W ostatnim czasie na ustach kolarskiego świata znalazła się ekipa Team Jayco AlUla. Wszystko za sprawą problemów finansowych tej formacji, które udało się już rozwiązać. Przy tej okazji stojący na czele drużyny Brent Copeland wypowiedział także kilka ciekawych słów w wywiadach.
Ostatnie miesiące były bardzo intensywne dla zarządzających Team Jayco AlUla. Australijska formacja co prawda zachowywała bezpieczną przewagę nad miejscami spadkowymi z UCI World Touru, ale jednocześnie nie miała zapewnionej pewnej przyszłości – świat dowiedział się o tym gdy zespołu zabrakło na liście ekip, które złożyły pełną dokumentację licencyjną na sezon 2026. Kłopoty te finalnie udało się rozwiązać, o czym Brent Copeland opowiedział w jednym z wywiadów. W trakcie rozmowy poruszony został także wątek zatrudniania sprinterów – zdaniem 53-latka z RPA ci nie wnoszą do zespołu tyle, ile powinni przy swojej cenie. Rok temu australijski zespół opuścił Caleb Ewan, teraz zrezygnowano z Dylana Groenewegena, Maxa Walscheida i Elmara Reindersa.
To była decyzja, którą podjęliśmy w trakcie sezonu, ponieważ nie miało sensu płacić od 1 do 1,5 miliona euro za sprinterów, którzy nie dawali punktów. Taka jest kolej rzeczy. Zdecydowaliśmy się zaprzestać inwestowania w sprinterów, a samo to pozwala nam zaoszczędzić od 2 do 3 milionów euro. Postanowiliśmy podpisać kontrakty z kolarzami, którzy realnie mogą zapewnić nam punkty w wyścigach, w których bierzemy udział. Wiemy, że inwestycja ta się opłaci
— mówił Brent Copeland.
Co zabawne, tuż po tym wywiadzie Team Jayco AlUla ogłosiło zakontraktowanie na 2 lata Pascala Ackermanna. Wydaje się, że 31-letni sprinter nie jest zawodnikiem jeżdżącym za najniższą pensję, a jednocześnie ciężko też uznać go za gwaranta punktów. Innymi dotychczasowymi nabytkami są Andrea Vendrame, Amaury Capiot, Dries De Bondt, Alessandro Covi, Hamish McKenzie i Wil Holmes. Wciąż nie znamy jednak jeszcze 7 nazwisk zawodników, którzy znajdą się w składzie Team Jayco AlUla na kolejny rok – być może będą to prolongaty, a być może poznamy kolejne transfery australijskiej ekipy.










Odnośnie Ackermanna. Prawdopodobnie koszt jego utrzymania jest o wiele niższy niż wcześniej wymienionych sprinterów. Być może zespół zostawia sobie furtkę na przyszłość. Nie chcą stracić umiejętności rozprowadzania. Może liczą, że w przyszłości „wychowają” sobie od podstaw jakiegoś młodego sprintera. Ewentualnie wraz z polepszeniem sytuacji finansowej czy punktowej w rankingu mogą sięgnąć po kogoś solidnego. Sprinter jak trafi z sezonem może odnieść sporo zwycięstw, a to dla sponsorów jest ważne.