Czy od 2030 roku kolarstwo przełajowe stanie się dyscypliną olimpijską? Choć temat ten powraca od lat, a szanse na realizację tego pomysłu rosną, ostateczna decyzja wciąż pozostaje w zawieszeniu. Mimo intensywnego lobbingu Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI), jedna z najjaśniejszych gwiazd tej dyscypliny, Thibau Nys, podchodzi do tej wizji z dużą rezerwą.
UCI oraz World Athletics od lat zabiegają o włączenie kolarstwa przełajowego i biegów przełajowych do programu Zimowych Igrzysk Olimpijskich, argumentując to sezonowością obu dyscyplin. Choć Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) wielokrotnie wyrażał entuzjazm wobec tego pomysłu, środowisko kolarskie pozostaje podzielone.
Ostatnio informowaliśmy o pozytywnej wypowiedzi Mathieu van der Poela na ten temat, jednak inne zdanie na ten temat ma Thibau Nys, który w rozmowie ze stacją Sporza nie krył swoich wątpliwości. Jego zdaniem dążenie do „olimpizmu” niekoniecznie wyjdzie dyscyplinie na dobre.
Uważam, że to rozwiązanie wprowadzane jest nieco na siłę. Nie jestem pewien, czy jako kibic chciałbym to oglądać i czy w jakikolwiek sposób wpłynie to na poprawę naszego sportu. W Belgii przełaje są niezwykle popularne i od lat ten model funkcjonuje doskonale
– przyznaje Nys.
Belg sugeruje, że zamiast „wpychania” dyscypliny do programu Igrzysk, władze powinny skupić się na globalnym rozwoju kolarstwa przełajowego. Według niego kluczem do sukcesu jest rozszerzenie zasięgu sportu poza kraje Beneluksu, a nie szukanie uznania w strukturach olimpijskich.
Kolarze i kibice będą musieli jeszcze uzbroić się w cierpliwość. Pierwotnie MKOl planował ogłosić listę dyscyplin na Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2030 (organizowane we Alpach Francuskich) już w lutym tego roku. Termin ten został jednak przesunięty.
Oficjalny komunikat, symboliczny „biały dym”, zwiastujący rozstrzygnięcie tej kwestii, pojawi się dopiero w czerwcu tego roku. Do tego czasu zwolennicy i przeciwnicy olimpijskich przełajów będą kontynuować debatę nad przyszłością tej dyscypliny.









