Zwycięstwem Tadeja Pogačara zakończyła się 111. edycja Liège-Bastogne-Liège. Mistrz świata odjechał od rywali na Côte de La Redoute, zbudował sobie duża przewagę i pewnie sięgnął po swoje 9. monumentalne zwycięstwo w karierze. Podium uzupełnili po dwójkowej akcji Giulio Ciccone oraz Ben Healy.
Trasa 111. edycji Liège-Bastogne-Liège liczyła sobie 252 kilometry i po raz kolejny faktycznie prowadziła między tytułowymi miastami – zobaczymyśmy układ trasy, który jest mniej więcej stały od edycji z 2019 roku, kiedy to wyścig powrócił z metą na ulice Liège. Po drodze do tytułowego Bastogne, które kolarze odwiedzili już po nieco ponad 80 kilometrach jazdy na zawodników czekał zaledwie 1 z 11 oznakowanych podjazdów, a mianowicie Côte de Saint-Roch (900 m; 11,2%). Emocje i trudności zaczynały się zatem na powrocie do Liège, a tych było co nie miara – w sumie organizatorzy ponownie nazbierali na trasie przeszło 4 tysiące metrów przewyższenia, a złożyły się na nie pokonywane kolejno po sobie Col de Haussire (3,9 km; 7,2%), Côte de Mont-le-Soie (1,8 km; 7,5%), Côte de Wanne (2,8 km; 4,6%), Côte de Stockeu (1 km; 12%), Côte de la Haute-Levée (3 km; 6,3%), Col du Rosier (4,5 km; 5,6%) czy Côte de Desnié (1,6 km; 7,3%), a następnie najsłynniejsze na trasie, oddalone od mety o 34 kilometry Côte de La Redoute (1,6 km; 9,4%), a po nim jeszcze Côte des Forges (1,3 km; 7,8%) oraz finałowe Côte de la Roche-aux-Faucons (1,3 km; 11%), z którego szczytu do mety pozostawało zaledwie 12 kilometrów, na które to składał się lżejszy, nie opisywany na oficjalnym profilu podjazd (2,1 km, 4,5%), zjazd do Liège oraz płaski finał na ulicach tego miasta.
Pierwsze kilometry 111. edycji Liège-Bastogne-Liège zostały pokonane bardzo szybko. W peletonie obserwowaliśmy wiele ataków, ale główna grupa nie chciała odpuścić żadnego z uciekinierów. Ostatecznie po ponad pół godziny przeciągania liny oderwało się aż 12 kolarzy, a wśród nich było 3 przedstawicieli Wagner Bazin WB – Ceriel Desal, Johan Meens i Henri-François Renard-Haquin, a także Hannes Wilksch (Tudor Pro Cycling Team), Stan Van Tricht (Alpecin-Deceuninck), Jack Haig (Bahrain-Victorious), Sakarias Koller Løland (Uno-X Mobility), Kamiel Bonneu (Intermarché – Wanty), Eduardo Sepúlveda (Lotto), Rayan Boulahoite i Valentin Retailleau (TotalEnergies) oraz Mathis Le Berre (Arkéa – B&B Hotels).
Już na przeszło 200 kilometrów przed metą stawkę opuścił pierwszy z kolarzy z szerokiego grona faworytów – zmagający się z kłopotami fizycznymi oraz rodzinnymi Maxim Van Gils (Red Bull – BORA – hansgrohe). Wyścig tymczasem toczył się swoim, z kilometra na kilometr coraz wolniejszym rytmem, a do Bastogne ucieczka dotarła niemal 6 minut przed peletonem.
Na 135 kilometrów przed metą, podczas wspinaczki pod Col de Haussire (3,9 km; 7,2%), zobaczyliśmy pierwszy atak z peletonu. Za plecami ucieczki mocno ruszył Bob Jungels (INEOS Grenadiers) – zwycięzca Liège-Bastogne-Liège z 2018 roku. Po chwili do Luksemburczyka dołączył jego klubowy kolega Tobias Foss i dwójka ta rozpoczęła swoją pogoń za ucieczką. Na 120 kilometrów przed metą mieli 3 minuty straty do takowej i około 1,5 minuty zapasu nad peletonem.
Z czasem stało się jasne, że dwójka kolarzy INEOS Grenadiers nie przeskoczy do ucieczki – główna grupa dopadła ich na nieco ponad 80 kilometrów przed metą. Niedługo później peleton zaczął doganiać także i harcowników, albowiem odjazd zaczął się dzielić, a jego przewaga spadła do poziomu niespełna minuty. Ostatecznie ucieczka dnia przeszła do historii na 60 kilometrów przed metą.
