fot. Le Tour de France

Tadej Pogačar (UAE Team Emirates – XRG) po raz kolejny nie dał szans swoim rywalom i wygrał swój czwarty etap w tegorocznej edycji Wielkiej Pętli.  Podium uzupełnili Jonas Vingegaard i Primoz Roglic. Słoweniec z UAE Emirates Team – XRG ma już w klasyfikacji generalnej ponad cztery minuty przewagi nad wiceliderem. 

10.9 kilometrów bezlitosnej wspinaczki i walki nie tylko z 650 metrami przewyższenia, ale przede wszystkim z samym sobą, czekało na kolarzy na 13. etapie tegorocznej Wielkiej Pętli. Na trasie umieszczono dwa punkty pomiaru czasu, które znajdują się na 4. kilometrze (tuż po rozpoczęciu wspinaczki) i na 7,6 km (przed stromą sekcją za Loudervielle).

Faworyt dzisiejszej czasówki był jeden. A po wczorajszym etapie i łomocie, jaki zafundował swoim rywalom Tadej Pogačar, jego notowania, o ile to jeszcze możliwe, wzrosły. Atuty króla jazdy na czas – Remco Evenepola (Soudal Quick – Step), nieco traciły na wartości wobec profilu trasy. Wobec tego i nie najlepszej dyspozycji Belga w górach, trudno było znaleźć kogoś, kto mógłby zagrozić Pogačarowi, zwłaszcza mając w pamięci wczorajszy podjazd pod Hautacam. O ile jeszcze kilka dni temu mogliśmy się zastanawiać czy Jonas Vingegaard (Visma | Lease a Bike) spróbuje przynajmniej powalczyć ze Słoweńcem, jednak po czwartkowym etapie, kwestią podejmowaną najczęściej było to, czy Duńczyk zdoła dojechać do mety zanim mistrz świata go dogoni.

Innymi faworytami, może nie tyle do zwycięstwa, co do walki o podium, byli przede wszystkim kolarze, którzy dobrze spisali na trasie wczorajszego, trudnego etapu – Florian Lipowitz (Red Bull-BORA-hansgrohe), Tobias Johannessen (Uno-X Mobility), Oscar Onley (Picnic PostNL) i Kevin Vauquelin (Arkea-B&B Hotels). A to oznaczało, że na większe emocje przyjdzie nam dziś czekać aż do momentu gdy startować będzie najlepsza dziesiątka klasyfikacji generalnej.

Jako pierwszy z zawodników, którzy podeszli do rywalizacji na poważnie, na trasę wyruszył Lennert Van Eetvelt (Lotto), który już na pierwszym pomiarze czasu, miał minutę przewagi, nad najlepszym do tej pory zawodnikiem. Belg równie mocno jechał do końca i linię mety przeciął o 57 sekund szybciej niż finiszujący chwilę wcześniej klubowy kolega – Sebastien Grinard.

W międzyczasie na trasie pojawili się chociażby mistrz Europy w jeździe na czas – Edoardo Affini (Visma | Lease a Bike) i mistrz Australii w tej specjalności – Luke Plapp (Team Jayco – AlUla). Australijczyk dogonił Affiniego chwilę przed drugim pomiarem czasu, na którym okazał się lepszy o minutę od prowadzącego wciąż Van Eetvela. W trudnej końcówce Plapp wciąż mocno naciskał na pedały i przekroczył metę z czasem 24 minut 58 sekund i był lepszy od kolarza Lotto, a prawie trzy minuty. Australijczyk udał się na „gorące krzesło” i można było się spodziewać, że spędzi na nim trochę czasu.

Jako rundę honorową potraktował dzisiejszą czasówkę Bryan Coquard (Team Cofidis), który wczorajszy etap ukończył jako ostatni, ze złamanym palcem.  Dziś, po ukończeniu swojego przejazdu, Francuz wycofał się z wyścigu.

