Strava, jedna z najpopularniejszych aplikacji do śledzenia aktywności fizycznej, przygotowuje się do debiutu giełdowego w Stanach Zjednoczonych. W wywiadzie dla Financial Times Michael Martin, CEO firmy, potwierdził, że spółka ma intencję wejścia na giełdę. Według niego, zapewni to Stravie łatwy dostęp do kapitału, który będzie wykorzystywany przede wszystkim na dalsze i większe przejęcia, zwiększające przewagę konkurencyjną wobec takich gigantów jak Garmin czy Nike.
Martin, który objął stanowisko CEO w grudniu 2023 roku, nie podał dokładnej daty planowanego IPO, ale podkreślił, że jest to strategiczny ruch wspierający rozwój firmy i pozwalający na szybkie zwiększenie zasobów finansowych. W tym roku Strava przejęła brytyjskie aplikacje trenerów Runna oraz The Breakaway, rozszerzając w ten sposób ofertę spersonalizowanych treningów dla użytkowników.
Popularność Stravy rośnie szczególnie wśród pokolenia Z, które coraz chętniej angażuje się w różne formy aktywności fizycznej jako sposób na zdrowy styl życia oraz nawiązywanie relacji społecznych. Według raportów, liczba aktywnych użytkowników aplikacji na całym świecie zbliża się już do 50 milionów miesięcznie, a tempo pobrań aplikacji wzrosło o około 80% w porównaniu z poprzednim rokiem.
Michael Martin podkreślił również, że wzrost popularności Stravy oraz dynamiczny rozwój subskrypcji są rzadkim zjawiskiem na taką skalę, przyciągającym dużą uwagę inwestorów i banków. Do działania przy IPO zaproszono m.in. Goldman Sachs oraz JPMorgan.
Wejście na giełdę ma na celu umocnienie pozycji Stravy jako lidera globalnej platformy sportowej i umożliwienie realizacji ambitnych planów ekspansji oraz innowacji.
Niedawno informowaliśmy, że Strava znalazła się też w centrum publicznej rywalizacji z jednym z największych konkurentów na rynku – firmą Garmin. Media społecznościowe i branżowe publikacje relacjonowały, że spór o dominację na rynku i kwestie praw własności intelektualnej przerodził się w PR-ową potyczkę, mającą na celu zwrócenie uwagi przed wejściem Stravy na giełdę. Według doniesień, obie strony wykorzystują tę sytuację do podkreślenia swoich mocnych stron wobec użytkowników i inwestorów.









Strava owszem, fajna jest, ale olewanie polskich użytkowników poprzez brak polskiej wersji językowej wkurza mnie. W trzeciej dekadzie XXI wieku to chyba nie jest jakiś techniczny problem nie do przejścia.