fot. Unbound Gravel

W sobotę w amerykańskim stanie Kansas odbył się jeden z najsłynniejszych wyścigów szutrowych na świecie, czyli Unbound Gravel. Na najbardziej prestiżowym dystansie 200 mil po wygraną sięgnęli Cameron Jones wśród mężczyzn oraz Karolina Migoń wśród pań. Polka samotnie pokonała ostatnie 80 kilometrów i mogła świętować jeden z największych sukcesów w karierze.

W sobotę zawodnicy i zawodniczki rywalizujący w Unbound Gravel stanęli na starcie m.in najbardziej prestiżowego dystansu 200 mil, czyli około 327 kilometrów jazdy, spośród której aż 299 kilometrów poprowadzone było po drogach szutrowych. W tej konkretnej grupie na starcie zameldowało się 143 kolarzy, a wśród nich był m.in. Tim Declerq, Thomas De Gendt, Niki Terpstra, Simon Pellaud czy Petr Vakoc. Wśród pań z kolei z wyzwaniem 200 mil postanowiło zmierzyć się 76 zawodniczek, a wśród nich znalazła się Polka Karolina Migoń.

Powiedzieć, że reprezentująca barwy PAS Racing 29-letnia Polka znalazła się w stawce to właściwie za mało – ta bowiem przyjechała na Unbound Gravel tydzień po wygraniu Gravel Locos i niespełna miesiąc po triumfie w hiszpańskim The Traka 360. Także i w słynnym wyścigu na terenie stanu Kansas Karolina Migoń od początku jechała bardzo mocno i aktywnie uciekając w 3-osobowej grupie z Cecily Decker i Lauren Stephens, które to zostawiła na przeszło 80 kilometrów przed metą zmierzając na solo po wygraną. Finalnie Polka 2. na mecie Cecily Decker wyprzedziła o niemal 10 minut.

Wyniki elity kobiet w Unbound Gravel 200:

Wśród mężczyzn po wygraną sięgnął Cameron Jones, który stał się częścią decydującej akcji już na 250 kilometrów przed metą. Wówczas w czołówce kręcili też m.in. Simon Pellaud, Jasper Ockeloen, Tobias Kongstad, Ian Boswell i Russell Finsterwald. Grupka ta za półmetkiem miała ponad 8 minut przewagi nad większym peletonem, w którym kręciła większość faworytów wyścigu.

Ostatecznie Cameron Jones i Simon Pellaud oderwali się we dwóch od swoich współtowarzyszy ucieczki i jechali razem aż do niemal ostatniego kilometra. Tam 24-letni Nowozelandczyk zostawił za plecami znanego z szosy Szwajcara i samotnie pomknął po swój życiowy sukces.

Poprzedni artykułWyścigu Pokoju orlików 2025: Hobbs z etapem, Pau Martí wygrywa wyścig
Następny artykułBoucles de la Mayenne 2025: Mayrhofer wygrywa etap, Gate cały wyścig
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Paweł
Paweł

Bieda relacja. Brawo, Karolina!!

Qazy
Qazy

300prawie 30 km w 10 godzin? Serio? To 33 km/h po szutrze, kamieniach i na pewno ze sporymi górkami. Kobiety na asfalcie jadą 36-37 km/h. Nie chce mi się wierzyć.