fot. Equipo Kern Pharma

Na początku października tego roku informowaliśmy Państwa, że do sieci trafiło nagranie z hiszpańskim kolarzem wykonującym niebezpieczne manewry na drodze z otwartym ruchem. Wówczas Equipo Kern Pharma mocno skrytykowało swojego zawodnika, którym okazał się być Francisco Galván. Teraz okazało się, że sprawa miała dużo poważniejszy finał, a 28-latek pozbawiony pracodawcy zakończył karierę.

Chwila głupoty, którą ktoś postanowił uwiecznić, a następnie udostępnić w sieci – tak można byłoby najkrócej podsumować wyczyny Francisco Galvána, który na początku października tego roku trenując w otwartym ruchu drogowym, na krętej szosie, skakał sobie nad ogranicznikiem oddzielającym pasy ruchu. Choć nie doszło w efekcie tego do żadnego incydentu drogowego, pracodawca kolarza, Equipo Kern Pharma, zareagował wystosowując wówczas bardzo jednoznaczny komunikat potępiający zachowanie 27-latka.

Jesteśmy oburzeni nagraniem, na którym jeden z naszych kolarzy poważnie narusza przepisy ruchu drogowego. Głęboko żałujemy i przepraszamy za incydent, który jest sprzeczny z wartościami, które wyznajemy i chcemy promować jako zespół. Obiecujemy podjąć działania dyscyplinarne, aby zagwarantować, że tego typu zachowania i działania nie powtórzą się w przyszłości. Poważnie traktujemy swoją odpowiedzialność i będziemy nadal pracować nad podnoszeniem poziomu wiedzy i świadomości wszystkich naszych kolarzy w zakresie bezpieczeństwa na drodze

— napisano w komunikacie hiszpańskiego Pro Teamu. Poniżej fragment omawianego nagrania, które znalazło się w sieci.

Jak się okazuje to nie był finał tej historii. Niedługo później Francisco Galván został zawieszony jako kolarz Equipo Kern Pharma, a następnie całkowicie mu podziękowano. 27-letni Hiszpan nie znalazł innego pracodawcy i w ten sposób jego głupi wyczyn doprowadził do tego, że ten przedwcześnie zakończył zawodową karierę.

Nigdy nie sądziłem, że tylu ludzi zobaczy tamten film. To była tylko chwila szaleństwa. W jej efekcie musiałem sprzedać samochód po tym, jak wyrzucono mnie z drużyny. Wtedy zrozumiałem, jak szybko wszystko może się zmienić. Od tamtej pory trenuję ubrany na czarno. Nie ze względu na estetykę, ale dlatego, że tak się czuję. A jednak ludzie mnie rozpoznają, zatrzymują, pytają. Uśmiecham się, ale w środku jest mi wstyd. Wstyd, że zawiodłem. Zawiodłem rodziców. Moich bliskich. Moją dziewczynę, która była jedyną, która mnie wspierała, kiedy wszystko się waliło. Nie piszę tego, żeby usprawiedliwiać czegokolwiek. Pomyliłem się. Jeden błąd wywołał konsekwencje i za nie płacę. Przepraszam każdego, kto poczuł się dotknięty. Zostawienie roweru nie boli. Karierę przeżyłem tak, jak chciałem – w pełni, z sercem, bez półśrodków. To, co boli, to uczucie, że zawiodłem swoich bliskich. To jest najtrudniejsze

— napisał na swoim Instagramie Francisco Galván.

Poprzedni artykułMilan Fretin zadebiutuje w Tour de France w 2026 roku
Następny artykułRolf Aldag powraca do CANYON//SRAM zondacrypto
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Kokesh
Kokesh

Jprdl fajnie skacze chłopak, polać mu. Za takie coś wyrzucić z drużyny? Ludzie mają coraz większy kij w dupie