Decyzja Jonasa Vingegaarda o starcie w Giro d’Italia 2026 wywołała lawinę komentarzy. Lider Visma | Lease a Bike po raz pierwszy w karierze celuje w dublet Giro-Tour, stawiając przed sobą szansę na skompletowanie zwycięstwa we wszystkich trzech Wielkich Tourach. Choć dla wielu to genialny ruch strategiczny, Johan Bruyneel, legendarny i kontrowersyjny menedżer, stawia pytanie czy to ambitny plan, czy może ucieczka przed dominacją Tadeja Pogačara?
W świecie kolarstwa Johan Bruyneel znany jest z tego, że rzadko gryzie się w język. Analizując ostatnie ruchy transferowe i kalendarze startowe, Belg sugeruje, że zmiana priorytetów Vingegaarda może mieć podłoże psychologiczne. Po dwóch latach porażek z Pogačarem na francuskich szosach, Duńczyk może szukać sukcesu tam, gdzie nie spotka swojego największego rywala.
Prawdopodobnie wygra Giro, jeśli jego przygotowania pójdą dobrze. Prawdopodobnie nie będzie się ścigał między Giro a Tourem. Myślę, że jest to wykonalne, ale czy on mentalnie nie poddał się dominacji Pogačara? Mógł sobie powiedzieć, że jest wysoce mało prawdopodobne, by mógł wygrać Tour, chyba że wystąpią szczególne okoliczności, więc postawi na Giro, a potem zobaczy, co wydarzy się na Tourze. Jego decyzję można by postrzegać również w ten sposób
W nadchodzącym sezonie drogi dwóch gigantów rozejdą się na kilka miesięcy. Pogačar, będący obecnie w życiowej formie, najpierw wystąpiw kampanii wiosenych klasyków, a potem skupi się na przygotowaniach do Tour de France. Tymczasem Vingegaard na włoskich trasach będzie musiał zmierzyć się z innymi rywalami, wśród których najgroźniejszym wydaje się być João Almeida. Bruyneel uważa, że to świadomy wybór łatwiejszej ścieżki do sukcesu.
Tadej Pogačar daje z siebie wszystko na Tour, podczas gdy dla Jonasa głównym rywalem będzie João Almeida, którego już udowodnił, że potrafi pokonać. Pogačar teraz dominuje. Tourem, sezonem, całym światem kolarstwa. Masz przed sobą Kanibala. Jonas bez wątpienia jest drugim najlepszym kolarzem etapowym na świecie, nie ma co do tego wątpliwości
Niezależnie od motywacji, wygrana w Giro d’Italia pozwoliłaby Vingegaardowi wejść do panteonu sław kolarstwa. Skompletowanie zwycięstw w Giro, Tourze i Vuelcie to wyczyn, którego dokonało zaledwie kilku kolarzy w historii, w tym takie legendy jak Eddy Merckx czy Bernard Hinault. Co istotne, Duńczyk ma szansę dokonać tego przed Pogačarem.
Jeśli masz okazję wygrać wszystkie trzy Wielkie Toury i na koniec swojej kariery możesz powiedzieć, że jesteś jednym z nielicznych, którzy wygrali trzy Wielkie Toury, musisz z niej skorzystać. Są Merckx, Froome i Hinault, ale Miguel Indurain nigdy nie wygrał wszystkich trzech.
Eksperci zauważają, że triumf we Włoszech może być dla Vingegaarda kluczem do dobrego występu we Francji. Zdjęcie z siebie ciężaru „muszę wygrać cokolwiek” już w maju może sprawić, że Duńczyk stanie na starcie Touru w Barcelonie z zupełnie innym nastawieniem.
Jeśli wystartuje w Giro i je wygra, zacznie Tour niemal bez żadnej presji. Wszystko, co się wydarzy, będzie dobre. To nie jest tak, jakby musiał ratować swój sezon. Musisz tam być i próbować. Zawsze zdarzają się pewne okoliczności: nie ma żadnej gwarancji, że Pogačar co roku będzie miał spokojny wyścig bez problemów










Ja już nie mam siły czytać tych wszystkich pretensji do Jonasa. Chłopak w wywiadach słychać, że mocno szanuje Tadeja, jest jedynym który w równej walce był w stanie go pokonać na tdf, otwarcie mówi o swoich słabościach, wyciąga z kariery co może, a i tak fanboje I inni będą go zaczepiać. No komedia.
Ma szansę skompletować tryplet, Potem tour bez presji, i super.
A tak w ogóle to w 2025 miał więcej dni wyścigowych niż Pogacar.
Ale gadanie głupot. Przecież Pogacar tak samo zrobił po tym jak Jonas 2x wygrał TdF
Kocham takie komentarze xD
Jonas się poddał… To ja mam pytanie… Gdzie jest 200 innych kolarzy? Przecież Remco ciągle płacze, że nie dostaje szans… Roglic zmienił drużynę bo czuł, że może być konkurencyjny xD
Tadej jest teraz na innym poziomie, głupotą byłoby gdyby Jonas mówił, że może z nim wygrać. Prawda jest taka, że na TdF od kilku lat jest Tadej i Jonas a potem długo, długo nic.