fot. Lidl-Trek

Choć Mads Pedersen na 1,5 kilometra przed metą spływał w dół grupy na podjeździe to finalnie Duńczyk zdołał wrócić na czoło grupy i wygrać 5. etap Giro d’Italia. 29-latek z Lidl-Trek tym samym powiększył swoją przewagę w klasyfikacji generalnej 108. edycji włoskiej trzytygodniówki.

Kolejny z domyślnie sprinterskich etapów tegorocznej edycji La Corsa Rosa ma dosyć nieoczywistą trasę. Pierwsze 30 kilometrów wyścigu zapowiadało uformowanie się, być może sporej w ilości, ucieczki dnia. Następnie na zawodników czekał długi i płaski odcinek, na którym ulokowano trzy lotne premie. Tuż po tym, rozpoczynały się najpoważniejsze wzniesienia dzisiejszego etapu – premia górska 4. kategorii na Montescaglioso (2,8 km; 8,8%) oraz następujące po niej pagórki mogła utrudnić typowym sprinterom walkę o zwycięstwo na finiszu. Meta zlokalizowana jest na łagodnym podjeździe w Materze, do którego zawodnicy dotarli po pokonaniu krótkiego i stromego wzniesienia. Końcówka dzisiejszego etapu również należy do tych z kategorii technicznych, co gwarantowało emocje na samym finiszu.

Kolarze wystartowali około godziny 13:50 i właściwie od startu zebrało się wielu chętnych do ucieczki. Ostatecznie z przodu znaleźli się Lorenzo Milesi (Movistar), Davide Bais (Team Polti VisitMalta) i Giosuè Epis (Arkéa-B&B Hotels). Peleton nie starał się zbytnio przeszkodzić uciekającym zawodnikom, bardzo szybko uzyskali bowiem około dwóch i pół minuty przewagi. W tamtym momencie można było śmiało uznać, że ta trójka harcowników będzie tworzyła ucieczkę dnia.

W peletonie, zgodnie z przewidywaniami, za pracę wzięli się dziś klubowi koledzy lidera i zarazem głównego faworyta etapu, czyli Madsa Pedersena (Lidl-Trek). Harcownicy byli bardzo ściśle pilnowani i po 1. lotnej premii, którą wygrał Giosuè Epis, a na której z peletonu po kolejne 3 punkty wyskoczył jadący w różu Duńczyk, różnica między główną grupą a odjazdem spadła poniżej 2 minut.

Dokładnie taką samą kolejność mieliśmy także na drugiej lotnej premii. Giosuè Epis wygrał też premię Red Bulla, po czym został za ucieczką. Pozostała dwójka dotarła tymczasem na Montescaglioso (2,8 km; 8,8%), gdzie po komplet punktów sięgnął Lorenzo Milesi. Za plecami harcowników na zmianę wyszli kolarze UAE Team Emirates-XRG, którzy nieco zredukowali peleton – za nim została m.in. większość sprinterów.

Ucieczka przeszła do historii na 13 kilometrów przed metą – podczas niekategoryzowanej wspinaczki na wjeździe do Matery (5,6 km; 4,5%). Następnie na zjeździe grupa nieco się rozrosła by przy kolejnym podjeździe ponownie nastąpiła selekcja. Ta nie była jednak wielka i ostatnie 3 kilometry zaczynała razem około 100-osobowa grupa kolarzy.

Na ostatnim trudnym fragmencie etapu niespodziewanie pociągnął Primož Roglič (Red Bull – BORA – hansgrohe), ale Słoweniec nie zerwał z koła dużej grupy kolarzy. Po nim poprawił Mathias Vacek (Lidl-Trek), którego praca sprawiła, że tempa nie wytrzymał Mads Pedersen (Lidl-Trek). Ewidentnie w amerykańskim zespole nastąpiła jakaś pomyłka taktyczna, ale szansą dla Duńczyka był przestój po podjeździe.

