Ludovic Robeet (Cofidis) rozpoczął treningi i przygotowania do nowego sezonu. Droga Belga jest bardzo trudna, albowiem we wrześniu przeżył udar. Robeet wierzy jednak, że jest w stanie wrócić do swojej dawnej dyspozycji.
We wrześniu informowaliśmy o tragicznym wydarzeniu w życiu Ludovica Robeeta, kiedy to doznał udaru. Na szczęście, 31-latek wraca do zdrowia w swoim tempie, a już w listopadzie zdołał wrócić na rower. Na łamach walońskiego portalu Walloon RTBF opowiedział o kulisach szokującego wydarzenia w jego życiu:
Około trzeciej w nocy obudziłem się z dreszczami. Połowa mojego ciała była sparaliżowana. Moja partnerka, która wówczas była w ciąży, była na parterze. Próbowałem się do niej dodzwonić, jednak miała wyciszony telefon. W końcu udało mi się z nią skontaktować, a ona automatycznie zadzwoniła na pogotowie
– opowiada Ludovic Robeet.
Belg rozpoczął już przygotowania do nowego sezonu. Niemniej jednak, po tak poważnym urazie, który dosłownie zmienił życie kolarza, wszystkiego musi się uczyć właściwie od nowa. W takich momentach wychodzi z niego jednak prawdziwa dusza sportowca i nie podłamuje się w drodze do osiągnięcia swojego celu:
Byłem już na trzygodzinnych przejażdżkach, co jest aktualnie moim maksimum, ale to i tak dobrze. To ogromne wyzwanie, uczyć się wszystkiego od nowa. Potrzebuję maksymalnej koncentracji, aby w ogóle utrzymać tor jazdy. Na drodze musisz zwracać uwagę na wszystko. Ciężko pracuję, by wrócić do mojej dawnej formy. Nie czuję się jednak w pełni pewny siebie – jeśli widzę samochód jadący z naprzeciwka, zdecydowanie szybciej hamuję, wcześniej jechałbym po prostu dalej. Próbuję jednak na nowo nauczyć się też jeździć w grupie
– rozwija Belg.
Trudno nie wyjść z podziwu patrząc na poczyniania kolarza, tym bardziej, że jego kariera de facto wisi na włosku. Robeet wspomniał o konsultacjach z lekarzami, którzy wcale nie dają mu aż tak optymistycznych założeń:
Z problemami neurologicznymi nigdy nie da się nic przewidzieć. Nawet lekarze nie są w stanie przedstawić przede mną jasnego planu. Każdy wyjątek jest zupełnie inny, więc pozostaje czekać. Na chwilę obecną, jestem bardzo zadowolony z mojego stanu zdrowia – mogę stać, chodzić, czy jeździć na rowerze. Zobaczymy co dalej
– mówi kolarz.
Zawodnik Cofidisu opowiedział również o wsparciu, jakie otrzymał od drużyny. Francuska formacja pozwala Robeetowi na rehabilitację we własnym tempie:
Nie nakładają na mnie żadnej presji, właściwie to robię to sobie sam. Chciałbym wrócić do dawnej formy, jednak to nie jest takie proste i oczywiste. Muszę nauczyć się żyć z tym, co się wydarzyło i cały czas się rozwijać
– skwitował kolarz.







