Dziś w ramach naszego cyklu teoretycznie wybieramy się aż za ocean, bowiem to w Stanach Zjednoczonych zarejestrowana jest drużyna Lidl – Trek. Formacja ta jednak w praktyce jest wielką, międzynarodową mieszanką, której ostatnie lata to pasmo mniejszych i większych sukcesów. Czy 2025 rok przyniesie kolejne?
„Pieniądze są lepsze niż ubóstwo, choćby ze względów finansowych” powiedział kiedyś Woody Allen. Cóż, nie sposób się z legendarnym amerykańskim scenarzystą i reżyserem nie zgodzić i doskonale wiedzą o tym także włodarze Lidl-Treka. Zespół ten wraz z wejściem niemieckiej sieci dyskontów jako sponsora tytularnego zyskał potężny zastrzyk gotówki, który uczynił z tej drużyny na powrót formację ze ścisłej światowej czołówki. 42 zwycięstwa w 2024 roku, 4. miejsce w rankingu UCI i nota 8/10 w naszym cyklu są jasnym dowodem na to, że w Lidl-Treku dzieje się obecnie bardzo dobrze, a patrząc na poczynania na rynku transferowym wydaje się, że może być jeszcze lepiej. Amerykański zespół dociera się, młode talenty rozwijają się, a to powinno przynosić naprawdę dobre wyniki.
Podczas tegorocznego okienka do amerykańskiego zespołu dołączyło 4 zawodników – mający już na starcie poprawić jakość odpowiednio w klasykach oraz górach Søren Kragh Andersen i Lennard Kämna, a także dwa wielkie talenty – mistrz świata juniorów z Glasgow, czyli Albert Withen Philipsen oraz historyczny, pierwszy nabytek z developmentu – Tim Torn Teutenberg, czyli m.in. zwycięzca tegorocznego Paryż-Roubaix do lat 23. Odejścia? Bez żalu. Karierę zakończył 39-letni Dario Cataldo, z zespołem żegna się także daleki od dawnej formy Fabio Felline oraz dość chimeryczny Natnael Tesfatsion. Zatem mimo ledwie kilku ruchów jasno widać, że tegoroczne okienko dla amerykańskiej formacji zapisało się na plus.
Główne gwiazdy Lidl – Trek na sezon 2025:
a) na klasyfikacje generalne wyścigów wieloetapowych:
Za co Lidl-Trek stracił najwięcej w naszym podsumowaniu 2024 roku? Właśnie za generalki wyścigów wieloetapowych. Amerykański zespół ma bowiem w swoich szeregach świetnych zawodników do walki w każdym terenie, ale ten aspekt jeszcze tu odrobinę kuleje. Nie zrozummy się jednak źle – mowa tu o odstawaniu od ścisłej czołówki, nie zaś byciu słabym, bowiem w szeregach Lidl-Treka znajdziemy chociażby 5. w tegorocznej Vuelta a España Mattiasa Skjelmose. Duńczyk, który ukończył w tym roku 4 etapówki, poza tym zameldował się na podium Tour de Suisse i Itzulia Basque Country, a w Paryż-Nicea był 4. Świetna skuteczność 24-latka, na którego bez wątpienia stawia amerykański zespół.
W Lidl-Treku z pewnością wierzą też, że do swojego szczytowego poziomu wrócić zdoła Tao Geoghegan Hart. Ten sezon nie był udany dla wracającego po poważnej kontuzji 29-latka, ale wciąż mówimy tu o m.in. zwycięzcy Giro d’Italia 2020. Wrócić musi także Lennard Kämna – 28-letni Niemiec pauzuje już od 9 miesięcy i jego dyspozycja będzie wielką niewiadomą. Zagadkowymi kolarzami są także Giulio Ciccone – 11. w tegorocznym Tour de France oraz najlepszy w Tour of the Alps, a później dość anonimowy Juan Pedro López.
W Lidl-Treku mamy także szereg zawodników specjalizujących się w „prostszych”, czyli pozbawionych wysokich gór etapówkach. Jeśli na trasie nie ma czasówki to niezwykle groźny staje się Thibau Nys, aż 3 wyścigi w 2024 roku wygrał z kolei Mads Pedersen (Lidl Deutschland Tour, Tour de la Provence, Etoile de Bessèges), który zapowiedział, że planuje dość podobny kalendarz startów w 2025 roku. Groźni w takich imprezach mogą być także 22-letni Mathias Vacek oraz rok starszy Quinn Simmons.
b) na sprinty:
Liderów na sprint Lidl-Trek ma zaledwie dwóch, ale za to jakich. Jonathan Milan został przez naszą redakcję wybrany sprinterem sezonu 2024 za sprawą m.in. 3 wygranych etapów oraz triumfu w klasyfikacji punktowej Giro d’Italia. Potężnie zbudowany Włoch zaliczył w tym roku ogromny progres i wydaje się, że mając 24 lata ma jeszcze przed sobą niejeden sezon w światowej czołówce. Pewniakiem do wygrywania jest także Mads Pedersen – Duńczyk zanotował w tym roku 12 triumfów i był obok swojego włoskiego kolegi klubowego jednym z zaledwie 4 kolarzy na świecie, którzy przekroczyli w tym sezonie 10 zawodowych zwycięstw.
