Mattias Skjelmose (Lidl-Trek) wstrząsnął światem kolarstwa 20 kwietnia 2025 roku, pokonując na finiszu mistrza świata Tadeja Pogačara (UAE Team Emirates-XRG) i mistrza olimpijskiego Remco Evenepoela (Soudal – Quick Step) w Amstel Gold Race. W trudnym sezonie, naznaczonym chorobą, kontuzjami i DNF-ami na Tour de France i Il Lombardia, to zwycięstwo stało się największym osiągnięciem kariery 25-letniego Duńczyka. W niedawnym wywiadzie dla Wieler Revue Skjelmose wraca do tamtego dnia, podkreślając spokój w finiszu i znaczenie tego triumfu dla reszty peletonu.
Tuż za Valkenbergiem Evenepoel prowadził całą trójkę, Pogačar wyskoczył, ale Skjelmose z koła Słoweńca wyszedł perfekcyjnie, rzucając rower równo z rywalem. Na konferencji mówił, że 3. miejsce byłoby sukcesem. Miesiące później wspomina brak presji.
Czy byłem zdenerwowany w finałowej fazie? Nie, po co? Chciałem po prostu pojechać najlepszy sprint i skończyć na pierwszym, drugim lub trzecim miejscu. To zaleta, że nie rozmyślam za dużo o wszystkim. Skupiłem się na tym, co robić, nie myśląc o wielkości wyścigu i o tym jaką mam szansę na pokonanie dwóch najlepszych kolarzy świata
Zwycięstwo Skjelmose, pierwszego Duńczyka od 2018 roku, stało się symbolem oporu wobec dominacji „kosmitów”. Kibice i koledzy z peletonu podchodzili z gratulacjami, podkreślając znaczenie dla dyscypliny.
To, że wygrałem, dało nadzieję innym kolarzom w peletonie. Ludzie podchodzili do mnie, mówiąc, że to błogosławieństwo dla sportu. Nie mam zdjęcia na ścianie w domu, ale mam piękne fotki zapisane w galerii telefonu. Najlepiej wspominam moment, gdy wszyscy rzuciliśmy rowery przez linię mety
Po kwietniowym sukcesie Skjelmose dopadły problemy: choroba wykluczyła z Tour de Suisse, kraksa ze znakiem drogowym na 14. etapie TdF, nawrót bólu pleców i DNF w Il Lombardia. Mimo to, wygrana w Holandii sprawiła, że Duńczyk będzie poprzedni sezon wspominał pozytywnie.
Miałem dość trudny sezon, ale miło móc potem powiedzieć, że mimo tych trudów wygrałem Amstel Gold Race. I to przeciwko Pogačarowi i Evenepoelowi. Nikt mi tego nigdy nie odbierze
– zakończył Duńczyk.









