Tadej Pogačar (UAE Team Emirates – XRG) zbagatelizował ostatnie komentarze belgijskiej legendy kolarstwa Rogera De Vlaemincka, który nazwał dwukrotnego mistrza świata „przecenianym”.
W rozmowie z włoską stacją Rai Sport Tadej Pogačar zachował pełen spokój, odpowiadając na krytykę:
Sam oceniam siebie. Jeśli ktoś mnie przecenia, nie przeszkadza mi to. Jeśli ktoś mnie nie docenia, też mi to nie przeszkadza. To niczego w moim życiu nie zmienia
– przyznaje Słoweniec.
78-letni De Vlaeminck skrytykował Słoweńca w wywiadzie dla Het Laatste Nieuws, zestawiając go z własnym wielkim rywalem, Eddym Merckxem. Warto przypomnieć, że sam Pogačar już wcześniej przyznawał, że nie lubi porównań do „Kanibala”.
Pogačar nie sięga mu nawet do pięt. Gdybym miał 22 lata i ścigał się jak Pogačar, nie miałby ze mną szans
– stwierdził Belg.
Mimo krytyki czterokrotnego zwycięzcy Paryż-Roubaix, Pogačar nie wdaje się w polemiki i skupia się na planach startowych. Słoweniec przyznał, że rozważa udział w Vuelta a España w 2026 roku, jedynym Wielkim Tourze, którego jeszcze nie wygrał.
To nie do końca pasuje do kalendarza mistrzostw świata (20–27 września w Montrealu), ale świetnie, że Vuelta zaczyna się w Monako
– powiedział Pogačar o wyścigu, który ruszy 22 sierpnia z jego miejsca zamieszkania i zakończy się 13 września.
Potencjalne zwycięstwo w Hiszpanii dałoby mu komplet trzech Wielkich Tourów w karierze, po triumfach w Tour de France i Giro d’Italia. Na razie jednak Słoweniec nie zdradza szczegółów swojego planu startów na kolejny sezon.
O programach porozmawiamy w grudniu, jeszcze sam nie wiem
– podsumował.










Merckx te swoje zwyciestwa zawdziecza dopingowi tak jak ten Vleminck. Nic nie warte sa te ich wyczyny.
Droga redakcjo czekam na opis trasy Giro:)