Na tym etapie rywalizacji główny ciężar pracy brali na siebie w peletonie kolarze UAE Team Emirates – XRG, ale bardzo czujnie jechał także pociąg Lidl-Trek. Wszystko to zaprowadziło około 100-osobową grupę do najważniejszej części wyścigu, którą zobaczyć można na poniższym profilu.
Na Côte de La Redoute (1,6 km; 9,4%), zgodnie z przewidywaniami, zobaczyliśmy atak Tadeja Pogačara (UAE Team Emirates – XRG). Co jednak było niespodziewane to fakt, że fatalnie w tym momencie pozycjonowany w peletonie był Remco Evenepoel (Soudal Quick-Step), który będąc całkowicie zablokowanym nie miał jak odpowiedzieć na przyspieszenie Słoweńca. Na to reagować próbowali za to m.in. Julian Alaphilippe (Tudor Pro Cycling Team) czy Giulio Ciccone i Thibau Nys (Lidl-Trek). Z walki w wyniku defektu wypadł za to 2. przed rokiem Romain Bardet (Team Picnic PostNL).
O dziwo to nie na szczycie Côte de La Redoute Tadej Pogačar zbudował sobie dużą przewagę, a dopiero na odcinku po tej wspinaczce. Z tyłu brakowało bowiem współpracy, a drugą grupę utworzyli finalnie Tom Pidcock (Q36.5 Pro Cycling Team), Julian Alaphilippe (Tudor Pro Cycling Team), Giulio Ciccone (Lidl-Trek) i Ben Healy (EF Education – EasyPost), którzy na 28 kilometrów przed metą tracili do Słoweńca około 35 sekund. Minutę straty notował zaś większy peleton, w którym wszyscy obserwowali co zrobi jadący w nim Remco Evenepoel.
Na Côte des Forges (1,3 km; 7,8%) praktycznie jasnym stało się, że nic już nie jest w stanie zatrzymać Tadeja Pogačara w drodze do 9. zwycięstwa w monumencie w karierze kolarza UAE Team Emirates – XRG. Otwarta była za to cały czas walka o miejsce na podium, a do wymienionej akapit temu czwórki przeskoczyć próbowali Brandon McNulty (UAE Team Emirates – XRG), wracający do ścigania po kontuzji Carlos Rodríguez (INEOS Grenadiers), Alex Baudin i Neilson Powless (EF Education – EasyPost) oraz Mauro Schmid (Team Jayco AlUla). Pogoń na Côte des Forges skasował jednak swoim skokiem Remco Evenepoel, który na tym etapie rywalizacji tracił niemal 1,5 minuty do jadącego na czele Słoweńca.
Ostatnią dużą trudnością dnia było Côte de la Roche-aux-Faucons (1,3 km; 11%). Tadej Pogačar utrzymywał na nim ponad minutę przewagi, a za jego plecami we dwóch oderwali się Giulio Ciccone i Ben Healy. Z dużego peletonu z tyłu przeskoczyć spróbował z kolei Guillaume Martin (Groupama-FDJ), ale na szczycie różnice między kolejnymi grupkami były naprawdę niewielkie.
Tadej Pogačar na dojeździe do Liège mógł już tylko żałować, że niewiele zabrakło by wygrał przed tygodniem Amstel Gold Race. Wówczas Słoweniec byłby 3. w historii kolarzem, który zwyciężyłby w jednym roku we wszystkich trzech klasykach wchodzących w skład tryptyku ardeńskiego w jednym roku. 26-latek, który triumfował dziś w swoim 9. monumencie w karierze, z pewnością jednak jeszcze spróbuje dołączyć do Davide Rebellina (2004) i Philippe’a Gilberta (2011) w kolejnych latach.
Z tyłu tymczasem piękną walkę cały czas toczyli Ben Healy i Giulio Ciccone, którzy opierali się goniącemu peletonowi. Irlandczyk i Włoch wpadli na ulice Liège z kilkunastosekundową przewagą nad główną grupą, a w dwójkowym finiszu o 2. miejsce lepszy okazał się być Giulio Ciccone. Podium uzupełnił Ben Healy, a peleton przyprowadził Simone Velasco (XDS Astana Team).
Wyniki 111. Liège-Bastogne-Liège:
Wyniki dostarcza FirstCycling.com










Bez sensu to oglądać na ten moment.
