fot. UCI / Alex Whitehead / SWpix.com

Za sprawą Darii Pikulik i Katarzyny Niewiadomej, kolarstwo wróciło na polskie, sportowe salony. Obie zawodniczki były nominowane w Plebiscycie na Najlepszego Sportowca Polski w 2024, organizowanego przez „Przegląd Sportowy”. Daria Pikulik zajęła w nim 6. miejsce, Katarzyna Niewiadoma — zaskakująco — 21.

Internetowy dyskurs sportowy został w weekend opanowany przez odbywające się w Warszawie Galę oraz Bal Mistrzów Sportu, podczas których poznaliśmy rozstrzygnięcia w 90. Plebiscycie „Przeglądu Sportowego” na Najlepszego Sportowca Polski. W gronie nominowanych znalazły się dwie kolarki — Daria Pikulik i Katarzyna Niewiadoma — które, za sprawą swoich osiągnięć, miały szanse na zajęcie miejsca w czołowej „10”.

Daria Pikulik w fenomenalnym stylu zdobyła srebrny medal igrzysk olimpijskich w torowym omnium, a do tego dołożyła jeszcze 3. miejsce w szosowych mistrzostwach Europy i kilka mniejszych sukcesów w asfaltowej odmianie kolarstwa. Katarzyna Niewiadoma — poza tym, że ponownie była jedną z najlepszych kolarek szosowych świata — odniosła zwycięstwo w Tour de France Femmes, wyścigu, który mimo krótkiej historii, jest najważniejszą imprezą w kobiecym kalendarzu.

Polka triumfowała także w Strzale Walońskiej i zajęła między innymi 2. miejsce w prestiżowym Ronde van Vlaanderen. Ostatecznie w czołowej „10” plebiscytu znalazła się Daria Pikulik, zajmując wysokie, 6. miejsce.

— Jak na mój pierwszy raz tutaj, to czuję mega ekscytację i docenienie. Bardzo się cieszę, że kolarstwo zostało docenione, jesteśmy w tym top10. Jest mi bardzo szkoda, że nie ma tu ze mną Kasi Niewiadomej, bo ona też na to zasłużyła, tak jak każdy z nominowanych sportowców. Cieszę się, że mi się udało i jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam tak fajnie spędzić ten wieczór

— mówiła nam podekscytowana Daria Pikulik, trzymając w ręku swojego pierwszego czempiona.

Wyróżnienie Darii Pikulik nie było wielkim zaskoczeniem. O niespodziance można mówić natomiast w przypadku Katarzyny Niewiadomej, która uplasowała się na odległym, 21. miejscu. Zdziwienia nie krył obecny na Gali i Balu Mistrzów Sportu Tomasz Marczyński, były polski kolarz, zwycięzca dwóch etapów Vuelta a España, nominowany w Plebiscycie „Przeglądu Sportowego” w 2017 roku.

— Polskie kolarstwo w kobiecym wydaniu błyszczy od kilku lat i jest coraz lepiej. Fakt, że mamy dwie nominowane kolarki, sam o tym świadczy. Daria Pikulik skończyła w dziesiątce, chociaż nie ukrywam, że spodziewałem się bardziej Kasi Niewiadomej, ale wiadomo, że był to rok olimpijski, a medale zdobyte na igrzyskach w tym plebiscycie być może ważą trochę więcej

— mówił w rozmowie z Naszosie.pl.

Sezon wspaniały i ciężki

Ubiegły rok był dla Darii Pikulik przełomowy. Zawodniczka Human Powered Health, od lat łącząca starty na szosie i torze, podporządkowała go igrzyskom olimpijskim w Paryżu, gdzie startowała w omnium oraz madisonie. Wcześniej z sukcesami brała udział w wyścigach szosowych, zajmując między innymi 3. miejsce w cenionym klasyku Brugia-De Panne, ale celem numer jeden — co podkreślała — był medal na welodromie w Saint-Quentin-en-Yvelines.

Daria Pikulik krążek wywalczyła, choć do finałowej konkurencji omnium trzymała kibiców w niepewności. W wyścigu punktowym pokazała jednak, że jest zdecydowanie najsilniejszą zawodniczką na torze i zdołała odrobić straty do rywalek, zajmując ostatecznie drugą pozycję. Spełniła tym samym swoje wielkie marzenie, jednak — jak przyznała — poradzenie sobie z sukcesem nie było łatwe.

— W zeszłym roku spełniłam swoje marzenia. Był medal olimpijski, medal mistrzostw Europy, podium na Brugge-De Panne, parę wygranych wyścigów. To był też niezmiernie ciężki rok, też mentalnie. W ostatnim czasie zmagam się też sama ze sobą i powiedziałam sobie, że w nowym roku chcę wrócić do starej siebie, dalej czerpać taką radość z kolarstwa i jazdy na rowerze, jaką czerpałam wcześniej. Jak to w życiu, raz się jest u góry, raz na dole — u mnie w życiu musi być taki balans. Mam nadzieję, że ten rok przyniesie dużo fajnej, pozytywnej energii i będzie mi dane wygrać parę wyścigów

— tłumaczyła Daria Pikulik.

