Arnaud de Lie (Lotto) wygrał tegoroczną edycję Paris-Chauny. Belg okazał się najlepszym sprinterem i wygrał swój trzeci z rzędu wyścig. Podium uzupełnili drugi Max Kanter (XDS Astana) i Lukáš Kubiš (Unibet Tietema Rockets).
Trasa francuskiego klasyku to około 188,7 kilometrów po nieregularnym terenie. Wyścig jest ten więc idealnie skrojony pod możliwości wytrzymałych i dynamicznych sprinterów. Kluczowym punktem dnia było Cote de Guivry (1,1 km; 6,4%), na którym można zyskać trochę dystansu nad główną grupą.

Kolarze wystartowali około godziny 12:30. Na początku rywalizacji regularnie atakowali kolarze francuskich drużyn, jednak żadnemu z nich nie udało się uformować ucieczki. Ostatecznie odjazd dnia powstał po około 25 kilometrach ścigania, gdzie czołówkę tworzyli: Dries de Bondt (Decathlon AG2R La Mondiale), Similien Hamon (CIC-U-Nantes), Samuele Zoccarato (Polti-VisitMalta), Cesar Perez (Equipo Kern Pharma) i Vincent van Hemelen (Team Flanders Baloise). Uciekinierzy szybko wypracowali sobie około 3 minuty przewagi.
Sytuacja pozostawała niezmienna przez lwią część wyścigu. W peletonie tempo nadawało Lotto wraz z Q36.5 Pro Cycling, a uciekinierzy wciąż utrzymywali swoją przewagę. O jakimkolwiek podkręceniu tempa możemy mówić dopiero na około 65 kilometrów przed metą, gdy do pracy w peletonie zabrali się również kolarze Alpecin-Deceuninck. Dystans do harcowników zaczął się skracać.
Na około 50 kilometrów przed metą z ucieczki odpadli Vincent van Hemelen (Team Flanders-Baloise) oraz Similien Hamon (CIC-U-Nantes). Przewaga wciąż wynosiła około półtorej minuty, jednak w ucieczce zaczynało brakować zawodników do współpracy. Na 34 kilometry przed metą kontakt z czołówką stracił Samuele Zoccarato (Polti-VisitMalta).
Harcownicy dzielnie walczyli, a mający problemy Zoccarato zdołał nawet wrócić do odjazdu dnia. Wszystko jednak zaczynało być jasne, gdy kolarze mieli już około 16 kilometrów przed metą. Wpierw skapitulował Cesar Perez (Equipo Kern Pharma), a niecały kilometr później rozpędzony peleton dogonił resztę uciekinierów.
Uszczuplona do około 40 zawodników grupa zaczęła wspólnie kręcić do mety. Z przodu mogliśmy zauważyć sprinterskie pociągi Unibet Tietema Rockets czy Picnic-PostNL. Ostatni kilometr to już jednak fantastyczne rozprowadzenie w wykonaniu Lotto, a pracę swoich kolegów wykończył Arnaud de Lie (Lotto), który w fantastycznym stylu wygrał Paris-Chauny 2025. To trzeci wyścig z rzędu, który wygrywa belgijski sprinter (uprzednio Grand Prix de Wallonie i Super 8 Classic). Na drugim miejscu zmagania ukończył Max Kanter (XDS Astana), a podium uzupełnił Lukáš Kubiš (Unibet Tietema Rockets).
Wyniki dostarcza FirstCycling.com









Jedni wygrywają, drudzy DNF…
To 10te „DNF” K. Małeckiego w tym sezonie. Nie wiem czy chciałbym takiego pracownika… 🤔