Brandon McNulty (UAE Team Emirates – XRG) triumfował na trasie Grand Prix Cycliste de Montréal. To czwarte zwycięstwo z rzędu UAE Team Emirates – XRG w Montrealu. Tadej Pogačar oddał wygraną swojemu koledze z ekipy.
14. edycja wyścigu w Kanadzie rozgrywana była na tak samo skonfigurowanej trasie, jak w roku ubiegłym. Kolarze mieli do przejechania 17 rund po 12,3 km, a na każdej z nich mieliśmy cztery krótkie podjazdy.

Ponownie jedynym Polakiem w stawce był Filip Maciejuk (Red Bull-BORA-hansgrohe).
Po kilku atakach ostatecznie w ucieczkę zabrali się: Jørgen Nordhagen (Team Visma | Lease a Bike), Pascal Eenkhoorn (Soudal Quick-Step), Andrew August i Artem Shmidt (obaj INEOS Grenadiers), Victor Lafay (Decathlon AG2R La Mondiale Team), Frank van den Broek (Team Picnic PostNL) oraz Embret Svestad-Bårdseng (Arkéa – B&B Hotels).
W peletonie tempo dyktował głównie Nils Politt (UAE Team Emirates – XRG). Jego praca powodowała, że przewaga ucieczki oscylowała wokół 90 sekund.
140 kilometrów przed metą na akcję zdecydowali się Mauro Schmid (Team Jayco AlUla), Laurence Pithie i Jan Tratnik (Red Bull – BORA – hansgrohe), Gianni Vermeersch (Alpecin – Deceuninck), Lewis Askey (Groupama – FDJ), Alex Baudin i Harry Sweeny (EF Education – EasyPost), Fredrik Dversnes (Uno-X Mobility) oraz Marius Mayrhofer (Tudor Pro Cycling Team).
20 kilometrów dalej grupki połączyły się. Niestety na skutek upadku z czołówki odpadł Eenkhoorn. W peletonie mieliśmy coraz mocniejsze tempo dyktowane przez UAE Team Emirates – XRG.
W czołówce po kolejnej rundzie zostali: Schmid, Tratnik, Baudin, Dversnes i Svestad-Bårdseng. 73 kilometry przed metą z peletonu odpadli między innymi Wout van Aert (Team Visma | Lease a Bike) i Michael Matthews (Team Jayco AlUla). Chwilę później ucieczka przeszła do historii.
Bardzo mocne tempo dyktował Pavel Sivakov. To spowodowało, że z czołówki już na 59 kilometrów przed metą odpadł piątkowy triumfator z Kanady, Julian Alaphilippe (Tudor Pro Cycling Team). W czołowej grupie jechało tylko około 25s kolarzy.
36 kilometrów przed metą z czołówki zaatakował Brandon McNulty (UAE Team Emirates – XRG), a na jego kole pojawił się Quinn Simmons (Lidl – Trek). Po chwili dojechali do nich Tadej Pogačar (UAE Team Emirates – XRG) i Louis Barré (Intermarché – Wanty).
Czwórka z mistrzem świata szybko wypracowała sobie 30 sekund przewagi. Cały czas tempo dyktował McNulty, a z tyłu jechał Słoweniec. Dwie rundy przed końcem nie wytrzymał Barré, a na atak oczywiście zdecydował się Pogačar.
Mistrz świata odjechał dwójce Amerykanów i samotnie pognał w stronę mety. Na jednym z podjazdów McNulty zostawił Simmonsa. Pogačar zdecydowanie zwolnił i poczekał na swojego kolegę z ekipy. To był totalny pokaz siły ekipy z Emiratów Arabskich.
Na ostatnią rundę (12,3 km) wjechali oni 30 sekund przed Simmonsem. Cały czas jako pierwszy kręcił mistrz świata. Pytanie było tylko jedno: Czy Słoweniec ma zamiar oddać zwycięstwo koledze z ekipy?
Dwójka wjechała z ogromną przewagą na ostatni kilometr. Mistrz świata popisał się pięknym gestem i ostatecznie to Brandon McNulty został triumfatorem wyścigu. Trzeci był Quinn Simmons.
Kolarze UAE Team Emirates – XRG wyrównali tym samym rekord zwycięstw w jednym sezonie (85!) należący do HTC – Columbia.
Wyniki Grand Prix Cycliste de Montréal 2025:










Na szczęście to juz był ostatni wyscig tęczowego Pogacara, nigdy więcej.
