fot. Red Bull – BORA – hansgrohe / Sprint Cycling Agency

Przy okazji Saitama Criterium w Japonii Primož Roglič udzielił dość nietypowej, wręcz dla jego fanów niepokojącej wypowiedzi. Słoweniec wprost przyznał w niej, że na ten moment Tadej Pogačar jest nie do pokonania. Na szczęście po chwili 35-latek dodał, że nie oznacza to, że zamierza się poddawać i nadal chce być najlepszą wersją siebie.

Primož Roglič ma za sobą słodko-gorzki sezon. Z jednej strony do kraksy podczas gwiazdorsko obsadzonego Itzulia Basque Country był liderem tego wyścigu, a po powrocie do ścigania wygrał Critérium du Dauphiné, z drugiej jednak podczas Tour de France było widać, że 35-latek nie jest w stanie nadążyć w górach za Tadejem Pogačarem i Jonasem Vingegaardem. Słoweniec wciąż jest jednak czołowym zawodnikiem, a bez głównych rywali zdołał pewnie wygrać La Vuelta a España. Jakie zatem będą plany na kolejny rok dla Primoža Rogliča? Czy ten wciąż marzy o Wielkiej Pętli, czy też może wyleczył się z niej widząc poziom głównych konkurentów?

W tej chwili Tadej Pogačar jest po prostu nie do pokonania. Bardzo trudno jest z nim konkurować. Oczywiście, że chciałbym wygrać Tour de France, ale obecna rzeczywistość jest jaka jest. W tym roku Tadej ścigał się na innym poziomie. Nie wiadomo też, jak będzie w przyszłym roku. Może być nawet lepszy. Ja postaram się być najlepszą wersją siebie. Wyzwaniem jest dotrzymać kroku młodszemu pokoleniu. Ich sposób ścigania się jest inny, muszę się do tego dostosować, ale mi się to podoba

— opowiadał Primož Roglič.

Czy to oznacza rezygnację 35-letniego Słoweńca z celu jakim było Tour de France? Wydaje się, że nie. Lider Red Bull – BORA – hansgrohe zdaje się po prostu być świadomym tego, że jadąc na Wielką Pętlę być może będzie musiał skupić się na walce o podium, albowiem bez zdarzeń losowych o końcowy triumf będzie bardzo ciężko. Z drugiej jednak strony jedno trzeba przyznać – mający w swoim dorobku 88 zwycięstw Primož Roglič może już dziś czuć się kolarzem spełnionym.

Jestem bardzo zadowolony ze swojej kariery. Praktycznie nie ma wyścigu, w którym bym nie wygrał. To, że brakuje mi tylko i wyłącznie Tour de France w bogatym dorobku nie zmieni tego, że mogę być zadowolony z mojej kariery. Byłoby miło wygrać Tour, ale bez tego jednego sukcesu też wszystko jest w porządku

— jakby tłumaczył się Primož Roglič.

Faktem jest, że dorobek 35-letniego Słoweńca jest naprawdę imponujący. Ten 4-krotnie triumfował w Vuelta a España, był najlepszy w Giro d’Italia, po 2 razy wygrywał Critérium du Dauphiné, Tirreno-Adriatico, Itzulia Basque Country i Tour de Romandie, był też najlepszy w Paryż-Nicea. Jeśli chodzi o klasyki to doświadczony Słoweniec zwyciężył w Liège – Bastogne – Liège, ponadto warto pamiętać, że Primož Roglič był w swojej karierze mistrzem olimpijskim.

Poprzedni artykułPrzełajowe mistrzostwa Europy w hiszpańskim słońcu
Następny artykułGiro d’Italia 2025: Odwołana prezentacja, masa sprzecznych informacji o starcie z Albanii
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
WIT
WIT

Tadej Pogačar lepiej się odżywia ale nikt nie wie czym.

Staszek
Staszek

Primoź jest de best. Na najbardziej stromych podjazdach Tadej nie da rady.