fot. Vuelta a Espana 2025 / Cxcling Creative Agency

Kiedy na jednym wycinku mapy widać Burgos, Pampelunę i baskijskie miasta, można mieć pewność, że kolarstwo znalazło się w jednym ze swoich domów. Dziś tylko zapuka do drzwi i bardzo nieśmiało się przywita, ale po dniu przerwy sprawca całego tego zamieszania – hiszpański wielki tour – wejdzie w końcu cały na czerwono i rozkręci smucące po kątach towarzystwo.

Organizatorzy wielkich tourów lubią dokładać do pieca przed dniem przerwy, jednak druga niedziela rozgrywania tegorocznej odsłony Vuelty bardziej przypomina rytuał przejścia: od równinnych okolic Alfaro, przez pagórkowate tereny nad Ebro, po popularne wśród miłośników turystyki pieszej i narciarstwa pasmo górskie Sierra de la Demanda. Kolarstwo i znakomite wina, jedno i drugie w kolorze czerwonym, pozostaną wspólnym mianownikiem od startu do mety, a w wymiarze czysto sportowym wyzwanie to przekłada się na 195,5 kilometra i ok. 3300 metrów przewyższenia.

Po wyjeździe z Alfaro, które obok wspomnianych już win słynie z największej w całej Hiszpanii kolonii bociana białego, peleton zahaczy o okoliczne góry. Nic zasługującego na przypisanie konkretnej kategorii, ale takie ukształtowanie terenu zdecydowanie usprawni proces formowania potencjalnie cieszącego się dużym zainteresowaniem odjazdu dnia, czego – jak to w przypadku ciekawszych etapów hiszpańskiego wielkiego touru – nie zobaczymy. Po 50 kilometrach sprawa powinna być załatwiona.

W środkowej części niedzielnego odcinka uczestnicy wyścigu znajdą się w szerokiej dolinie Ebro, na styku prowincji Navarra, Rioja i Kraju Basków, przemieszczając się mniej więcej równolegle do biegu rzeki. W kategorii terenów przekształconych przez człowieka, ten podporządkowany uprawie winorośli wypada jako jeden z atrakcyjniejszych, więc nawet jeśli nie będzie angażująco, to przynajmniej będzie ładnie.

Po krótkiej serii wzniesień w okolicach Sorzano, zmierzająca dotąd na północny zachód trasa odbija na południe w miejscowości Santo Domingo de la Calzada (165,5 km), gdzie rozegrany zostanie lotny finisz z pakietem bonifikat czasowych. Od tego punktu, a więc równo 30 kilometrów od mety, droga łagodnie wznosić się będzie aż do położonego u stóp finałowego wzniesienia Ezcaray – typowego górskiego miasteczka żyjącego z turystyki, choć od strony wizualnej z tych bardziej spójnych i przyjemnych dla oka.

O etapowym zwycięstwie zadecyduje wspinaczka do stacji narciarskiej Valdezcaray (13,2 km, śr. 5,0%), gdzie podczas ostatniej wizyty Vuelty (2012) Simon Clarke pokonał w sprinterskim pojedynku Tony’ego Martina – już to mówi o charakterze tego podjazdu wszystko, co trzeba wiedzieć. Dla porządku jednak: najtrudniejsze są pierwsze 2 kilometry, na których średnie nachylenie na krótkich odcinkach dwukrotnie przekracza 10%. Co do zasady, z kolejnymi kilometrami robi się coraz łatwiej, a finałowe 4 kilometry to już bardziej rolling terrain niż wspinaczka sensu stricto.

Oto, co na temat 9. etapu Vuelta a España 2025 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 9, 31 sierpnia: Alfaro > Estación de Esquí de Valdezcaray (195,5 km)

Etap poprzedzający pierwszy dzień wolny ma bardzo prostą konstrukcję, na którą składają się 181,5-kilometrowy dojazd do finałowego podjazdu i sam finałowy podjazd – tym razem do stacji narciarskiej Valdezcaray (13,5 km, śr. 5,1%). Takie zabiegi są w pełni uzasadnione, kiedy celem jest wzniesienie pokroju Mont Ventoux. Czy sprawdzi się to w górach prowincji Rioja? Mam wątpliwości.

Pogoda

Najcieplej w czasie startu w Alfaro, gdzie temperatura powietrza sięgnie 28-30 stopni Celsjusza. Podczas przemieszczania się na północny zachód, jak również wraz z wysokością spadnie, do 20-22 stopni w dolinach i ok. 15 stopni na wysokości stacji narciarskiej Valdezcaray. Duże szanse wystąpienia opadów w ostatniej godzinie rywalizacji. Wiatr zmieniać będzie kierunek, ale powinien być sprzyjający zarówno podczas formowania odjazdu, jak i na finałowym wzniesieniu.

