizuje dane GPS oraz parametry techniczne każdego przejazdu, aby wyłapać anomalie. Główne czynniki, które brał pod uwagę algorytm, to:

  • Stała prędkość na podjazdach: System wykrywa sytuacje, w których kolarz pokonuje strome wzniesienia z prędkością niemożliwą do utrzymania bez zewnętrznego wspomagania.

  • Analiza tętna i mocy: Jeśli użytkownik posiada sparowany czujnik tętna lub pomiar mocy, algorytm porównuje włożony wysiłek z uzyskaną prędkością. Niskie tętno przy rekordowym tempie na podjeździe jest dla systemu jasnym sygnałem ostrzegawczym.

  • Wzorce przyspieszenia: Silniki elektryczne charakteryzują się specyficznym sposobem oddawania mocy, który różni się od biomechaniki ludzkiego pedałowania.

Oto konkretne wyniki tych działań: usunięto 2,3 mln aktywności zarejestrowanych na rowerach elektrycznych oraz 1,6 mln aktywności odbytych w pojazdach mechanicznych. Dzięki tym porządkom 293 tysiące sportowców powróciło na swoje zasłużone miejsca w pierwszych dziesiątkach rankingów.

Dla wielu „analogowych” kolarzy czystka ta jest powodem do świętowania. Rankingi na popularnych segmentach stały się w ostatnich latach nieczytelne, a walka o KOM-y straciła sens przez setki wyników wykręconych na silnikach. Z kolei użytkownicy e-bike’ów, którzy zostali „złapani” przez system, nie muszą obawiać się blokady kont, ich aktywności nie zostały usunięte z profilu, a jedynie automatycznie zmienione na kategorię „E-bike Ride”, co wykluczyło je z rankingów dla rowerów tradycyjnych.

Eksperci podkreślają, że to dopiero początek. Strava planuje dalsze uszczelnianie systemu, aby przywrócić platformie ducha uczciwej rywalizacji. Choć technologia nigdy nie będzie w 100% nieomylna, usunięcie tych kilku milionów rekordów pokazuje skalę problemu i determinację firmy w walce o rzetelność danych.

Poprzedni artykułJosé Miguel Fernández: „To zaproszenie na Tour de France w pełni nam się należało”
Następny artykułCadel Evans Great Ocean Race 2026: Tobias Lund Andresen nie daje szans rywalom
Dawid Jodłowski
Pasjonat kolarstwa i wielu innych sportów takich jak koszykówka czy piłka nożna. W wolnym czasie uwielbia podróżować. Na co dzień student Uniwersytetu Jagiellońskiego.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Łukasz
Łukasz

Teraz krok na pierdyliard segmentów. No bo przecież jak ktoś jest niedowartościowany albo za cienki w uszach to sobie musi zrobić segment „od drzewa do drzewa gdzie goniła go mewa” i KOM wpada!
Takich to ja bym banował przed tworzeniem segmentów raz na zawsze.
Jak dla mnie to tych danych Strava ma tyle że sama może robić segmenty.

kamil
kamil

Jeszcze powinni odseparować komy w grupie od indywidualnych. Przejechał mi kiedyś po okolicy pro peleton i masa segmentów jest poza zasięgiem.