Próbę zdetronizowania lidera podjął najlepszy góral tej edycji – Lenny Martinez (Bahrain – Victorious), który jednak stracił do Australijczyka 23 sekundy. Nie udało się to również między innymi mistrzowi Norwegii, Tobiasowi Fossowi (INEOS Grenadiers), który tracił do Plappa prawie dwie i pół minuty. Nieco ponad minutę do lidera stracił Julian Alaphilippe (Tudor Procycling Team). O kolejne 9 sekund wolniejszy był mistrz Francji w jeździe na czas – Bruno Armirail (Decathlon AG2R La Mondiale), który finiszował jako czwarty.

Bardzo dobrze spisał się mocno chwalony za swoje dotychczasowe występy w tegorocznej Wielkiej Pętli – Harry Sweeney (EF Education – EasyPost), który do liderującego wciąż swojego rodaka stracił 55 sekund i zajmował na tamten moment trzecie miejsce.

Na trasie pojawili się inni świetni górale: bracia Yates, Carlos Rodriguez czy Mattias Skjelmose. Powoli zbliżaliśmy się do najlepszej dziesiątki w generalce. Bardzo blisko wyprzedzenia Plappa był Adam Yates (UAE Team Emirates – XRG), który jednak okazał się o 17 sekund wolniejszy, od zasiadającego wciąż na gorącym krześle Plappa.

Bardzo mocno od samego początku kręcili Matteo Jorgenson (Visma | Lease a Bike) i Primoz Roglic (Red Bull – Bora – hansgrohe), którzy na pierwszym po.miarze czasu mieli 9 sekund zapasu nad Australijczykiem. Wynik ten o kolejne 10 sekund poprawił Remco Evenepoel. Mocno, zgodnie z oczekiwaniami zaczęli również Florian Lipowitz i Kevin Vauquelin.

Jednak najszybszy na pierwszym punkcie był, zgodnie z oczekiwaniami, lider Wielkiej Pętli, który poprawił czas mistrza olimpijskiego o 5 sekund. 8 sekund do Słoweńca tracił Jonas Vingegaard.

Do mety dojechał Jorgenson, który jednak przejechał ostatni odcinek pomiarowy dużo wolnej od Luka Plappa.  Co nie udało się Amerykaninowi, udało się Roglicowi. Zawodnik Red Bulla, jechał swój chyba najlepszy etap w tym roku. To właśnie Słoweniec zwolnił w końcu Plappa z „gorącego krzesła” przyjeżdżając 38 sekund szybciej. Wolniej od Słoweńca jechał chociażby Remco Evenepoel, który na drugim pomiarze musiał uznać wyższość również Floriana Lipowitza.

Świetnie jechał również Duńczyk z Visma | Lease a Bike. Na oba punkty pomiaru czasu przyjeżdzał z wyraźną przewagą nad rywalami. Tuż przed metą Jonas dogonił jadącego przed nim mistrza świata w jeździe indywidualnej. Jednak za jego plecami, zgodnie z oczekiwaniami, jeszcze szybciej jechał lider całego wyścigu, który po raz kolejny w tym roku zdeklasował konkurencję. Słoweniec ukończył etap z czasem 23 minut i o 36 sekund powiększył swoją przewagę nad Vingegaardem. Trzecie miejsce, ze stratą minuty i 21 sekund, zajął Primoz Roglić.

 

 

 

Results powered by FirstCycling.com

 

 

Poprzedni artykułMłody Czech w developmencie Team Visma | Lease a Bike
Następny artykułTour de France 2025: Klasyfikacja generalna po 13. etapie
Artur Goławski
Kiedyś szef ligi hiszpańskiej i wydawca na iGol.pl oraz regionalny wysłannik Kuriera Lubelskiego. Dziś zakręcony na punkcie kolarstwa (nie tylko tego na szosie). Miłośnik gotowania, NBA i języków romańskich. Prowadzę małe domowe zoo, składające się dwóch psów i trzech kotów.
guest
15 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Kokospoko
Kokospoko

No to sie robi nudne…

MaciekSatan
MaciekSatan

On już się nie zatrzyma…🙂
A ja życzę aby Lipowitz skończył Tour na podium.