Faworyci

Skoro podjazdy w Pirenejach nie wydały się liderom wystarczająco trudne, by zagrać all in, dzisiejszy odcinek tym bardziej nie wywoła w nich nagłego wyrzutu motywacji. Visma-LAB czeka na Góry Kantabryjskie, stagnacja w grupie liderów służy aktualnym interesom Bahrain-Victorious, a Lidl-Trek musi zacząć mądrzej zarządzać swoimi zasobami. Q36.5 od początku nie miała ich w wystarczającym wymiarze, a entuzjazm kolarzy Groupamy-FDJ musiał nieco opaść po implozji Davida Gaudu w górach.

A więc ucieczka. Tropy są dwa, a pierwszym z nich są ci zawodnicy, którzy w tej odsłonie hiszpańskiego wielkiego touru ukazali już zainteresowanie harcami. Bardzo pasuje Marco Frigo (Israel-Premier Tech), choć ewentualne rozegranie końcówki z małej grupki będzie dla Włocha problematyczne. Podobnie Bruno Armirail (Decathlon AG2R La Mondiale) i Kevin Vermaerke (Picnic PostNL), ale w odjeździe zobaczyć możemy ponownie również bardziej wszechstronnych Gala Glivara (Alpecin-Deceuninck), Seana Quinna (EF Education-EasyPost), Gianmarco Garofoliego (Soudal Quick-Step), Pablo Castrillo (Movistar), Lorenzo Fortunato (XDS Astana), Raula Garcię Piernę (Arkea-B&B Hotels) czy kolarzy UAE Team Emirates-XRG. Jay Vine i Juan Ayuso to typy sprawdzone w niedawnych bojach, ale temu drugiemu już niebawem zapięta zostanie smycz, a obu z powodzeniem zastąpić może chociażby Marc Soler.

Drugi trop to szukanie kolejnych Simonów Clarke’ów i Tonych Martinów. Etapowe zwycięstwa wydają się drużynie Visma | Lease a Bike kompletnie obojętne, ale Victor Campenaerts czy Dylan van Baarle mogliby dziś błysnąć. Lidl-Trek ma w sobie tę pewność siebie i tupet, by mimo wszystko spróbować to kontrolować dla Giulio Ciccone, choć jest to znakomity dzień, by Mads Pedersen ruszył w górę szosy w poszukiwaniu kolejnych punktów, a może nawet czegoś więcej. A jeśli nie on, to Andrea Bagioli. Bahrain-Victorious wręcz powinien kogoś wysłać do ucieczki, żeby mieć jeszcze lepsze alibi na brak wytężonej pracy na czele głównej grupy, a wybór jest szeroki, nawet jeśli skończy się na ogranych Santiago Buitrago lub Antonio Tiberim. Nieźle rozegrać ten etap może też ekipa INEOS Grenadiers, bo w scenariuszu finiszu z niewielkiej grupki potencjalnie odnajdą się Ben Turner, Victor Langellotti, ale też Michał Kwiatkowski.

Uciekać może spróbować David Gaudu (Groupama-FDJ), a inne ciekawe opcje obejmują między innymi Remiego Cavagnę, Rudy’ego Molarda, Stefana Kunga (wszyscy Groupama-FDJ), Nicolasa Vinokourova (XDS Astana), Joela Nicolau (Caja Rural-Seguros RGA), Alessandro Verre (Arkea-B&B Hotels), Tima van Dijke, Nico Denza (Red Bull-BORA-hansgrohe) i Juniora Lecerfa (Soudal Quick-Step).

W grupie liderów raczej bez zmian.

Harmonogram

📍 Start honorowy: 12:20 – Alfaro
🚩 Start ostry: ok. 12:37
🏁 Meta: ok. 17:16 – Estación de Esquí de Valdezcaray
📺 Transmisja: od 14:45 w Eurosport 1 i na platformie HBO Max


Wszystko o 80. edycji Vuelta a España:

Poprzedni artykułRita Malinkiewicz: „Ten medal pokazał mi, że nie ma rzeczy niemożliwych”
Następny artykułMistrzostwa Świata w parakolarstwie 2025: Srebrny medal dla Patrycji Kuter i Karoliny Kołkowicz!
Aleksandra Górska
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Bob
Bob

Tylko dlaczego taka transmisja opóźniona?

Michael
Michael

Pani Aleksandrów meta jest na podjeździe