Ładny gest trzeba przyznać. Jakby się Brandon nie urwał Simmonsowi to Tadek by pojechał na spokojnie po zwycięstwo. Ale skoro się znaleźli razem na czołowych pozycjach to mogli sobie wybrać zwycięzcę (decyzja na pewno była Pogacara). Z jednej strony odpada mu zwycięstwo, które na pewno jest cenne, ale z drugiej strony zyskuje się pomocnika, który tak nagrodzony pracuje na ważniejszych wyścigach z pełnym poświęceniem. A dobry pijar to już w gratisie 😁.
Brawo dla eksperta tu komentującego ukrywającego się pod nickiem Radzio , który dwa dni temu napisał : ” Hahaha macie swojego Goata. Powtarzam zniszczony na Tourze juz nigdy nie wróci na najwyzszy poziom. To jego koniec” . Albo rzeczywiscie taki z niego spec , albo prorok , Mc Nulty wdeptał po prostu go (Pogacara) w ziemię .
To ,może teraz jakaś pesymistyczna dla Słoweńcaa wizja na mistrzostwa swiata , co Radziu ?
UAE The Best Beast 😀
Rozjechali ten wyścig po swojemu. A na koniec magia postawy fair play. Kawał fajnego kolarstwa w Montrealu.
Wizja na MŚ? Dublet remco i tyle. Wygral dzis ? Nie wygral. Do końca tego sezonu dopisze cale 0 do tych 104 co ma.
Niby pomocnik, a jednak wróg w ostatecznym rozrachunku. Gdyby ci pomocnicy byli słabsi, to nie zagrażaliby Pogacarowi.
Gdzie tu porównywać rybaka z Danii to Tadeusza, różnica spora, pzdr dla fanów Pogacara, mistrzostwa tuż tuż, a forma wyborna:)
Co by nie mówić, to Tadej Pogacar jest na dzień dzisiejszy nie do pokonania. Tylko pech może mu odebrać mistrzostwo świata. Poza tym nie dosyć, że jest świetnym kolarzem, to jeszcze jest przesympatycznym człowiekiem. Powodzenia Tadziu.
Co by tu teraz napisać, żeby zapaskudzić gest Pogiego? No co by tu naskrobać żółcią, aby ten okropny Słoweniec przestał psuć mi nastrój?🤔. Ano chyba wystarczy, że on jest fantastyczny, cudowny i tak łatwo przychodzi mu wygrywanie a do tego jeszcze jest szlachetny i szczodry i gdy tylko okoliczności pozwalają oddaje zwycięstwo koledze z zespołu. Fanatyczny zawodnik. Ile jeszcze lat i zwycięstw przed nim. Jak zniosą to wszyscy „życzliwi” mu kibice?🤔
Wyłączyłem jak zaatakował Pogacar. Wiele nie straciłem. Świadomość, że wiadomo że wygra uae obrzydza sport.
Ciekawe co bd na MŚ, jak sobie przypomnę, że rok temu Majka nagle odpuścił start.
Do Don. Mnie się tam tekst Radziła spodobał, facet pisze z przymrużeniem oka, by nas 'poddenerwować’ :-). Przypomina mi to forum Onetu o kolarstwie z lat 2000-2006, kiedy były dwa obozy: Armstronga i Ullricha. Tam, to się działo. Przewidzieliśmy kilka rzeczy, doping elektryczny rowerów i fakt, że Armstrong kiedyś przyzna się do dopingu. Ale jakie toczyliśmy wojny między sobą:-)
@Alek jak team sky wygrywał masowo wszystko nawet kupony w totalizatorze lotto to też wyłączałeś TV? a nie, nie bylo jeszcze cię wtedy na świecie więc skąd masz wiedzieć.
@Visma będzie startował w Kigali i Lombardii, które też pewnie wygra, idź płacz dzieciaczku gdzie indziej:))))
Eddie jak wygrywał sky to czekałem aż wygra kto inny z tym że oni nie betonowali wszystkich klasyków i etapowek jak obecnie uae. Dla mnie najlepszy Tour to wciąż 2011 gdzie liderzy sami musieli zapierdzielać bez pomocników. Etap 19 to była sztuka teatralna co tam się działo.
Do Radzio
Ja nie jestem wróżem , żeby na miesiąc przed końcem sezonu wiedzieć jaki wynik osiągnie Pogacar (być moze , tak jak piszesz zero) ale na podstawie obserwacji tego co działo się wcześniej i profilu trasy MŚ stawiam jednak na Pogacara . Suma przewyższeń w Kigali preferuje typowych górali , a Evenepoel z całym szacunkiem ale na ten profil jest chyba jednak za cienki. Mamy jeszcze Lombardię , tu też obstawiasz zero ??? Jeśli taki z ciebie zawodnik idź do buka i obstaw zwycięstwo Remco .