Klucz do sukcesu? Bez wątpienia bez genialnych zawodników wygrywanie nie byłoby możliwe, ale Lidl-Trek to także zespół, który ma jeden z najbardziej poukładanych pociągów sprinterskich na świecie. Simone Consonni, Alex Kirsch, Ryan Gibbons, Jasper Stuyven, Edward Theuns, Mathias Vacek, Daan Hoole czy Otto Vergaerde potrafią niezależnie od składu osobowego na dany wyścig stworzyć na ostatnich kilometrach kolektyw, którego pracę Jonathan Milan i Mads Pedersen wykańczają często z zaskakującą łatwością. Zresztą taki opis dotyczyć może nie tylko sprintu – Thibau Nys swoje zwycięstwa na ściankach również odnosił dzięki temu, że niejednokrotnie był prowadzony do nich jak po sznurku przez np. Mathiasa Vacka.
c) na klasyki:
Gdyby cofnąć się o 20 lat to na jakimś drzewie bez wątpienia zobaczylibyśmy wyryte „Lidl-Trek + klasyki = WNM”. WNM, czyli „wielka nieskończona miłość” świetnie oddaje charakter amerykańskiej drużyny, w której w wyścigach jednodniowych doskonale odnaleźć potrafi się większość składu. Zacznijmy od szeroko rozumianej sekcji „brukowanej”, czyli specjalistów od północnych klasyków. Mamy tu przede wszystkim Madsa Pedersena – zwycięzcę tegorocznego Gandawa-Wevelgem i 3. zawodnika Paryż-Roubaix oraz Jaspera Stuyvena – m.in. 2. w E3 Saxo Classic. Obaj panowie kończyli w tym roku w top10 także Mediolan-San Remo, wyścig, w którym wielokrotnie brylował nowy nabytek amerykańskiej ekipy – Søren Kragh Andersen. Ambitne plany na wiosnę ma także Jonathan Milan – m.in. 5. w tegorocznym Gandawa-Wevelgem i 7. w Dwars door Vlaanderen. Filarem drużyny będzie zapewne Tim Declercq, a u boku takich kolarzy rozwijać może się m.in wspominany już zwycięzca tegorocznego Paryż-Roubaix do lat 23, czyli Tim Torn Teutenberg.
Dokładamy troszkę szutru, krótkich podjazdów czy nawet ścianek? W takim terenie świetnie odnajdzie się Toms Skujiņš – 2. zawodnik tegorocznego Strade Bianche i 4. kolarz Mistrzostw Świata w Zurychu. Na dłuższych wspinaczkach brylować może z kolei Giulio Ciccone, który Il Lombardię 2024 ukończył na 3. pozycji. Mamy też w Lidl-Treku duże grono „młodych i gniewnych” – Mattias Skjelmose był przed rokiem 2. w Strzale Walońskiej, w podobnych wyścigach niezwykle groźny może być też Thibau Nys, Mathias Vacek czy nawet Quinn Simmons. Po słabszym roku nieco zapomniany został 25-letni Andrea Bagioli, ale Włoch również potrafi co nieco, o czym świadczy niejedno zwycięstwo w rodzimych klasykach, które ma w swoim dorobku.
d) na „czasówki”:
Odpalając sobie wyniki jazdy indywidualnej na czas w ramach Igrzysk Olimpijskich w Paryżu w drugiej „10” znajdziemy trzech kolarzy Lidl-Treka – 11. tam był Mathias Vacek, czyli 22-letni Czech, który chwilę później był 2. w takiej próbie w ramach Vuelta a España. 3 pozycje niżej w stolicy Francji znalazł się Mattias Skjelmose – jeden z lepszych czasowców wśród grandtourowców, wysoko był także 25-letni Daan Hoole.
