Tadej Pogačar (UAE Team Emirates – XRG) jest obecnie tematem numer jeden i nie powinno to nikogo dziwić. Tym razem Słoweniec wypowiedział się na temat porównań z Eddym Merckxem. Nie brakuje również doniesień medialnych, dotyczących programu Słoweńca na sezon 2026.
Reprezentant Słowenii nie jest zachwycony tymi porównaniami, ponieważ w jego ocenie ciągłe porównywanie do innych zawodników jest po prostu męczące. Tadej krótko podsumował to w rozmowie z Het Nieuwsblad.
Wiecie, że nie podoba mi się to porównanie. Tak się składa, że po wyścigu podszedłem do Ernesto Colnago, kiedy odbierał telefon od Eddy’ego Merckxa. Udało mi się zamienić kilka słów z Eddym i pomyślałem, że to było naprawdę fajne. Nie zmienia to faktu, że nie lubię być ciągle porównywany do Eddy’ego
– powiedział Słoweniec.
Jest w tym dużo racji, ponieważ każdy kolarz pracuje na swoje nazwisko, lecz z drugiej strony takich porównań w sporcie trudno uniknąć. Słoweniec musi się do tego przyzwyczaić, gdyż trudno przewidywać, że porównania do Eddy’ego Merckxa oraz innych zawodników nagle ucichną.
Według Het Laatste Nieuws, zmianie ulegnie przyszłoroczny kalendarz słoweńskiego zawodnika. Dużo mówi się o tym, że w programie Tadeja zabraknie tym razem takich wyścigów, jak Amstel Gold Race oraz Paryż – Roubaix. W grę wchodzi start w Giro d’Italia, a z dużym prawdopodobieństwem można się spodziewać tego, iż Słoweniec opuści hiszpańską Vueltę. Tadej jak na razie niczego nie potwierdził, ponieważ skupia się teraz na odpoczynku.










To może niech zwróci się do swoich najbardziej nawiedzonych psychofanów z różnych for dyskusyjnych i Twittera w jakimś filmie na Instagramie, żeby skończyli z tymi porównaniami, skoro ich nie chce? Inni zawodnicy też nie chcą być do niego porównywani, a ciągle są – głównie w negatywnym kontekście. Wyszydzanie takiego czy innego kolarza za to, że nie jest taki jak on (czyli jest nudny, bo tylko Koza jest fascynująca), że nie jeździ w tych samych wyścigach („bo się boi”), że nie jest w stanie mu dorównać („ahahahaha ale cienias”) jest na porządku dziennym.
No chyba ludzie nie sprzeciwiliby się, gdyby sam Bóg Kolarstwa ich o to poprosił i przestaliby być takimi chamami dla innych kolarzy, prawda?
Prawda?
Uważam, że zawodnicy, szczególnie tacy jak on, którzy mają ogromną bazę fanów – mogą mieć na nich jakiś wpływ. Tak jak poprosił, by nie nękali biednego Johannesena za jego upadek na Tourze (to naprawdę było bardzo dobre zachowanie), który otrzymał nie tylko obelgi, ale groźby, tak mógłby nagrać zwykłą rolkę, gdzie powie (po angielsku, oczywiście 😉 ):
Hej, ludzie. To miłe, że tak mnie doceniacie, że porównujecie mnie do legendy kolarstwa Eddy’ego Merckxa, ale nie chciałbym, żebyście tak robili. To jest niepotrzebne, to skłóca między sobą fanów. Chciałbym budować swoje własne nazwisko i być znany jako Tadej Pogacar, a nie drugi Eddy Mercx.
Czy coś podobnego. Myślę, że do części fanów może dotrzeć to nawet bardziej, aniżeli powiedzenie tego w wywiadzie. Ludzie lubią, kiedy kierujesz swoje prośby bezpośrednio do nich.
No i osobiście też mam wątpliwości, czy porównywanie go do Mercxa, który bodajże trzykrotnie został złapany na dopingu (popraw mnie ktoś, jeśli się mylę), jest takie fajne. 🙂