7 wygranych etapów, 2 drugie miejsca oraz zaledwie jedna 6. lokata – wydawać by się mogło, że to przepis na zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Tak się jednak nie stało w przypadku Yacine Hamzy, który w 10-dniowym Tour d’Algérie zajął „dopiero” 4. miejsce w końcowym zestawieniu.
O ile w Europie ściganie na dystansie więcej niż tygodnia jest czymś wyjątkowym – zdarza się to tylko podczas wielkich tourów oraz bardzo specyficznej Grandissimy, czyli Volta a Portugal, o tyle poza granicami Starego Kontynentu wyścigów jest zdecydowanie mniej, ale te często trwają naprawdę długo. Mierzące po 9-11 etapów wyścigi drugiej kategorii takie jak Tour du Cameroun, Tour du Maroc, Tour d’Algérie, Tour of Poyang Lake, Vuelta a Guatemala, Vuelta a Colombia, Vuelta a Costa Rica czy Tour de la Guadeloupe może i nie przyciągają uwagi fanów z całego świata, ale są swoistymi lokalnymi świętami kolarstwa, a dla miejscowych zawodników jest to często główny cel sezonu. Nie inaczej było podczas tegorocznego Tour d’Algérie, które do pewnego momentu było teatrem jednego aktora.
Yacine Hamza, bo o nim mowa, to 27-letni kolarz, który w swoim dorobku ma zaledwie 1 zawodowe zwycięstwo, ale już tych odniesionych w imprezach drugiej kategorii UCI ma aż 40. Algierczykowi liczę do listy sukcesów także te odniesione podczas tegorocznego Tour d’Algérie, a było ich sporo – 27-latek wygrał bowiem aż 7 etapów. Pech jednak chciał, że organizatorzy tego wyścigu nie przewidzieli bonifikat na mecie czy premiach, a zatem niezwykła skuteczność zawodnika Madar Pro Cycling Team nie miała przełożenia na klasyfikację generalną – dwa kolejne drugie miejsca nic nie zmieniały, ale już 6. lokata na „feralnym” 9. etapie zabrała Algierczykowi marzenia o końcowym triumfie. To tamtego dnia 28 sekund przed peletonem na metę wpadł 5-osobowy odjazd, a 3 kolarzy z niego wyprzedziło Yacinę Hamzę w klasyfikacji generalnej. Na pocieszenie dla kolarza Madar Pro Cycling Team z przodu znalazło się trzech jego kolegów klubowych, a cały wyścig wygrał inny kolarz z jego ekipy – Hamza Amari.
Tym samym Yacine Hamza kontynuuje swoją fantastyczną serię w wyścigach UCI – w 2023 roku odniósł aż 18 zwycięstw (3. wynik na świecie), rok później miał ich 8 (17. lokata w zestawieniu), w tym sezonie ma ich za to już 7, co czyni go obecnie liderem światowych tabel. Rzecz jasna skuteczność w tego typu imprezach nie sprawia, że 27-latek ma nagle potencjał na wielką karierę – ten ściga się bowiem w wyścigach o, łagodnie mówiąc, niezbyt mocnych listach startowych, gdzie jego zespół zwykle jest zdecydowanie najmocniejszym na starcie, dodatkowo nie wiadomo stosunkowo wiekowy sprinter zareagowałby na zmianę środowiska czy kultury. Bez wątpienia jednak jak na swoje możliwości Yacine Hamza osiąga naprawdę wiele i jest ciekawym przypadkiem nawet mimo „porażki” w klasyfikacji generalnej tegorocznego Tour d’Algérie.