Solidne czasówki potrafią pojechać nie tylko wyżej wymienieni kolarze. Jeśli potrzeba się spiąć to obaj sprinterzy Lidl-Treka, czyli Mads Pedersen i Jonathan Milan, mogą się wręcz włączyć do walki o wygraną na dystansach do 10, może 15 kilometrów. Solidni są także Søren Kragh Andersen, Bauke Mollema, Lennard Kämna czy Alex Kirsch, a do drużyny dołącza także wielki talent – zeszłoroczny mistrz Europy juniorów w tej specjalności Albert Withen Philipsen.
e) na górskie etapy:
Komora maszyny losującej jest pusta, następuje zwolnienie blokady, będziemy losowali… usposobienie Giulio Ciccone na 2025 rok. Takimi słowami chyba najlepiej oddam charakter 29-letniego Włocha, który w jednym sezonie potrafi silić się na walkę w generalkach by w innym być wytrawnym łowcą etapów i koszulek górala. Jaki będzie dla niego kolejny rok? Tego nie wie nikt, ale jeśli Giulio Ciccone postawi na rywalizację na pojedynczych odcinkach to bez wątpienia może zgarnąć niejeden taki skalp. Podobną drogą, choć nie z aż taką skutecznością, podążać powinno także kilku innych zawodników Lidl-Treka – górskie odjazdy to coś, gdzie kręcić się powinni Juan Pedro López, Bauke Mollema, Patrick Konrad, Carlos Verona, Sam Oomen, Julien Bernard czy Amanuel Ghebreigzabhier.
f) kolarze, na których warto zwrócić uwagę:
Choć napisałem już sporo na temat tych zawodników, a i w tej sekcji staram się skupiać raczej na nieoczywistych kolarzach to jeszcze raz muszę zwrócić uwagę na duet Thibau Nys + Mathias Vacek. Dwaj 22-latkowie dysponują świetnym przyspieszeniem, potrafią czytać wyścigi i mam wrażenie, że w kolejnym roku mogą należeć do ścisłej światowej czołówki. Podobnie jest zresztą w wypadku Tomsa Skujiņša – 33-letni Łotysz nigdy nie był wielką gwiazdą, ale gdy wyścig liczy sporo kilometrów to ten potrafi nagle znaleźć się w gronie walczących o czołowe lokaty.
Młode talenty? Do zespołu dołącza dwóch naprawdę świetnych zawodników. Tim Torn Teutenberg ma za sobą świetny rok zwieńczony wygraną w młodzieżowym Paryż-Roubaix, z kolei Albert Withen Philipsen już jako pierwszoroczny junior był wprost nieuchwytny dla rywali, a w tym sezonie wygrał m.in. Wyścig Pokoju i Ain Bugey Valromey Tour. Ciekawe jak potoczy się przygoda obu panów na poziomie World Tour, bo papiery na wielkie ściganie bez wątpienia mają.
Skład drużyny Lidl – Trek na sezon 2025:
🇮🇹 – Jonathan Milan, Giulio Ciccone, Simone Consonni, Andrea Bagioli, Jacopo Mosca
🇧🇪 – Jasper Stuyven, Thibau Nys, Tim Declerq, Edward Theuns, Otto Vergaerde
🇩🇰 – Mads Pedersen, Mattias Skjelmose, Søren Kragh Andersen, Albert Withen Philipsen
🇳🇱 – Bauke Mollema, Daan Hoole, Sam Oomen
🇩🇪 – Lennard Kämna, Tim Torn Teutenberg
🇪🇸 – Juan Pedro López, Carlos Verona
🇬🇧 – Tao Geoghegan Hart
🇱🇻 – Toms Skujiņš
🇨🇿 – Mathias Vacek
🇺🇸 – Quinn Simmons
🇦🇹 – Patrick Konrad
🇱🇺 – Alex Kirsch
🇿🇦 – Ryan Gibbons
🇫🇷 – Julien Bernard
🇪🇷 – Amanuel Ghebreigzabhier
Podsumowanie
Czy Lidl-Trek jest już zespołem kompletnym? Bez wątpienia jeszcze nie, ale jednocześnie nie sposób nie bić brawa dla kierunku, w jakim rozwija się w ostatnich latach ta ekipa. W jej składzie znajdziemy mieszankę doświadczenia i młodości, do peletonu wprowadzane są w ich barwach nowe gwiazdy, które z talentów przeradzają się w czołowe nazwiska światowego peletonu. Wciąż wydaje się, że brakuje nieco np. pewniaka do podium wielkiego touru, ale jest to luka, która przy takim kierunku rozwoju może zostać z czasem załatana przed włodarzy amerykańskiego zespołu. Dość oczywista wydaje się być zatem bardzo wysoka nota i właśnie taką Lidl-Trek od nas otrzymuje.









