Jonathan Milan (Lidl – Trek) wygrał drugi etap tegorocznego Tirreno-Adriatico. Na finiszu okazał się lepszym sprinterem od Maikela Ziljaarda (Tudor Pro Cycling) i dopełniającego podium Paul Penhoëta (Groupama – FDJ). Liderem wyścigu pozostaje Filippo Ganna (INEOS Grenadiers).
Pierwszy etap ze startu wspólnego zapowiadał sprinterski finisz na mecie w miejscowości Follonica. Na kolarzy czekały jednak dwa drobne utrudnienia – na samym starcie musieli pokonać kilkukilometrowy podjazd w Montemagno, a tuż po jedynej tego dnia lotnej premii czekało na nich jeszcze Canneto (4,1 km; 3,8%), gdzie ulokowano pierwszą górską premię w tegorocznej edycji wyścigu. Organizatorzy przewidzieli również dwie rundy zajmujące ostatnie 20 kilometrów trasy.

Kolarze wystartowali około godziny 11:30. Właściwie od razu do przodu ruszył Manuele Tarozzi (VF Group – Bardiani CSF – Faizanè), a peleton nie kwapił się do pogoni za tym zawodnikiem. W związku z tym, Włoch szybko wypracował sobie sporą zaliczkę, a po pokonaniu Montemagno wynosiła ona około 4 minuty.
Zawodnicy przejechali przez malownicze tereny Pizy czy Livorno, kolarze minęli nawet wzrokiem Krzywą Wieżę w Pizie. Samotny harcownik utrzymywał się na czele przez kilka godzin i dopiero na około 100 kilometrów przed metą jego przewaga zaczęła spadać do około 2 minut. Tempo w peletonie było wręcz spacerowe, a pomimo pracy zawodników Lidl – Trek wszystko wskazywało na to, że obydwie premie padną łupem Tarozziego. Scenariusz na ten etap wydawał się jednak dosyć przewidywalny.
Znaczne przyspieszenie w związku z premią lotną zmniejszyło stratę peletonu do poniżej minuty. Manuele Tarozzi zdołał jednak się obronić i to on zgarnął pełną pulę punktów. W peletonie po 3 punkty finiszował Jonathan Milan (Lidl – Trek) i co ciekawe, sekundę bonifikaty w związku z trzecim miejscem zdobył Juan Ayuso (UAE Team Emirates – XRG).
Właściwie od razu po tym segmencie dwójkowej akcji spróbowali zawodnicy Polti – VisitMalta. Z inicjatywą wyszli Davide Bais i Alessandro Tonelli. Reprezentanci włoskiej drużyny zgodnie współpracowali i szybko doścignęli dotychczas samotnego na dzisiejszym etapie Tarozziego. Zapowiadało to więc walkę o punkty do klasyfikacji górskiej, a przewaga nad peletonem wynosiła wciąż około minuty.
Zarówno Bais, jak i Tonelli regularnie kąsali zmęczonego Tarozziego. Zawodnicy wspólnie dokręcili do szczytu Canneto. Ostatecznie zwycięski okazał się Davide Bais (Polti – VisitMalta) i to on założy zieloną koszulkę lidera klasyfikacji górskiej, przewodząc jej z pięcioma punktami na koncie. Tuż za nim trzy punkty zanotował jego kolega z drużyny, Alessandro Tonelli, a zmęczonemu Manuele Tarozziemu (VF Group – Bardiani CSF – Faizanè) przypadły 2 oczka.
Po rozdaniu przewidzianych na dzisiaj premii punktowych, peleton wziął się do pracy. Uciekinierzy zostali doścignięci na około 37 kilometrów przed metą, a w międzyczasie w kraksie uczestniczyli Jan Maas (Cofidis), Valentin Madouas i David Gaudu (Groupama – FDJ), Kamiel Bonneu (Intermarché – Wanty) oraz Pepijn Reinderink (Soudal Quick – Step). Niestety, w wyniku tego zdarzenia z wyścigu wycofał się Gaudu.
Gdy zawodnicy wjechali na rundy, tempo zdecydowanie wzrosło i rozpoczęła się walka o pozycję. Peleton bardzo się wydłużył podczas odcinków blisko linii brzegowej, gdzie wiał dość mocny wiatr. Na 11 kilometrów przed metą znowu doszło do kraksy, która utrudniła sprawę dla Dylana Groenewegena (Jayco AlUla). Mistrz Holandii nie dość, że wylądował na asfalcie, to jeszcze stracił sporo sił wracając do peletonu.
Na kilometr przed metą idealnie w tempo wstrzelił się pociąg Lidl – Trek. Zgodnie z planem, po technicznym zakręcie świetnie rozprowadził Simone Consonni, a świetną pracę kolegów wykończył Jonathan Milan, który pewnie wygrał drugi etap Tirreno-Adriatico 2025. Włoch nie pozostawił złudzeń rywalom i na ostatniej prostej zdecydowanie pokonał Maikela Ziljaarda (Tudor Pro Cycling) i Paul Penhoëta (Groupama – FDJ), którzy dopełnili podium. Liderem wyścigu pozostaje Filippo Ganna (INEOS Grenadiers).
Wyniki dostarcza FirstCycling.com