Michał
Michał

Brak owijki, radia i całego tego czasowego anturażu kluczem do sukcesu 😉

barmanekm
barmanekm

„Tadek” jest z innej planety. Chyba jedyny kolarz, z którym może przegrać jest on sam. Czasami jakby brakowało mu skupienia, co może być wynikiem zbyt dużej pewności siebie. Efekt jest taki, że dosyć często przytrafiają mu się niebezpieczne lub graniczne sytuacje.
Całościowo wszystko jest dosyć przewidywalne, Tadej i Jonas odstają od reszty i najciekwsza jest walka o trzecie miejsce.
Ale wiadomo, jeszcze 8 etapów i na każdym wystarczy jeden błąd. Niekoniecznie techniczny, ale np. z odżywianiem.
Największe rozczarowanie to Remco, który sam jest chyba tym wszystkim załamany.

Wirgil
Wirgil

…..Próbę zdetronizowania lidera podjął najlepszy góral tej edycji….
Nazywanie najlepszym góralem gościa, który nie dojeżdża w pierwszej 10 górskich etapów, to grubbbbbba przesada.
On po prostu nałapał, na razie, najwięcej punktów.

Adam Mickiewicz
Adam Mickiewicz

Pan Tadeusz wyjaśnia wszystkich przepotężnie.

Adam
Adam

Koniec emocji.
Dobrze, że jest Jonas, bo różnica poziomów byłaby komiczna.

Piotr
Piotr

Kokospoko: odetnij dwa górne miejsca podium i robi się ciekawie.

PKJK
PKJK

Koniec wyścigu? Koniec walki o żółtą koszulkę? Vingegaard znokautowany? Visma zezłomowana? Pogacar nie do powstrzymania? Pogacar królem Pirenei, ale czy Alp? Coś mi nie pozwala tak myśleć. Pewnie zabrzmię, jak szaleniec, ale intuicja mi podpowiada, że Col de La Loze może zebrać w tym wyścigu swoją największą ofiarę.

Alek
Alek

Evenepoel ma za ciężkie jaja, o których mówił rok temu, stąd trudności na podjazdach. A na poważnie to chyba jest jednak trochę przehypowany albo jest jeszcze jakaś inna przyczyna takiej słabości.
Vini OK, Pogi na zwykłym rowerze jedzie szybciej po płaskim niż Vini na kozie, ok, od 2 lat bez dnia kryzysu, ok. No i fajnie. Ale Vini naprawdę nieźle dzisiaj pojechał. Dobrze też widzieć że Bora znów walczy i klasycznie szacun dla Onleya I Kevina i Tobiasa. A brak rozwoju Carlos Rodriguez przykry, bo obok siebie w gc ma kolarzy co minimalizują straty I jada totalnie po cichu, jak ten z total energies

Alek
Alek

I ogarnijcie stronę, bo przez reklamy jest utrudniona widoczność tekstu, a coś z serwerem jest nie tak bo ciężko wejść na stronę i dodać komentarz. Trwa to długo o ile się uda.

Ricky
Ricky

Strona ewidentnie nie jest przygotowana do zwiększonego obciążenia z powodu TdF, czyli pewnie jakichś 20 użytkowników jednocześnie ;).

Jakub Jarosz
Editor
Jakub Jarosz
Reply to  Ricky

Pomylił się Pan tylko o 2 rzędy wielkości, a i cyferka z przodu jest za mała. 😉

Eddie X
Eddie X

@kokospoko nudne to jedynie jest twoje życie :))

Ricky
Ricky

No, to byłem blisko ;).