Zwycięstwem Richarda Carapaza zakończył się 11. etap Giro d’Italia. Ekwadorczyk zaatakował na solo na ostatnim podjeździe i zyskał dziś 10 sekund nad rywalami, wśród których był utrzymujący koszulkę lidera klasyfikacji generalnej 108. edycji włoskiej trzytygodniówki Isaac del Toro.
W środę na kolarzy rywalizujących w 108. edycji Giro d’Italia czekało 186 kilometrów pomiędzy położonym na wybrzeżu Viareggio a znajdującym się na obrzeżach Parku Narodowego Apeninów Toskańsko-Emilijskich Castelnovo ne’ Monti. Zawodnicy do przejechania mieli niemal 4 tysiące metrów przewyższenia, na które składało się przede wszystkim ulokowane w okolicach półmetka San Pellegrino in Alpe (13,7 km; 8,8%), a także pokonywane bliżej mety Toano (11,1 km; 4,9%) i Pietra di Bismantova (5,7 km; 5,9%). Na samą metę też prowadziło łagodne wzniesienie (1,2 km; 4%).

Zgodnie z przewidywaniami od samego startu oglądaliśmy bardzo intensywną walkę o znalezienie się w ucieczce dnia. Żaden odjazd nie zdołał jednak odjechać przez przeszło godzinę, a duża rolę odegrali w tym ścigający się w okolicach siedziby głównego sponsora kolarze VF Group – Bardiani CSF – Faizanè. Pierwszą lotną premię wygrał Xabier Mikel Azparren (Q36.5 Pro Cycling Team), a po godzinie średnia prędkość wynosiła aż 53,3 km/h.
Im było bliżej wspinaczki pod San Pellegrino in Alpe (13,7 km; 8,8%), tym większe grupy próbowały się oderwać i na kilka kilometrów przed podnóżem na czele znalazło się aż 36 kolarzy. Wiadomo było jednak, że dla wielu obecność w ucieczce będzie tylko chwilowa, bowiem na podjeździe można było spodziewać się walki. Najwyżej sklasyfikowanymi kolarzami w odjeździe byli Mathias Vacek (Lidl-Trek, +3:43), Davide Piganzoli (Team Polti VisitMalta, +3:53), Lorenzo Fortunato (XDS Astana Team, +6:21) i James Knox (Soudal Quick-Step, +6:35).