Forma cały czas, niemal brak oznak słabości – no nie znam drugiego takiego przypadku w sporcie. Michael Phelps w szczycie – igrzyska trwają raptem ok 10 dni, jeśli idzie o samo pływanie.
Duplantis – też zupełnie inna specyfika dyscypliny.
Nawet w skokach tacy kozacy jak Ahonen Małysz, Kraft czy Stoch w sezonie mieli jakieś dołki. A już na pewno nie kilka sezonów z rzędu…
I Astana odrobiła około 400 kolejnych punktów
Alek nikt nie każe Ci oglądać 😉Tadej inna liga, nikt na niego nic nie znalazł jeszcze i tylko są jakieś głupie domysły 😮💨 Słoweniec to talent stulecia i tyle 👍Jak coś znajdą na niego to odszczekam to
Taki koks to już przeada.
Domysły jak domysły, zostali przyłapani na stosowaniu tlenku węgla, którego efekt jest porównywalny do tradycyjnego dopingu, ale jest nie do wykrycia przy badaniach antydopingowych, po aferze, teoretycznie zakazali, ale czy w UAE znaleźli coś innego, albo czy stosują się do zakazu?, dowiemy się po latach, ale sądząc po tym co się dzieje, pewnie tak.
@Alek
Przecież Pogacar też miał dołki i w 2022 Visma go rozgrywała jak chciała i w 2023 na Tour de France Jonas mu dołożył. W 2021 też Vingegaard, który stawał się dopiero co wschodzącą gwiazdą peletonu, zagotował Tadeja na Mont Ventoux.
W tym sezonie van der Poel ograł go i na Roubaix i na Sanremo.
Pogacar jest kompletny, ale nie jest niezniszczalny i ma swoje chwile słabości. Da się go zajechać. Zresztą Merckx też wygrywał w takim stylu, gdzie się nie pojawiał. Może zamiast wietrzyć spiski, ciesz się, że masz przyjemność oglądać być może najlepszego zawodnika w historii tej dyscypliny.
@Alek
A co do podobnych przypadków w innych sportach to zobacz sobie ile razy Martin Fourcade wygrywał Puchar Świata w Biathlonie. Zobacz ile lat na Topie utrzymywali się Messi, Ronaldo, Djokovic, Federer czy Nadal. Oni też latami mieli formę i jak coś im nie wychodziło to można było to odtrąbić jako sensację.
Fakty są jakie są. Pogacar to GOAT, ale przez mroczną historię tego sportu nie jesteś w stanie tego zaakceptować i szukasz dziury w całym.
No i super. Wygrywa najlepszy. Nic mu nie udowodniono i zamiast doszukiwać się dopingu wolę wierzyć, że to talent na miarę Eddyego. Jak okaże się, że jest inaczej to odszczekam. Bolt wygrywał wszystko o trzy długości ciała i każdy piał z zachwytu, Bjoerndalen to samo. Wolę, żeby kolarstwo wyglądało tak niż jak za czasów Armstronga.
Akurat porównywanie do Eddy’iego, który był kilkukrotnie w karierze łapany na dopingu to chyba w tej dyskusji niezbyt trafne jest 😉
Tadeusz ty wariacie 🕺
Tadek szacun, Remco….weź Ty może do Dagestanu pojedź mentalu się uczuć od Nurmagedova i innych. A co do pitolenia o koksie….pamiętajcie pod koks musi być silnik. To nie rocketfuel i kuma to każdy kto coś uprawiał, to parę procent które daje przewagę. Na koksie czy bez….Tadek jest wielki. Skończcie już to pitolenie o koksie, dowody na stół albo cicho siedzieć i pokłony oddać mistrzowi.
Znów wyścig bez Polaków. Szkoda.
Tadek to fenomen i tyle.
Dowodów brak, poszlak brak, jedynie forma jest – a to nie jest dowód.
Tlenkiem węgla traktowała się też Visma, Israel-Premier Tech i tam jakoś nie ma pretensji i wyciągania tego, że Jonas poleciał niebywale dobrą czasówkę w 2023 roku.
