fot. Lidl-Trek / Zac Williams / SWpix.com

Mads Pedersen zwyciężył po dniu brutalnej wiosennej pogody na etapie, który przejdzie do historii. Na 59 kilometrów przed metą peleton został podzielony przez drużynę lidera, Team Visma Lease-a-Bike, a Mads i Mattias Skjelmose szybko dołączyli do odjeżdżającego 16-osobowego odjazdu i peleton już ich nie dogonił. 

Po tak ciężkim dniu, naprawdę miło jest wygrać. Szkoda byłoby zająć drugie lub trzecie miejsce. Dla Skjelmose, to również świetnie, że awansował w klasyfikacji generalnej. Nikt nie lubi ścigać się w 5 lub 6 stopniach, to było czyste cierpienie. Teraz mogę cieszyć się zwycięstwem, ale to był naprawdę ciężki dzień. Na koniec musiałem wykonać długi sprint, a Tarling jest tak silny, że nigdy nie można go skreślać. Ale czy wygrywasz o jeden czy pięć centymetrów, zwycięstwo jest zwycięstwem. To był idealny scenariusz: dojechać do mety z małą grupą, bez najlepszych sprinterów, takich jak Tim Merlier

– przyznaje wczorajszy zwycięzca etapowy, Mads Pedersen.

Pamiętam dzień w 2019 roku, koniec września, pogoda była nieco gorsza, ale wynik był taki sam, to było zwycięstwo (chodzi o wyścig na mistrzostwach świata ze startu wspólnego, kiedy to Mads wygrał tęczową koszulę). Wczoraj były dość trudne warunki. Od pięciu do ośmiu stopni i cały dzień padał deszcz. Bycie kolarzem jest dość trudne, zwłaszcza gdy do pokonania jest ponad 100 kilometrów, ale ostatecznie to dobry dzień, kiedy wygrywasz, więc mamy podwójny sukces, jeśli powiemy to w ten sposób, a Skjelmose wraca do walki w klasyfikacji generalnej, co jest dla nas naprawdę udanym dniem

– dodaje na koniec Mads Pedersen.

Poprzedni artykułUCI rozdało kolejne żółte kartki podczas Paryż-Nicea i Tirreno-Adriatico
Następny artykułMathieu van der Poel: „Byłem na granicy wytrzymałości”
Dawid Jodłowski
Pasjonat kolarstwa i wielu innych sportów takich jak koszykówka czy piłka nożna. W wolnym czasie uwielbia podróżować. Na co dzień student Uniwersytetu Jagiellońskiego.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze