fot. Team Visma | Lease a Bike

Sobotnie wyścigi z cyklu Telenet Superprestige odbywające się w Gullegem okazały się być szczęśliwe dla Wouta van Aerta i Lucindy Brand. Szczególnie triumf 30-latka z Team Visma | Lease a Bike mógł ucieszyć kibiców – dla Belga to pierwszy sukces od pamiętnej kraksy podczas Vuelta a España.

Intensywny okres świąteczno-noworoczny trwa w najlepsze. Niemalże dzień po dniu odbywają się wyścigi przełajowe z udziałem największych gwiazd światowego kolarstwa i tak w 1 stycznia w ramach X²O Badkamers Trophy w Baal po zwycięstwa sięgnęli Eli Iserbyt i Fem van Empel, zaś 2 dni później podczas wyścigu zaliczanego do tego samego cyklu w Koksijde wygrywali Laurens Sweeck i Puck Pieterse. Najciekawsze z punktu widzenia szosowego kibica kolarstwa wydarzenia działy się jednak w sobotę, kiedy to rozegrano zaliczane do cyklu Telenet Superprestige zawody w Gullegem.

Wśród pań po zwycięstwo sięgnęła ta, która w tym roku bywa głównie druga – Lucinda Brand (Baloise Glowi Lions). Później na starcie zameldowali się panowie, a tam od początku działo się wiele – największe gwiazdy po pierwszej rundzie jechały w ósemkę, a na akcje ofensywne decydowali się m.in. Laurens Sweeck (Crelan – Corendon) i Michael Vanthourenhout (Pauwels Sauzen). Cały czas wysoko czaił się jednak Wout van Aert (Team Visma | Lease a Bike), który finalnie przyspieszył na 4. okrążeniu i choć dał się dogonić to po poprawce na 6. rundzie na jego kole został już tylko Eli Iserbyt (Pauwels Sauzen). 30-letni Belg nie odpuszczał i po usłyszeniu dzwonka było wiadomo, że to jeden z nich sięgnie po zwycięstwo. Wout van Aert na początku rundy wykorzystał błąd swojego 27-letniego rywala i nie oddał już prowadzenia aż do mety sięgając po swój pierwszy triumf w sezonie przełajowym 2024/25 podczas swojego drugiego startu podczas takowego.

A z czego wynikała taka osobliwa celebracja Belga z Team Visma | Lease a Bike? Otóż wyścig w Gullegem odbywał się w dniu 4. urodzin jego syna Georgesa. Wout van Aert w ten sposób chciał je uczcić pokazując najpierw 4 palce, a potem nawiązując do częstego zachowania swojego potomka.

Za każdym razem, gdy Georgesowi chcemy zrobić zdjęcie, ten robi jakieś śmieszne miny. Dlatego i ja zrobiłem taką dzisiaj, aby w ten sposób świętować jego urodziny. Po powrocie do domu na pewno obejrzę tę końcówkę razem z synem. Jestem ciekaw jego reakcji, bo z tego co wiem to nie oglądał wyścigu

— mówił Wout van Aert w rozmowie dla Het Nieuwsblad.

Poprzedni artykułNaszosowa zapowiedź sezonu 2025: Team SD Worx – Protime
Następny artykułDaria Pikulik 6. w 90. Plebiscycie Przeglądu Sportowego. Katarzyna Niewiadoma poza top10
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze