fot. Photonews / Lotto Dstny

Już w sobotę, 1 marca, Arnaud De Lie stanie na starcie Omloop Het Nieuwsblad. Zawodnik Lotto wierzy w swój dobry rezultat, jednak na łamach Sporzy nieco zachowawczo ocenił swoje szanse w największych wyścigach tej wiosny.

Arnaud De Lie nienajgorzej rozpoczął swój sezon –  zdołał już wygrać etap Etoile de Besseges, zaliczył również miejsce na podium etapu Volta ao Algarve. Teraz przyszła pora na osiągnięcie szczytu swojej formy, w związku z nadchodzącymi celami:

To dla mnie jeden z największych klasyków w roku. Tutaj jest zawsze ciekawie, w szczególności w tym roku, gdy trasa jest nieco inna. Część przed Wolvenbergiem się zmieniła, są nowe bruki na Eikenbergu – to dobry punkt, żeby czegoś spróbować w sobotę

– opowiada Arnaud De Lie.

To będzie trzeci start 22-letniego Belga w tym klasyku. W swoim debiutanckim występie w 2023 uległ jedynie Dylanowi van Baarle, a rok temu finiszował na 10. miejscu. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, a co nie powinno dziwić, De Lie bardzo ambitnie widzi swoje szanse w sobotnim wyścigu. Co ciekawe jednak, w kontekście startów w monumentach, do sprawy podchodzi nieco bardziej zachowawczo:

Wiadomo jak to mówią – do trzech razy sztuka! Zauważyłem już jednak, że nie stać mnie jeszcze na wygrywanie w monumentach, ale jak wspomniałem, Omloop jest jednym z największych klasyków sezonu. To też bardzo ważny kamień milowy dla kariery, stąd zapewne taka lista startowa. To pierwszy brukowany klasyk sezonu, więc będzie trochę presji

– rozwija lider drużyny Lotto.

Nie ujmowałbym ambicji młodemu sprinterowi, bo niewątpliwie ma papiery na ściganie w największych wyścigach na świecie. Niemniej jednak, warto docenić dość trzeźwe podejście do kwestii monumentów – aktualnie trudno sobie wyobrazić De Lie pokonującego Mathieu van der Poela czy innego z kolarskich dominatorów na trasach, na przykład, Paryż – Roubaix. Co innego zaś, gdy mówimy o wyścigu tak nieprzewidywalnym jak Omloop Het Nieuwsblad:

Zwycięzca może być tylko jeden. Miejmy nadzieję, że to będzie ktoś z Lotto, więc czemu nie ja? To byłoby prawdziwe spełnienie marzeń

– kwituje Arnaud De Lie.

Poprzedni artykułBiniam Girmay odpuszcza ściganie w „opening weekend”
Następny artykułJak zamontować uchwyt na telefon, aby uniknąć wstrząsów?
Stanisław Beciński
Pasjonat wszystkiego co amerykańskie, włącznie z kolarstwem. Wielki kibic Alberto Contadora, choć marzeń by powtórzyć sukcesy idola nie udało się zrealizować. Prywatnie student politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze