W bojowym nastroju zdaje się być João Almeida (UAE Team Emirates – XRG) u progu sezonu 2026. Portugalczyk pragnie zrewanżować się Jonasowi Vingegaardowi (Team Visma | Lease a Bike) za ostatnią edycję hiszpańskiej Vuelty, w której musiał uznać wyższość Duńczyka.
Trwa przedsezonowe prężenie muskułów, kiedy to różni zawodnicy podkreślają w mediach swoją gotowość do rywalizacji w nowym roku. Jednym z nich jest João Almeida, który już za kilka miesięcy stanie przed szansą na rewanż za zeszłoroczną edycję Vuelta a España
– zarówno zwycięski w niej Jonas Vingegaard, jak i 2. wówczas Portugalczyk z UAE Team Emirates – XRG mają poprowadzić swoje zespoły w Giro d’Italia (8-31 maja). Dla 27-latka celem jest wyłącznie zwycięstwo i nie boi się mówić o tym wprost:
Celem na Giro d’Italia jest zwycięstwo. Zrobię wszystko co w mojej mocy by tak się stało. Na Vuelcie różnica między mną a Vingegaardem nie była duża. On miał w nogach Tour de France i być może nie był w najlepszej formie, ja również. Cały czas robię jednak postępy i tak samo będzie w 2026 roku.
Portugalski kolarz ma za sobą najlepszy sezon w karierze – wygrywał kolejno Itzulia Basque Country, Tour de Romandie oraz Tour de Suisse, sezon zwieńczając wspomnianą już 2. lokatą w hiszpańskiej Vuelcie. To wszystko, a także odejście Juana Ayuso spowodowało, że Almeida urósł do rangi drugiego lidera drużyny i w 2026 właśnie tę rolę będzie pełnił. 27-latek cieszy się rzecz jasna z takiego obrotu sprawy i przyznaje, że nie jest niezbędną składową dla Tadeja Pogačara w jego pogoni za kolejnymi zwycięstwami:
Nie sądzę, żeby Tadej mnie potrzebował by wygrać wielki tour. Lepiej zwiększyć szanse na większą liczbę zwycięstw jeżdżąc osobno. To po prostu mądra decyzja by pójść właśnie taką drogą.
Na koniec rozmowy Portugalczyk ponownie oznajmił, że jest w stanie wygrać Giro i po to tam właśnie wystartuje:
Jadę na Giro d’Italia bo wiem, że jestem w stanie je wygrać.
João Almeida rzeczywiście ma dobre wspomnienia z włoskiego wyścigu. W debiucie w 2020 roku zajął 4. pozycję i kto wie, czy nie byłby wyżej, gdyby od początku mógł w tym wyścigu jechać na siebie. Przed 3 laty ukończył wyścig na najniższym stopniu podium, niemal do końca będąc w grze o końcowy triumf. Z Włoch wyjechał wówczas także jako właściciel białej koszulki dla najlepszego zawodnika do lat 25 oraz z triumfem etapowym. To był ostatni raz, kiedy widzieliśmy Almeidę w La Corsa Rosa.










Nie ma szans z Jonasem, co on bredzi w ogole…
Może Almeida wie coś, czego my jeszcze nie wiemy? Gwiezdny pył sypany do bidonu albo „cudowna” metoda treningowa o której będą pisać brukowce ze 15 lat przy okazji rozliczeń. Tak czy inaczej to dobrze, że ma jakiś plan na siebie i na Giro. Może będzie w stanie powalczyć. Gdyby Remco nie wierzył w zwycięstwo na Tour de France, to nie powinien tam jeździć, bo wg mnie na papierze nie ma szans zarówno z Jonasem jak i Tadejem.
Grzegorz M. a ty co sypiesz do herbaty?