Ratuch
Wdychanie tlenku węgla to forma badania masy hemoglobiny we krwi i jest ona dopuszczona przez UCI , przepisy określają ile razy w ciągu roku mozna wykonać takie badanie . O tym , że kontrolowane systematyczne wdychanie zwieksza wydolność jesli pisze o tym prasa to tym bardziej wiedzą fizjologowie pracujący w innych grupach , nie tylko UAE . Chcesz mi powiedzieć , że tylko Pogacar wdycha czad , a reszta stawki chce być uczciwa ??? Z tego co wiem to systematyczne wdychanie CO2 w celu zwiększenia wydolności jest przez UCI od tego roku zabronione jesli więc Słoweniec nadal to robi to tylko kwestia czasu kiedy go złapią , a na razie po co zatruwać sobie umysł domysłami?
@reko jak chcesz, to się sam kłaniaj koksiarzowi. Nie musimy mieć dowodów – wystarczy nie być takim naiwniakiem i patrzeć trzeźwo jak działa dzisiejszy świat i sport (i jak działał w przeszłości).
@Robert Dla mnie Jonas i Tadek są w tej materii po jednych pieniądzach – „afera” z tlenkiem węgla dobrze to pokazała. Różnica, jest tylko taka, że to Tadej nie ma umiaru, więc oczywistym jest, że o nim się więcej mówi.
Tadek się nawet nie podniósł z siodełka do ataku, tylko sobie dokręcił. No halo!!
Widziałem Tadeja w TDF i 2022, i 2023, facet był genialny, ale potrafił mieć „potężne” chwile słabości, zdarzało się, że stracił przez nie zwycięstwo. I przychodzi rok 2024, Pogacar tym razem miał „w nogach” Giro, więc powinno być trudniej, tymczasem on jedzie jakby nie był na Giro, tylko odpoczywał, i się regenerował, słabości z poprzednich edycji znikły. Na dodatek Jonas, który z powodu wypadku nie mógł się przygotwać, startuje w TDF i razem z Pogim deklasują całą resztę. Facet dopiero co odzyskał zdrowie i deklasuje zawodników, którzy się przygotowywali do TDF. No chwila, pomyślałem, ktoś ze mnie robi jaja. Nawet dyrektor TDF Prudhomme, stwierdza, że „różne” pytania o czystość, nie są nie uzasadnione, ale tylko tyle mógł powiedzieć. Mówił zresztą tak ” W Giro wydawało się, że Tadej może wygrać każdy etap jaki zechce, w TDF, wydaje się jakby robił wszystko bez wysiłku”. W jaki sposób facet tak poprawił wydolność. Nawet dla kamuflażu mógłby „udawać”, że jest zmęczony. A jeszcze zaczeły się pojawiać infromacje, że pojedzie we Vuelcie. Dopiero co łapał kryzysy na TDF a terar ma jechać Giro, TDF i Vuelte (Ale może uznali, że to już będzie przegięcie jak wygra wszystko). Po czym oglądam Jonasa w TDPA i to jest już zupełnie inny gość, tak jakby stwierdzili, że szkoda ryzykować, bo i tak pewnie da radę wygrać. A póżniej jakoś tak dziwnym trafem dowiadujemy się, że Jonas i Pogi jednak coś kombinowali. Jasne, że zakazali CO, ale kto ich sprawdzi. Albo kto wie co tam znowu wymyślili. UAE maja pieniądze. Lance robił grubsze rzeczy a posypało się dopiero jak sparwa rypła się od środka, a Lance sam sie przyznał. Oczywiscie, że nie wiem jak jest ale pamiętam te obrazki jak Lance bez żadnego zmęczenia wjeżdżał pod górę i jeszcze rozmawiał przez radiotelefon. Nie wiem może to jest możliwe, żeby w ciągu krótkiego czasu osiągnąć taki poziom wydolności, że można robić wszystko, mieć cały czas szczyt formy i nie tracić czasu na regenerację, być może, ale odruchowo (trochę sie boję) co nie zmienia faktu, że to jest wybitny kolarz, jakby był słaby to takie zabiegi nic by nie dały.
no, zastanawiające
Hehe i już pisanie, że stadek koks itp To chyba Van der Poel też, skoro tyle wygrywa, a Pogacara zostawił w tyle. To chyb Evdnepoel też, skoro niby pół roku nie jeździł, a tu takie wyniki po powrocie. Tylko czy wtedy na nich też najeżdżacie czy tylko wtedy gdy wygrywa Pogacar?
Obrzydził mi ten chłopak oglądanie kolarstwa i nawet nie to, że go lubię, po prostu gdzieś z tyłu głowy mam cały czas, że to jest nowy armstrong.
@Kocurello2
Messi to akurat bardzo zły przykład, bo to jest sztucznie wychodowany brojler.