Długo trwała saga związana z przyszłością Dereka Gee-Westa (Lidl-Trek). W mediach mogliśmy wyczytać o zainteresowaniu usługami Kanadyjczyka ze strony INEOS Grenadiers czy Lidl-Trek. Wszystko stało się jasne w grudniu, gdy Gee-West był widziany na przedsezonowym obozie tej drugiej drużyny.
Dopiero w styczniu otrzymaliśmy oficjalną informację – Derek Gee-West będzie się ścigał w Lidl-Trek. Teraz, jako zawodnik drużyny z niemiecką licencją, mógł z poczuciem wielkiej ulgi odpowiadać na pytania podczas internetowej rozmowy z mediami.
Jedną z podstawowych kwestii, które poruszył podczas rozmowy były właśnie ostatnie, trudne miesiące. Przypomnijmy, że jego poprzedni zespół – wówczas Israel – Premier Tech, wszedł z nim na drogę prawną za jednostronne zerwanie kontraktu. W końcu jednak zespół ustąpił, dochodząc do porozumienia zarówno z kolarzem jak i jego nową drużyną:
Będąc szczerym, miałem myśli o przejściu na kolarską emeryturę. To był bardzo ciężki czas dla mnie. Bardzo się cieszę, że wszystko znalazło swój pozytywny koniec.
W dalszej części rozmowy Kanadyjczyk został zapytany o plotki łączące go z INEOS Grenadiers. On sam zdecydowanie im zaprzeczył, informując jednocześnie, że kontaktu ze strony brytyjskiej ekipy w ogóle nie było.
W ogóle nie było tematu dołączenia do INEOS Grenadiers. Te plotki pojawiły się znikąd, bo w ogóle taki ruch nie był przeze mnie brany pod uwagę.
Derek Gee-West, mimo znalezienia się w drużynie naszpikowanej gwiazdami, będzie mógł ścigać się na własne konto. Ze strony samego zainteresowanego przyszło potwierdzenie, że pojedzie w majowym Giro d’Italia.
Naprawdę kocham Giro. Ten wyścig był dla mnie przełomowy w 2023 roku. Jeżeli do końca kariery będę miał możliwość jazdy wyłącznie Giro spośród wielkich tourów – będę bardzo szczęśliwy. Mogę potwierdzić, że pojawię się we Włoszech.










Mega irytujący ten Derek mimo fajnego stylu jazdy.
Nazwa Państwa w nazwie mu przeszkadza, ale już blokada dostępu do kont obywatelom w jego kraju pewnie nie przeszkadzało