Już na początku wspinaczki na atak zdecydował się Lorenzo Fortunato (XDS Astana Team), który na 100 kilometrów przed metą miał 40 sekund przewagi nad pozostałymi uciekinierami i 1:30 nad peletonem. W grupie harcowników największą pracę wykonywał Pello Bilbao (Bahrain-Victorious), a z czasem na jego kole zostali tylko Luke Plapp (Team Jayco AlUla), Nairo Quintana (Movistar Team), James Knox (Soudal Quick-Step), Wilco Kelderman i Steven Kruijswijk (Team Visma | Lease a Bike), Stefano Oldani (Cofidis), Rémy Rochas (Groupama-FDJ), Marco Frigo (Israel – Premier Tech) i Wout Poels (XDS Astana Team). Za plecami harcowników dość mocno pracowali kolarze UAE Team Emirates – XRG.
Nieco ponad 2 kilometry przed szczytem San Pellegrino in Alpe z peletonu zaatakował Egan Bernal (INEOS Grenadiers), a na jego kole w pierwszej chwili usiedli tylko Juan Ayuso i Isaac del Toro (UAE Team Emirates – XRG). Lukę po chwili połączyli jednak kolarze Bahrain-Victorious, aczkolwiek przyspieszenie to zredukowało „peleton”, a właściwie grupę faworytów do poziomu zaledwie kilkunastu kolarzy.
We got some early GC moves! 🇬🇧 @INEOSGrenadiers using their satellite riders for @Eganbernal, but the Maglie Rosa e Bianco follow!
We just made it halfway through the stage 🥵 #GirodItalia pic.twitter.com/VdXGsKQbX6
— Giro d'Italia (@giroditalia) May 21, 2025
Na szczycie San Pellegrino in Alpe jako pierwszy zameldował się Lorenzo Fortunato, który miał tam około niemal minutę przewagi nad Nairo Quintaną, Pello Bilbao, Woutem Poelsem i Lukiem Plappem. Grupa faworytów, która z czasem mocno się rozrosła, prowadzona była przez Rafała Majkę i zameldowała się tam chwilę później ze stratą 1:15 do samotnie uciekającego Włocha.
Na zjazdach do Lorenzo Fortunato dołączyła goniąca go czwórka, a peleton ponownie stał się liczny – kolarze UAE Team Emirates – XRG mocno zwolnili i pozwolili na dołączenie do niego wielu zawodnikom. W efekcie na szczycie Toano (11,1 km; 4,9%), na niespełna 40 kilometrów przed metą, piątka uciekinierów miała około 2,5 minuty przewagi, zaś za ich plecami razem jechało mniej więcej 40-50 kolarzy.
Z czasem za sprawą pracy kolarzy Lidl-Trek, a właściwie przede wszystkim Madsa Pedersena, różnica zaczęła szybko spadać, a współpraca na czele nie wyglądała za dobrze. W efekcie już na 17 kilometrów przed metą przewaga harcowników wynosiła tylko minutę, a wciąż czekała ich jeszcze wspinaczka na Pietra di Bismantova (5,7 km; 5,9%).
Ucieczka przeszła do historii na 9 kilometrów przed metą, a tuż po jej złapaniu na atak zdecydował się Richard Carapaz (EF Education – EasyPost). Po chwili po pracy Rafała Majki na kontratak zdecydował się Isaac del Toro (UAE Team Emirates – XRG), ale na przyspieszenie Meksykanina zareagowali kolarze Bahrain-Victorious doganiając go. Wówczas na zmianę powrócił jedyny w stawce Polak, który jednak narzucał tempo wolniejsze niż uciekającego Ekwadorczyka, a ten na 6 kilometrów przed metą miał aż 35 sekund przewagi nad rywalami.
Na 3 kilometry przed metą zaczęło padać, ale to już nijak nie mogło zatrzymać mknącego po wygraną etapową Richarda Carapaza. Kolarz EF Education – EasyPost walczył nie tylko o triumf, ale i zmniejszenie swojej straty w klasyfikacji generalnej, w której przed 11. etapem był 9. tracąc 2:10 do prowadzącego Isaaca del Toro.
Richard Carapaz nie dał się już dogonić i wygrał swój 4. w karierze etap Giro d’Italia. Finalnie 10 sekund stracili do niego faworyci, których grupę przyprowadził Isaac del Toro. Bonifikatę na mecie zgarnął też 3. na mecie Giulio Ciccone (Lidl-Trek).
Wyniki 11. etapu 108. Giro d’Italia:
Wyniki dostarcza FirstCycling.com
Wszystko o 108. Giro d’Italia:
- Zapowiedź trasy
- Oficjalna lista startowa
- Plan transmisji telewizyjnych
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Podsumowanie 1. tygodnia
- Wszystkie artykuły










Majka powinien iść w końcu na solo a nie wozić bidony.
Etap ładny ale szkoda tej fury że tak po środku trasy a nie gdzieś na końcu
Przynajmniej było ciekawie na ostatnich kilometrach 🫣🫣🫣
Łukasz Owisian, wg naszych komentatorów Majka nie wozi bidonów tylko zarządza całą drużyną na trasie, dodatkowo cudownie pracuje na podjazdach. Dobrze chociaż, że już przestali się łudzić i od dłuższego czasu nie słyszałem bredni o tym, że mu jego właściciele z UAE pozwolą pojechać po etap…