— Medal dużo zmienił w moim życiu. Nie spodziewałam się, jak ciężkie to będzie, jak dużo medal przynosi zobowiązań. Nikt cię nie przygotowuje na to, co się dzieje, gdy osiągasz sukces. Każdy do tego dąży, to było spełnienie moich marzeń, ale jednak nie byłam chyba przygotowana, jak dużo wniesie to do mojego życia. Teraz trochę się z tym wszystkim zmagam, ale wydaje mi się, że wychodzę na prostą

— dodała Polka.

Po sukcesie w igrzyskach olimpijskich w Paryżu, Daria Pikulik zapowiedziała 2-letnią przerwę od kolarstwa torowego i całkowite skupienie się na szosie. Wraz z ekipą Human Powered Health, Polka rozpocznie sezon pod koniec stycznia, na Majorce. Na Baleary poleciała jednak wcześniej, by w sprzyjających warunkach przygotowywać się do kolejnego etapu swojej zawodowej kariery.

— Szukam nowych celów, ale też szukam siebie. Dążenie do medalu olimpijskiego to zatracenie się w tej pracy, mega ciężkich przygotowaniach — 2 miesiące w Sierra Nevada, ciągle trening. Numer 1 w głowie to medal olimpijski, trening, trening, trening, a nagle to osiągasz i masz zderzenie z rzeczywistością — co teraz? Co ja teraz będę robić, co dalej z tym wszystkim? Chciałabym wrócić do siebie, wygrać parę wyścigów i żeby to kolarstwo dawało mi radość

— zwieńczyła Daria Pikulik.

Co z kolarzami?

Kobiety ciągną obecnie polskie kolarstwo szosowe za uszy, ale jeszcze nie tak dawno temu było inaczej. W gronie laureatów, oprócz Katarzyny Niewiadomej, kilkukrotnie pojawiali się Rafał Majka i Michał Kwiatkowski. Drugi z nich w 2014 został sklasyfikowany na 3. pozycji.

W tym roku biało-czerwoni kolarze nie byli nawet blisko, by znaleźć się w gronie nominowanych.

— Po tych, nazwijmy to, 7 tłustych latach dla polskiego kolarstwa w męskim wydaniu, teraz trochę to kuleje. To praca u podstaw — nie wątpię, że mamy wiele talentów w kolarstwie, ale może chodzi tu o poprowadzenie zawodnika w kolejnych latach, zaplecze po przejściu z juniora do młodzieżowca. Może trochę tego nam brakuje do tego, żeby kolarstwo wróciło na ten poziom

— mówił Tomasz Marczyński, zwracający również uwagę na zmiany w peletonie. Kiedyś zawodnicy dojrzewali znacznie później — teraz od najmłodszych lat są obserwowani i zatrudniani przez ekipy najwyższych dywizji.

— Podstawą jest rywalizacja ze światową czołówką, kolarstwo też bardzo się zmienia. Kiedyś zawodnik w wieku 25 lat zaczynał dojrzewać do bycia kolarzem, a teraz ekipy podpisują wieloletnie kontrakty nawet nie z młodzieżowcami, ale zawodnikami z kategorii junior czy junior młodszy. Dlatego najważniejsza jest tu praca u podstaw od najmłodszych lat

— dodał były polski kolarz, który pierwszy kontrakt z ekipą UCI podpisał w wieku 22 lat, a do World Touru trafił 6 sezonów później.

Pierwsze kolarskie kroki w kategorii młodzieżowej Tomasz Marczyński stawiał za granicą, podobnie jak cała rzesza byłych, i w niektórych przypadkach jeszcze aktywnych, polskich zawodników.

— Tak było w moim przypadku, Rafała Majki, Michała Gołasia, Macieja Bodnara Pawła Poljańskiego, Jarosława Marycza — mogę tak wymieniać bardzo długo. To byli jednak zawodnicy, którzy zaraz po wieku juniora wyjechali, ścigali się w młodzieżowych ekipach w Hiszpanii czy we Włoszech i szli dalej. Teraz drużyny World Tour budują coraz więcej tak zwanych development teamów, mamy tu przykład Patryka Goszczurnego w Visma | Lease a Bike. W takich ruchach powinniśmy upatrywać największych szans na sukces

— zakończył.

Z Darią Pikulik i Tomaszem Marczyńskim rozmawiał Kacper Krawczyk

Poprzedni artykułZnamy plany Juliana Alaphilippe’a na początek sezonu
Następny artykułEF Education – EasyPost prezentuje stroje na 2025 rok
Kacper Krawczyk
Szukam ciekawych historii w wyścigach, które większość uważa za nieciekawe.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Alek
Alek

Skandalem był brak nominacji dla Kasii rok temu. Teraz wiadomo, rok olimpijski I medal był bardziej medialny niż wygrana w tdf. 21 pozycja to jednak bardzo nisko, co pokazuje że my jako środowisko za mało się zmobilizowalismy, zwłaszcza patrząc. Na wyniki judoczki czy łyżwiarza szybkiego. Skandalem też jest oczywiście nominacja dla Lewandowskiego.