Na przedostatnią prostą na czele wjechali, podobnie jak wczoraj, klarze Team Picnic PostNL, ale po chwili naszli ich zawodnicy Lidl-Trek. Finisz jako pierwszy rozpoczął odrodzony Mads Pedersen, któremu z koła wyjść próbował Tom Pidcock (Q36.5 Pro Cycling Team). Drugą stroną Duńczyka objechać chciał z kolei Edoardo Zambanini (Bahrain-Victorious), ale lider wyścigu zdołał obronić się i sięgnąć po 3 zwycięstwo w tegorocznym Giro d’Italia!

Wyniki dostarcza FirstCycling.com


Wszystko o 108. Giro d’Italia:
Poprzedni artykułTour de Hongrie 2025: Danny van Poppel pierwszym liderem
Następny artykułOrlen Wyścig Narodów 2025: Emmanuel Houcou wygrywa na początek. Świetny Marek Kapela!
Stanisław Beciński
Pasjonat wszystkiego co amerykańskie, włącznie z kolarstwem. Wielki kibic Alberto Contadora, choć marzeń by powtórzyć sukcesy idola nie udało się zrealizować. Prywatnie student politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim.
guest
5 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Ricky
Ricky

Jak słyszę komentatorzy na Eurosporcie dalej się łudzą, że Rafał będzie miał szansę pojechać po etap (abstrahując od tego czy w ogóle byłby w stanie wygrać, bo tego nie wiem). No ale to są ci sami goście (konkretnie Adam „Krótka Przerwa” Probosz i Darek „Mówiąc Po Kolarsku” Baranowski), którzy mówili parę lat temu, że Majka przechodząc do UAE dobrze robi, bo co prawda idzie na pomocnika ale na pewno dostanie też swoje szanse i wsparcie o jakim w Borze mógł pomarzyć. Jakby kto nie wiedział to dodam, że jak dotąd dostał tych szans dokładnie ZERO ;). Jeden wygrany etap na Vuelcie był raczej przeciwko drużynie a nie z jej wsparciem – zabrał się do samotnej ucieczki i pewnie nie wycofali go z niej tylko dlatego, że źle by to wyglądało w mediach. Pamiętam za to, jak raz miał realne szanse na wygranie w generalce w którejś tygodniówce, to zamiast tego postawili na siłę na jakiegoś młodziaka (nie wiem czy nie Ayuso albo Del Toro) i skończyło się tym, że nikt z UAE nie wygrał. Oczywiście nie chodzi o to, żeby płakać na tą sytuacją – „widziały gały co brały” i pewnie Majka zgarnia za to całkiem niezły pieniądz. Irytuje mnie tylko to nakręcanie się komentatorów bez większych podstaw.

MaciekSatan
MaciekSatan

Mads ma pierwszą część sezonu niesamowitą. Miło się ogląda takich walczaków. Gdyby nie giganci tego sportu, jak Tadej & Mathieu, to dorobek pierwszych miesięcy sezonu 2025 byłby jeszcze bogatszy o wiosenne klasyki.
A Wout jest cieniem samego siebie chyba na ten moment.

Grzesiek
Grzesiek

U Wouta chyba liczba upadków i kontuzji zrobiła swoje. Oby nie był to syndrom Toma Dumulin i kwestie psychiczne.

Arnaud
Arnaud

Ricky, trochę Cię chyba ponosi. Nie twierdzę, że komentatorzy się faktycznie czasem nie nakręcają – ale Majka sam mówił, że chciałby wygrać etap. Można chyba przyjąć, że po tylu latach pracy w drużynie chyba dadzą mu przynajmniej szansę spełnić marzenie – czy to wykorzysta to zobaczymy. Przyjmijmy chociaż wstępnie, że w szefostwie UAE nie pracują sami uje.

Paweł
Paweł

Ricky po prostu „nie wie co jest pięć”. Łatwo się kogoś krytykuje z fotela, a w sporcie jak w życiu różnie bywa, każdy chciałby wygrywać, a robią to nieliczni. Rafał co prawda nie jest już liderem, ale jeździ w topowym zespole na świecie, z którym wygrywa Tour de France będąc ważnym elementem drużyny, ciężko o większe sukcesy w zawodowym kolarstwie, także polecam zmniejszyć trochę poziom arogancji i lepiej zorientować się w całej sytuacji 🙂