Stan Van Tricht (Alpecin – Deceuninck) wygrał Coppa Bernocchi. To jego pierwsze zawodowe zwycięstwo w karierze.
105 edycja włoskiego wyścigu została rozegrana na tradycyjnych rundach wokół Legnano. Na dystansie ponad 174 kilometrów kolarze musieli pokonać siedmiokrotnie podjazd Caramamma (1.6 km; śr. 6%).

W pierwszą ucieczkę zabrali się: Bart Lemmen (Team Visma | Lease a Bike), Stan Van Tricht (Alpecin – Deceuninck), Anthony Perez (Cofidis), Pierre Latour (TotalEnergies) i Alessandro Pinarello (VF Group – Bardiani CSF – Faizanè).
Ich maksymalna przewaga oscylowała wokół pięciu minut. W peletonie pracowali głównie kolarze UAE Team Emirates. 80 kilometrów przed metą z dużej grupy zaatakowało kilku zawodników, z których ostatecznie w goniącej grupie znaleźli się: Alex Baudin (Decathlon-AG2R La Mondiale), Neilson Powless (EF Education Eassypost), Roger Adrià (Red Bull-Bora Hansgrohe) oraz Pavel Sivakov (UAE Team Emirates).
Podczas ostatniego podjazdu pod wzniesienie Caramamma (1.6 km; śr. 6%) na czele pozostał Lemmen, za nim jechali Van Tricht oraz Pinarello. Dwójka traciło 20 sekund, grupka z Sivakovem 50 sekund, a „peleton” ponad dwie minuty.
Van Tricht i Pinarello zostali doścignięci, więc za samotnym Holendrem jechało sześciu zawodników. W peletonie nie było porozumienia i w walce o zwycięstwo zostało siedmiu kolarzy.
Lemmen na 8 kilometrów przed metą miał tylko 16 sekund przewagi. Jednak Holender nie zamierzał odpuszczać i z całych sił walczył o swoje pierwsze profesjonalne zwycięstwo. Niestety jego marzenia prysły 1100 metrów przed metą.
Na długi finisz zdecydował się Sivakov, ale szybko został doścignięty. Najszybszy okazał się Stan Van Tricht (Alpecin – Deceuninck), dla którego to jest także pierwsze zawodowe zwycięstwo!
Kolejne miejsca zajęli Alex Baudin (Decathlon-AG2R La Mondiale) i Roger Adrià (Red Bull-Bora Hansgrohe).
Wyniki Coppa Bernocchi 2024:
Results powered by FirstCycling.com










Myślałem, że Evenepoel z Rogliciem odjadą wszystkim i pomiędzy sobą rozegrają rywalizację o zwycięstwo. Dziwne, że wyszło inaczej. Pogacar w byle wyścigu odjeżdża rywalom kilkadziesiąt kilometrów przed metą. Dziwne, że Evenepoel z Rogliciem ostatnio tego nie potrafią. Przecież nie przejechali dwóch wielkich tourów w sezonie w przeciwieństwie do Pogacara.
Bardzo mi brakowało ostatnio tej legendarnej nieprzewidywalności klasyków, tacy dwaj panowie dominatorzy troszkę to zmienili ostatnio. Fajnie, że choć czasami zdarzy się taki powrót do korzeni.