Za nami 1. etap Tour of the Alps, który wygrał Giulio Ciccone, ale ten był dopiero wprowadzeniem do wielkich emocji, jakich spodziewamy się we włosko-austriackiej imprezie. Nasz wysłannik przepytał przed kolejnym odcinkiem faworytów wtorkowej rywalizacji.
Premierowy etap 48. edycji Tour of the Alps zakończył się wygraną Giulio Ciccone, który po tym sukcesie nie ukrywał w rozmowie z naszym dziennikarzem swojego zadowolenia z wykończenia pracy klubowych kolegów. Przed startem 2. etapu również udało nam się złapać Włocha z Lidl-Trek by ten podzielił się swoimi przemyśleniami na temat dzisiejszego odcinka.
Dzisiaj będzie ciężko, szczególnie w pierwszej części etapu, na pewno będzie wielka walka o ucieczkę. Również finał będzie trudny z tymi podjazdami, uważam też, że tam powinna być wielka walka o urwanie się z peletonu. Jestem bardzo pewny siebie, mój zespół jest bardzo silny, chcę cieszyć się tym dniem. Odnośnie wczorajszej kary, nie myślałem o tym dużo, to było coś niespodziewanego i lekko śmiesznego. Zasady zmieniają się każdego roku, więc moim błędem było nie zapoznanie się z zasadami, ale teraz już wiem, więc nie mogę więcej tak robić, ale może jednak będę to kontynuował (śmiech)
— zapowiadał Giulio Ciccone.
Za plecami Włocha metę przecięła wczoraj dwójka zawodników Decathlon AG2R La Mondiale Team. Cenne 6 sekund bonifikaty w ten sposób zyskał Felix Gall, który przed własną publicznością z pewnością chciałby powalczyć nie tylko o triumf na etapie, ale i w klasyfikacji generalnej całego Tour of the Alps.
Wczorajszy początek wyścigu był dla nas bardzo dobry, mimo że, było ciężko. Jestem zadowolony z drugiego miejsca, a także bardzo zadowolony z występu Paula Seixasa i jego trzeciego miejsca. Jesteśmy tutaj tylko z pięcioma zawodnikami, więc jesteśmy trochę ograniczeni pod względem nadawania wysokiego tempa na etapach, jednak koledzy z drużyny, którzy są ze mną na tym wyścigu, są bardzo dobrze przygotowani. Odnośnie dzisiejszego etapu, myślę że, musimy zobaczyć jak to się wszystko potoczy i jakie będzie tempo. Na pewno coś się wydarzy na ostatnim podjeździe i musimy zobaczyć, jak poważne będą ataki. Daję z siebie wszystko każdego dnia, drugie miejsce wczoraj dużo dla mnie znaczy. Tak naprawdę nie myślę dużo o zwycięstwie w klasyfikacji generalnej, zobaczymy z dnia na dzień jak to się potoczy
— opowiedział Felix Gall.
Koszulkę najlepszego górala po premierowym etapie dzierży Finlay Pickering, ale Brytyjczyk z Bahrain-Victorious może mieć problem z obroną tego trykotu. Wszystko za sprawą tego, że jego zespół ma jednego z faworytów całej imprezy w składzie, a 22-latek ma zamiar pomagać Antonio Tiberiemu w walce o triumf w wyścigu.
Plan od początku był taki, żeby zabrać się do ucieczki. Okazało się, że byłem w niej z dwoma innymi zawodnikami, na podjazdach punkty były do zdobycia, więc nie kalkulując udało mi się je zdobyć i dzisiaj jadę w koszulce najlepszego górala. Zobaczymy czy będę jej bronił ponieważ całym zespołem będziemy wspierać Antonio Tiberiego. Wierzę w niego, i chcę mu dzisiaj pomóc
— mówił Finlay Pickering.
W pierwszej grupie zameldowało się wczoraj dwóch kolarzy Tudor Pro Cycling Team – był tam nie tylko spodziewany w czołówce Michael Storer, ale i będący drugim nożem szwajcarskiej formacji Florian Stork. Ten drugi zdradził, że było to zgodne z planem jego drużyny.
Mój finisz z Michaelem Storerem w pierwszej grupie był planem od samego początku, jesteśmy bardzo zadowoleni, że nam się to udało. Dzisiaj mamy również etap, na którym jest wiele długich podjazdów i wiele może się wydarzyć, ale postaramy się zrobić, co w naszej mocy, aby pozostać jak najwyżej w klasyfikacji generalnej
— zdradzał Florian Stork.
Wśród kolarzy bez straty na etapie znalazł się także Jai Hindley. Zawodnik Red Bull – BORA – hansgrohe metę w San Lorenzo Dorsino przeciął jako szósty, a teraz ma zamiar powalczyć w górach o przesunięcie się w górę klasyfikacji generlanej.
Jestem naprawdę podekscytowany tym wyścigiem. Mamy tutaj silny i młody zespół i myślę, że dzisiejszy etap może być najtrudniejszy i będzie bardzo wymagający. Giulio wczoraj pojechał perfekcyjnie i zasłużenie wygrał, jest w bardzo dobrej formie, więc nie będzie łatwo zyskać na czasie, ale będę musiał spróbować. Ten wyścig jest zawsze dobrym testem przed Giro, możesz przetestować swoje nogi na podjazdach i jeśli masz tutaj dobre nogi, możesz to wykorzystać podczas Giro
— zapowiadał Jai Hindley.
Mimo bardzo aktywnej postawy pierwsze straty zanotował wczoraj Matthew Riccitello. Amerykanin zajął na premierowym etapie Tour of the Alps 10. miejsce, a sędziowie naliczyli mu 5 sekund do zwycięskiego Giulio Ciccone.
Jestem zadowolony z wczorajszego wyniku, nie chciałem stracić tych 5 sekund w finale, ale czuję że jestem w bardzo dobrej formie, więc jestem zadowolony. Dzisiaj myślę, że musimy po prostu poczekać i zobaczyć, jak potoczy się wyścig. Wszystkie etapy są naprawdę interesujące i wiele może się wydarzyć, więc myślę, że musimy być gotowi na wszystko
— opowiedział nam Matthew Riccitello.
Dziś na kolarzy czeka 178-kilometrowy etap z Mezzolombardo do Sterzing. Zawodnicy są już na trasie, a od 13:35 dołączą do nich kamery Eurosportu 2. Wszystko o Tour of the Alps znajdą Państwo w naszej zapowiedzi wyścigu dostępnej pod tym linkiem.
W Mezzolombardo rozmowy przeprowadzał Dawid Jodłowski.









